Twórca anulowanego Mass Effecta zdradza więcej szczegółów dotyczących gry. Fani mają czego żałować

Twórca anulowanego Mass Effecta zdradza więcej szczegółów dotyczących gry. Fani mają czego żałować
Rabunek w biały dzień.

Mass Effect, kultowy erpeg w świecie science fiction, miał dostać kontynuację o roboczym podtytule Universe. Nie dostanie, bo 21 października Electronic Arts postanowiło uderzyć w przekaźniki masy i zamknęło BioWare, a razem z nim grę – dzień później jakiś zirytowany pracownik wrzucił do sieci zwiastun. Roman Toutain, dyrektor techniczny marki, postanowił opowiedzieć, czym Universe miało się właściwie wyróżniać i boli, kiedy o tym piszę, ale gra miała uwzględniać wszystkie poprzednie wybory z oryginalnej trylogii i pozwalać tworzyć różne osie czasu. Jeżeli wasza pamięć sięga tak daleko, to w ograniczonym stopniu widzieliśmy to w Dragon Age’u: Inkwizycji.

Jakby tego było mało, gra miała cały czas pamiętać swój stan – można było ją zatrzymać w każdej chwili i zapytać system rozwiązujący równania logiczne, czy dany stan świata jest poprawny i czy czegoś nie brakuje. Celem miała być kompletna autonomia grającego. Tony de Waal, który pracował przy tytule, napisał na LinkedInie, że Universe miało nam dać poziom wolności i wyborów, jakiego nie dał jeszcze żaden inny tytuł.

Ciekawe. Przez lata tłumaczono nam, że Mass Effect 3 jest węzłem gordyjskim, że nachodzi na siebie tyle wyborów, że trzeba to przeciąć, bo rozwiązać się nie da. Teraz się okazuje, że jednak było można.

Toutain nie ma natomiast złudzeń co do akcji #SaveMassEffect. W jego opinii EA w życiu tego nie sprzeda, będzie na tym siedziało jak smok na skarbach. Smok ogrodnika. Z drugiej strony były producent BioWare’u, Mark Darrah, ma votum separatum: jego zdaniem po zamknięciu studia EA może teraz z większą ochotą pozbyć się praw do Dragon Age’a czy właśnie Mass Effecta. Pytanie, czy Larian albo CD Projekt Red chciałyby wydać masę pieniędzy, kiedy mają już własne, dobrze sprzedające się uniwersa.

Teraz jednak to, co boli najbardziej, czyli to, co podobno straciliśmy: najwięcej szczegółów zdradził twórca internetowy Dantics, który twierdzi, że zasiadał w radzie społeczności BioWare’u i widział grę od środka. Universe miało dziać się setki lat po trzeciej części na Drodze Mlecznej, która odbudowała się po walce ze Żniwiarzami. Galaktyka miała składać się z trzech supermocarstw, czyli Rady Cytadeli, sojuzu ludzi z kroganami i batarianami oraz gethów, które w tym czasie dochrapały się własnej potęgi i megastruktur.

Jedna wielka, kosmiczna zimna wojna. W środku tego miał stać nowy agent N7, skrzyżowanie Jamesa Bonda z Johnem Wickiem, ze wszczepami pozwalającymi włamywać się do systemów, widzieć przez ściany i odpalać pułapki na odległość. Misje były tworzone ręcznie, powróciła Liara T’Soni jako potężna matriarchini asari, nasz statek łudząco przypominał Normandię, miały być konflikty i romanse. Pełen serwis. Problem w tym, że to tylko pogłoski.

Mass Effect nie znika całkiem – serial dla Prime Video nadal powstaje, a gry można kupić i ograć ze świadomością, że pieniądze za nie dostanie EA. Jako żywo, trudno o bardziej masseffectowe zakończenie: niby wszystkie wybory się liczyły, ale dostaliśmy ten sam finał.

Czy Mass Effect jeszcze kiedyś wróci?

7 odpowiedzi do “Twórca anulowanego Mass Effecta zdradza więcej szczegółów dotyczących gry. Fani mają czego żałować”

  1. „Fani mają czego żałować”

    Fani może i tak, ale gracze nie żałują niczego.

  2. Plotki i niepotwierdzone przecieki brzmią ciekawie. Ale pytanie czy studio, w tym stanie w jakim było przed zamknięciem, było by w stanie dowieźć taki ambitnie brzmiący projekt do końca? Mam uzasadnione wątpliwości.

    • Przecież to kolejny odcinek serialu będącego próbą sprzedaży marki. Wspomniana mechanika to taka idea platońska, idealny i z założenia nieosiągalny wariant, który się ustala jako kierunek dążeń. Potem zaś w toku pracy weryfikuje się te założenia do możliwości i mocy przerobowych. „Jak w Cyberpunku” 😉

  3. Przed premierą to i Cyberpunk 2077 miał mieć nieliniową fabułę, trzy oddzielne „ścieżki życia”, świat reagujący na poczynania gracza i najbardziej realistyczne miasto kiedykolwiek pokazane w grach. 😀
    Nie wspominając o tym że CD Projekt wyciągnął wnioski z premiery Wiedźmina 3 i już tych samych błędów miał nie popełnić. Nawet prezes studia postanowił przesunąć premierę o dodatkowe 3 tygodnie żeby dopracować grę i usunąć wszystkie bugi! 😀

    No ale gracze jak gracze, w bajki wierzą.

Dołącz do dyskusji