W Gears of War: E-Day zagrały prawie 2 miliony osób, ale sprzedano zaledwie 230 tysięcy kopii. Analityk krytykuje politykę Xboksa
Gears of War: E-Day zrobiło na recenzentach niemałe wrażenie – również Eugeniusz Siekiera twierdzi, że to najlepsza odsłona serii od 18 lat. Logika każe podejrzewać, że skoro tak, to gra będzie cieszyć się sporą popularnością. I rzeczywiście – prawie 2 miliony osób zagrały już w E-Day od czasu premiery we wczesnym dostępie… ale sprzedaż to zupełnie inna historia.
Jak podaje Rhys Elliott z firmy Alinea Analytics, według szacunków ok. 1,7 miliona graczy zagrało w E-Day poprzez subskrypcję Game Pass. Sprzedaż wyniosła z kolei około 230 tysięcy kopii, z czego 168 tysięcy to zakupy dokonane przez Steama.
W pierwszym instynkcie chciałoby się pomyśleć, że Xboksowi przeleciało koło nosa 1,7 miliona sprzedanych egzemplarzy, ale nie można zakładać, że każdy z tych graczy w ogóle zainteresowałby się nowymi Gearsami, gdyby nie było ich w Game Passie. To nie zmienia faktu, że – jak przekonuje Elliott – Xbox oddał E-Day za pół darmo ogromnej liczbie osób, które były gotowe za tę produkcję zapłacić. Świadczyć mają o tym szacunkowe dane pokazujące, jaka część graczy zapłaciła za wyższą rangę subskrypcji, by zagrać w Gears of War: E-Day wcześniej.
Według danych Alinei 722 tysiące subskrybentów Game Passa zapłaciło, by zyskać wczesny dostęp do produkcji. Tym sposobem pomimo tego, że większość sprzedanych kopii została zakupiona przez Steama, sklep Xboksa (przez który można kupić Game Passa) przyniósł Microsoftowi niemal 75% przychodu z premiery E-Day. Według Elliotta to znaczy, że 722 tysiące subskrybentów usługi „zielonych” zapłaciło za nowe Gearsy choć trochę, a więc możliwe, że duża część z nich byłaby gotowa zapłacić więcej.
W świecie, w którym w Game Passie nie ma najświeższych premier, wielu z tych graczy kupiłoby E-Day za 70 dolarów. Zapłacili 30 dolarów za pięć dni wczesnego dostępu do czegoś, czego nie posiadają. Wychodzi na to, że Xbox pobiera od swoich najcenniejszych klientów najmniejsze kwoty [...].
Te 722 tysiące graczy, którzy byli gotowi zapłacić, przyniosło około 21,7 miliona dolarów przychodu przez samo ulepszenie subskrypcji. Gdyby ¾ tej grupy – głównie Amerykanie i Europejczycy – kupiło E-Day tak po prostu, wyszłoby prawie 40 milionów dolarów.
Rhys Elliott
Microsoft zauważył już, że nie może wrzucać do Game Passa nowych Call of Duty, a przynajmniej nie natychmiast. Możliwe, że tak samo postąpi z innymi seriami, które działają jak filary ich interesu. W końcu, jak mówi Elliott, winy nie można szukać w samym E-Day, jego zdaniem bardzo udanym.
Kiedy tak cholernie fajna, a przy tym ciesząca się dobrymi recenzjami produkcja tak kiepsko sobie radzi na rodzimej platformie, należy przyjrzeć się nie grze, a modelowi jej sprzedaży.
Rhys Elliott
Trudno wątpić w to, że Microsoft bacznie przygląda się sprzedaży E-Day i wyciąga z niej wnioski. Innymi słowy: jeśli subskrybujecie Game Passa głównie po to, by mieć natychmiastowy dostęp do najgorętszych premier spod znaku „zielonych”, możliwe, że niedługo taka subskrypcja przestanie się wam opłacać.

Nowość! Korpo szczur krytykuje pro konsumenckie rzeczy. Mozna sie rozejsc.
Jestem pewien że to subskrybcja Microsoftu jest odpowiedzialna za obecny stan branźy, kompletnie nic innego nie ma co by na to wpływało, np. poziom wydawanych gier AAA. Nie. Prosze przestać myśleć i zacząć słuchać „insajderów”.
Jak to leciało? Xbox odbija się od dna? XD