Ani Triss, ani Yennefer. Aktor dubbingujący Geralta twierdzi, że bratnią duszą wiedźmina jest ktoś inny
Tegoroczna edycja Gamescomu Wiedźminami stała. Potwierdza to jedna z branżowych analiz, według której po zaprezentowaniu materiałów promocyjnych dodatku do Dzikiego Gonu – Pieśni Przeszłości – ponad 450 tysięcy graczy dodało DLC do swojej listy życzeń na Steamie. Sam dodatek poświęcony ma zostać ojczyźnie Jaskra, czyli krainie Letten, wzorowanej na polskich i angielskich wsiach. I co ciekawe, nie jest to koniec tematu ulubionego barda i przyjaciela Geralta.
Jak wynika z zamieszczonego na łamach portalu PC Gamer wpisu, Doug Cockle – aktor głosowy wcielający się w rolę angielskiego Geralta – uważa, że Białego Wilka i Jaskra łączy prawdziwie wyjątkowa więź. Cały tekst kręci się wokół idei miłości platonicznej, a już na pewno trudno zaprzeczyć, że jest to relacja prawdziwie przyjacielska. Jakby nie patrzeć, to właśnie dla niej Geralt jest w stanie poświęcić naprawdę wiele – chociażby zdrowie Triss w zadaniu Skarb Hrabiego Reuvena z Dzikiego Gonu.

To właśnie wtedy Geralt może zaprowadzić Merigold do fanatycznych łowców czarownic z Zakonu Wiecznego Ognia, by pod płaszczykiem intrygi wyciągnąć informacje na temat skarbu, a przede wszystkim miejsca przetrzymywania samego Jaskra. Jak zapewne pamiętacie, przedłużanie rozmowy prowadzi również do dalszego torturowania Triss, a to dobrze pokazuje, jak wysoko Geralt stawia odnalezienie przyjaciela.
Bo choć Cockle unika – okropnego w jego opinii – stwierdzenia „bros over hoes”, to uważa jednocześnie, że w tym powiedzeniu drzemie ziarno prawdy. Podkreśla przy tym, że relacja Geralta i Jaskra jest „bardzo platoniczna”, a gdy Jaskier znowu wpada w tarapaty, Geralt rzuca wszystko i wszystkich, aby mu pomóc. Działa to także w drugą stronę – bard wydaje się być wręcz zafascynowany postacią wiedźmina, a nawet znosi dla niego fizyczne tortury z rąk Rience’a w „Krwi Elfów”.
Warto przytoczyć tu także opinię Johna Schwaba, czyli aktora udzielającego głosu Jaskrowi w angielskiej wersji językowej, który podkreśla, że Geralt zawsze jest w pobliżu, gdy trzeba pomóc przyjacielowi. Nie oznacza to jednak, że wiedźmin jest wybitnie szczęśliwy, że może ponownie wyciągnąć barda z opresji, a czasami nawet okazuje lekką irytację tym faktem.
Koniec końców trudno interpretować postać Jaskra inaczej, niż właśnie poprzez prawdziwą przyjaźń z Geraltem. Gdyby zagłębić się w definicję miłości platonicznej, to być może znaleźlibyśmy argumenty przemawiające za nazwaniem w ten sposób relacji bohaterów, a szczególnie z perspektywy barda. Jestem ciekaw, co wy o tym myślicie? Czy rzeczywiście postacie łączy uczucie większe niż zwykła przyjaźń? A może w tym właśnie słowie zawiera się cała relacja wiedźmina i barda? Dajcie znać w komentarzu!
