CD Projekt Red nie boi się opóźnień nowej generacji sprzętu do grania. „Konsole i tak z nami zostaną”
Gdyby spojrzeć historycznie na premiery stacjonarnych konsol dwóch głównych producentów – Xboksa i PlayStation – to ich najnowsze edycje powinny zadebiutować w przyszłym roku, bowiem przerwy pomiędzy kolejnymi generacjami trwały po około 7 lat. Tymczasem jesteśmy w sytuacji, w której nawet nie zapowiedziano PlayStation 6, a Project Helix „zielonych” wciąż nie jest w pełni ujawniony. To wszystko jednak nie martwi za bardzo Michała Nowakowskiego, jednego z szefów CD Projektu Red.

W wywiadzie dla The Game Business stwierdził, że nie przejmuje się aż nadto trudną sytuacją na rynku sprzętu, której efektem są gwałtownie rosnące koszty podzespołów. Uważa, że nawet przy potencjalnie wysokiej cenie konsol nowej generacji i tak zostanie ona wydana oraz nie zanosi się na to, by kolejnej miało nie być.
Nie martwię się tym. Konsole wciąż są niezbędne do tego, by poszerzać grupę odbiorczą o osoby grające casualowo i pół-casualowo. To nadal istotne, by móc w prosty sposób podłączyć się i cieszyć się z gier. Jestem głęboko przekonany, że [konsole – dop. red.] przetrwają ten trudny moment. Cena to obiektywne wyzwanie, a plotki… słyszymy wieści o opóźnieniu nowej generacji sprzętu. Nie sądzę, by były prawdziwe.
Nowakowski wysunął też argument, że z perspektywy producenta gier nie martwi się aż tak bardzo trudną sytuacją na rynku konsol, ponieważ CD Projekt Red zwyczajnie będzie tam, gdzie znajdą się gracze. Twórcy chcieliby wykorzystać wszelkie moce przerobowe sprzętu, na którym uruchomiona będzie gra. Sądzi jednak, że są realistyczni i gdyby faktycznie doszło do wspomnianego opóźnienia nowej generacji konsol, zaadaptowaliby się do tej sytuacji i co najwyżej musieliby zrezygnować z pewnych pomysłów. Nie twierdzi jednak, że z perspektywy komercyjnej jest to zagrożenie, ponieważ „konsole i tak z nami zostaną”.
Christopher Dring, prowadzący wywiad, zapytał też o jeden z najnowszych ruchów „Redów” – zapowiedź remastera Wiedźmina 3. Okazało się, że studio miało nigdy nie rozważać scenariusza, w którym pobiera opłaty za wydanie odświeżonej wersji jego najlepiej sprzedającej się gry.
To pytanie [o to, czy fani są skłonni zapłacić za remaster Wiedźmina 3] nigdy wśród nas nie krążyło. Podczas kolejnych faz produkcji Pieśni przeszłość [nowego, nadchodzącego dodatku do gry – dop. red.] tworzonego wraz z Fool’s Theory rozpoczęły się rozmowy pokroju: „Dlaczego by nie uwspółcześnić tej gry?”. Wszystko zdawało się działać jak sprzed ponad dekady, bo było sprzed ponad dekady.
Nowakowski stwierdził wręcz, że powstanie Pieśni przeszłości i remastera to „szczęśliwy wypadek” przy pracy. Fool’s Theory napotkało problemy przy remake’u pierwszej odsłony serii, które dotyczyły rozwiązań technologicznych zastosowanych w nadchodzącej „czwórce”. To zaś popchnęło twórców do tego, by odkurzyć pomysł trzeciego dodatku, który krążył w studiu już lata temu, a następnie przygotować pod niego grunt w postaci rzeczonego remastera.
I tym sposobem remaster Wiedźmina 3 wyjdzie 29 września, a Pieśni przeszłości prawdopodobnie trafią do nas już w przyszłym roku. Ciri w roli pierwszoplanowej bohaterki natomiast wyruszy na szlak w 2028 roku.

„Fool’s Theory napotkało problemy przy remake’u pierwszej odsłony serii, które dotyczyły rozwiązań technologicznych zastosowanych w nadchodzącej czwórce”
Nikt się nie spodziewał że trzeci dodatek do W3 jest spowodowany problemami technologicznymi tak w produkcji W4 jak w remaku W1, co oznacza obsuwy, co oznacza zapychanie dziury kolejnym dodatkiem. Bardzo dobrze że nikt tego typu hipotez nie poruszał publicznie, gdyż takie osoby byłyby flogane i lekceważone. 😀
No pewnie, bo przecież zarówno dodatek, jak i remaster zostały naprędce w kilka miesięcy machnięte, żeby jakoś dziurę załatać.