Rey powróci w nowej trylogii „Gwiezdnych wojen”. Przecieki z najnowszego filmu sugerują romans i młodzieżowy klimat
Gwiezdna saga szykuje się do kolejnego wielkiego otwarcia, ale w mocno zaskakującym (wręcz można napisać – szalonym) stylu. Nowe doniesienia wskazują, że nadchodzący film „Gwiezdne wojny: Część 10” położy ogromny nacisk na wątki romantyczne, złoży ukłon w stronę oryginalnej trylogii i wchłonie pomysły z porzuconego projektu o Rey.

Choć plotki o kontynuacji cyklu krążą od dawna, najnowsze przecieki branżowego insidera Daniela Richtmana oraz leakera FivesWalker rzucają zupełnie nowe światło na kierunek, w którym zmierza projekt. Scenariusz pisze Simon Kinberg (odpowiedzialny m.in. za „Marsjanina” czy „X-Men: Mroczną Phoenix”), a za kamerą stanie Jon Watts (twórca trylogii „Spider-Man” z Tomem Hollandem oraz serialu „Załoga rozbitków”).
Główni bohaterowie nowej odsłony mają być dwudziestolatkami, a osią całej historii stanie się „silnie wyeksponowany wątek miłosny”, stanowiący jeden z kluczowych elementów filmu. Produkcja ma mocno czerpać z konwencji Young Adult, celując w klimaty znane chociażby z serii „Igrzyska śmierci”.
Co ciekawe, studio (znajdujące się obecnie pod wodzą Dave’a Filoniego po odejściu Kathleen Kennedy) chce w tonie i klimacie nawiązać do oryginalnej trylogii George’a Lucasa. Możemy się zatem spodziewać podejścia znacznie bliższego lżejszej „Załodze rozbitków” niż mrocznemu „Akolicie”.
Nowa wizja na „Gwiezdne wojny: Część 10” oznacza zarazem definitywny koniec samodzielnego filmu „New Jedi Order”, który miał skupiać się na postaci Rey. Projekt od dłuższego czasu znajdował się w produkcyjnym zawieszeniu i ostatecznie został skasowany.
Wszystkie najlepsze pomysły z tego widowiska mają jednak zostać włączone bezpośrednio do fabuły dziesiątego epizodu. Z doniesień wynika, że Daisy Ridley powróci na ekran jako Rey, pojawiając się u boku innych postaci znanych z trylogii sequeli (choć prawdopodobnie w nieco mniejszych rolach). Na ten moment nie wiadomo jeszcze, czy do łask powrócą również odrzucone plany na projekt „The Hunt for Ben Solo”.
Wybór twórców już teraz budzi jednak spore emocje wśród fanów. Jon Watts ma już na koncie starwarsowy debiut przy ciepło przyjętej przez krytyków „Załodze rozbitków”, a jego trylogia o Spider-Manie udowodniła, że doskonale czuje widowiska o nastolatkach. W przypadku Simona Kinberga fani liczą z kolei na to, że zaprezentuje poziom znany ze świetnego serialu animowanego „Rebelianci”, a nie słabiej ocenianych produkcji z serii „X-Men”.
Jednak czy młodzieżowy romans to rzeczywiście to, na co od lat czekali fani „Gwiezdnych wojen”?
Z tego co słyszałem tytuł brzmi Star Wars: Twilight Saga. 😀