Diablo 4 schowało przed graczami Uber Tristram. Oczywiście ci już je znaleźli i rozpisali mapę
W piętnastym sezonie Diablo 4 – tym urodzinowym, co się do niego nie dało zalogować na początku – siedzi ukryte zadanie, którego dziennik wam nie pokaże. Znalazła ją społeczność, ma się rozumieć, oni znajdą wszystko. Nazywa się Podróż Deckarda i polega na tym, że po całym Sanktuarium walają się sakwy z jego dziennikami, a konkretnie dziesięć sztuk. Nikt wam nie powie, gdzie są, ale gracze zrobili mapę, bo oczywiście, że zrobili. Jakby ktoś się spodziewał czegokolwiek innego.
Jak przeczytacie wszystkie i wrócicie do Caina w Imperialnej Bibliotece w Caldeum, staruszek otworzy obok siebie portal nazwany Wspomnieniem Deckarda. A za nim Tristam z pierwszego Diablo. Ten sam układ mapy, ci sami ludzie: Griswold, Pepin, Adrian, Ogden, nawet Wirt. Ach, jakże to głaszcze wspomnienie modemu i komputera stojącego na meblach ze sklejki. Nostalgia jest zaiste potężną walutą w branży gier.
Samo miasteczko to jednak dopiero sień – żeby przejść dalej, potrzebujemy trzech odłamków, które zbieramy wymierzając sprawiedliwe kopniaki w uzębienie Diablo, Baala i Mefisto. To wrzucamy do Kostki Horadrimów, a ona wypluwa monety. Tam idziecie do fontanny, wrzucacie monety, woda zamienia się w krew, jest portal, idziecie. Jeżeli fontanna nie chce waszego pieniążka oznacza to, że macie ustawiony za niski poziom trudności.
Za portalem jest Echo Tristram, czyli Uber Tristram. I stoi tu trzech znanych nam gagatków, a walka zaczyna się, kiedy wejdziecie na środek. Jedna moneta = jedno podejście. Liczy się pierwsze zabicie, bo łup jest na cooldownie. W nagrodę dostajecie Pochodnię Piekielnego Ognia – mityczny talizman.

Jest w tym powiew przeszłości: Blizzard ma zwyczaj pokazywać w grach wszystko palcem, a tu proszę, duża zawartość schowana za workami, transmutacją, fontanną i tajemnicą poliszynela. Zrobili coś dla ciekawskich. Zresztą, w kodzie śpi już smacznie (między innymi) Krowi Poziom czy Na-Krul, więc niespodzianki się jeszcze nie skończyły. Dataminerzy wszystko wywleką na światło dzienne. Ale to pewnie końcówka dobrych rzeczy, bo nowych dodatków nie będzie, gdyż firma już obrała kurs na część piątą.