Asha Sharma zapewnia, że Xbox nie jest na sprzedaż. Zostawia sobie jednak furtkę

Asha Sharma zapewnia, że Xbox nie jest na sprzedaż. Zostawia sobie jednak furtkę
Naprawdę, naprawdę nie sprzedają! Słowo!

Asha Sharma, szefowa Xboksa, stanowczo zaprzeczyła, ażeby Microsoft miał sprzedawać swój dział gier. W opublikowanym dzisiaj wywiadzie dla The New York Times powiedziała ona wprost: Xbox nie jest na sprzedaż. Dodała jednak skwapliwie, że firma zrobi wszystko co trzeba, by biznes stanął na nogach (sytuacja nie była różowa – na sto zarobionych dolarów Xbox „zatrzymywał” zaledwie trzy i przyjrzy się „właściwym partnerstwom, właściwemu modelowi operacyjnemu i wszystkiemu, czego to wymaga”. Czytaj: „nie sprzedamy, ale oglądać można”.

Spekulacje ciągną się gdzieś od czerwca. 12 czerwca The Information doniosło, że Microsoft rozważa wydzielenie Xboksa albo przekształcenie go w spółkę zależną na wzór LinkedIna i GitHuba. Jak na razie jednak Satya Nadella oraz Amy Hood poparli plan przebudowy Xboksa przygotowany przez Sharmę. I jest to wielki reset, który obserwujemy. Nadella jest bardzo zadowolony, bo jak na razie wszystko się zgadza w arkuszu kalkulacyjnym.

Żeby wam to lepiej zobrazować: Xbox stanowi zawrotne 6% zysków Microsoftu. W przypadku kłopotów finansowych jest to pierwszy kurek, który się zakręci.

Samej Sharmie NYT wymalowuje nie lada laurkę: 38 lat, trójka dzieci, trenuje boks, ściga się autami, rozdaje swój prywatny numer telefonu i powtarza gotowe frazy, które ludzie po czterdziestce publikują na Facebooku z obrazkiem i Helveticą. Wiecie: że w życiu jest tylko wygrywanie i uczenie się, że transparentność to forma życzliwości, że wielkie rzeczy są kwestią czasu, a ludzie odpuszczają za wcześnie. Jednocześnie dziennikarz NYT porównuje ją do Zohrana Mamdaniego i Sama Altmana w jednej osobie, co – przepraszam – wygląda jak mem.

W trakcie resetu wcale nie zrobiło się bardziej kolorowo: Game Pass miał dobić sto milionów abonentów, zatrzymał się na 34 milionach i jeszcze zaczął tracić. Nadella utyskiwał, że youtuberzy zarabiają na grach Xboksa więcej niż sam Xbox (jak śmią!). A jednocześnie kiedy Sony zerwało współpracę z Hideo Kojimą, Sharma już tam była i podpisywała umowę na Physinta.

Kiedy w 2000 roku założyciele projektu Xboksa stanęli przed Billem Gatesem (był taki facet, nie wiem czy pamiętacie) i Steve’em Ballmerem ze slajdem prognozującym 1,6 miliarda dolarów straty, szefowie darli się przez długie godziny, zanim wyrazili zgodę. Przeszło to do historii firmy jako „masakra walentynkowa”, ale jest to opowieść na inny czas i na pewno nie na newsa. Dwadzieścia pięć lat później historia się powtarza – tylko teraz krzyki jakby cichsze.

Na razie żadnej oferty kupna nie ma, chyba, że Saudom się zapragnie (jak z EA). Jest jednak mowa o „właściwych partnerstwach” i „właściwym modelu operacyjnym”, a do tych okrągłych stwierdzeń wiele się zmieści: i spółka zależna, i wiele innych rzeczy… na przykład wynajem długoterminowy z opcją wykupu, prawda?

Dołącz do dyskusji