Idris Elba jest za stary na Bonda? Aktor przyznał, że nigdy nawet nie brał tej roli pod uwagę
Idris Elba, który już w przyszły miesiącu powróci na ekrany kin w widowisku „Władcy Wszechświata”, przez niemal dekadę był absolutnym faworytem fanów do przejęcia roli Jamesa Bonda po Danielu Craigu. Brytyjski aktor postanowił w końcu raz na zawsze ukrócić lawinę spekulacji.

W rozmowie z magazynem People Elba podkreślił, że samo wymienienie jego nazwiska w kontekście tak kultowej marki było wielkim wyróżnieniem, ale oficjalnie nigdy nie brał udziału w rozmowach do tej roli. Aktor dodał również, że producenci szukają obecnie znacznie młodszego odtwórcy agenta 007 do zapowiedzianego dwudziestego szóstego filmu w reżyserii Denisa Villeneuve’a:
Moje nazwisko już nie krąży w tych kuluarach. Nie ma mowy. Szukają kogoś młodszego. Życzę im całego szczęścia świata. Nie mogę się doczekać, to będzie niesamowite… Szczerze mówiąc, nigdy nie brałem udziału w tym wyścigu. Od samego początku mnie w nim nie było.
Aktor odniósł się także do ciemnej strony internetowych spekulacji:
Wszyscy jesteśmy aktorami i rozumiemy, że to jedna z najbardziej pożądanych ról w historii. To trochę jak zdobycie tytułu Najseksowniejszego Żyjącego Mężczyzny… Gdy ludzie widzą w tobie Jamesa Bonda, myślisz sobie: »Okej, osiągnąłem szczyt«. To był ogromny komplement, że niemal w każdym zakątku świata, poza kilkoma wyjątkami, o których nie będziemy rozmawiać, ludzie byli zachwyceni tym pomysłem. Z kolei ci, którym ten pomysł się nie podobał, sprawili, że cała dyskusja stała się obrzydliwa i zniechęcająca, bo zaczęła kręcić się wokół rasy. To był nonsens, a ja oberwałem rykoszetem.
Wypowiedź Elby ostatecznie potwierdza to, o czym w branży mówiło się od dawna, a mianowicie producenci definitywne skreślają z listy kandydatów aktorów po czterdziestce. Oznacza to, że Henry Cavill, Michael Fassbender czy sam Elba nie mają już szans na założenie kultowego garnituru. Zamiast nich portale wymieniają takie nazwiska jak Tom Francis („Jay Kelly”), Cosmo Jarvis („Szogun”), Jacob Elordi („Euforia”) czy Aaron Taylor-Johnson („Kraven Łowca”).
Media zauważają jednak, że rezygnacja Elby z roli samego Bonda nie zamyka mu całkowicie drzwi do tego uniwersum. Aktor pasowałby idealnie do roli Felixa Leitera z CIA (granego w erze Daniela Craiga przez Jeffreya Wrighta). Taka postać mogłaby w przyszłości liczyć nawet na własny spin-off, o ile studio Amazon MGM będzie zainteresowane rozbudową marki.