„Mission: Impossible 9” jednak powstanie? Tom Cruise planuje nowy film z oscarową reżyserką
Kiedy wszyscy myśleli, że „The Final Reckoning” będzie pożegnaniem z serią, Tom Cruise znów zaskakuje. Aktor i producent ma już plan na „Mission: Impossible 9”. Co więcej, według nieoficjalnych informacji chciałby, aby za kamerą stanęła nagradzana reżyserka Chloé Zhao, znana z „Nomadland”, „Eternals” i „Hamneta”. Obecnie są to wyłącznie plotki, ale te już zdążyły rozgrzać fanów cyklu.
Źródłem tych spekulacji jest profil DeuxMoi. Według nich Cruise miał osobiście zaprosić Zhao do napisania i wyreżyserowania dziewiątej części serii. Podobno powstał nawet wstępny zarys historii, a prace nad scenariuszem już trwają, co rzuca zupełnie nowe światło na przyszłość legendarnej marki.
Szczególnie że ostatnie filmy zrealizował Christopher McQuarrie, wieloletni współpracownik aktora. Natomiast Chloé Zhao znana jest z kina autorskiego, a jej filmy wyróżniają się podejściem bardziej artystycznym, emocjonalnym i kameralnym. W przeszłości jednak wyreżyserowała film dla MCU – „Eternals” – więc byłby to poniekąd jej powrót do kina akcji.
Na tę chwilę należy jednak traktować powyższe informacje jako plotki. Sama Zhao walczy obecnie o oscarowe statuetki za „Hamneta”, opowiadającego o tragedii w rodzinie Williama Szekspira. Produkcja nominowana jest w ośmiu kategoriach, w tym za najlepszy film, reżyserię, główną rolę żeńską i kostiumy polskiej kostiumolożki Małgorzaty Turzańskiej. I chociaż dzieło zachwalane jest przez krytyków, to jednak nie zachwyciło Iana McKellena, słynnego Gandalfa Szarego.
Natomiast Tom Cruise przygotowuje się do premiery filmu „Digger” w reżyserii Alejandro G. Iñárritu. Produkcja daleko odbiega od kina akcji, z którym od lat aktor jest kojarzony – ma bardziej autorski charakter i może stanowić kolejny etap w jego karierze.

Na koniec wspomnę jeszcze, że ostatnia część cyklu „Mission: Impossible” zarobiła około 600 milionów dolarów na całym świecie przy budżecie szacowanym na 400 milionów dolarów. Jest to wynik bardzo rozczarowujący, mimo to marka wciąż pozostaje jedną z najcenniejszych w katalogu Paramount Pictures.
Chcielibyście kolejnej odsłony czy macie już dość tego wielokrotnie odgrzewanego kotleta (chociaż miejscami smacznego)?

Nie nazwałbym tego odgrzewanym kotletem, bo to stwierdzenie dotyczy czegoś powtarzanego. Ostatniej części nie da się nazwać powtarzaną, bo poszła już w takie opary absurdu, że nawet ja wymiękłem po obejrzeniu tego totalnego już s-f. Niech wrócą do bardziej przyziemnych treści, które będą racjonalne. Tego filmu racjonalnym nie nazwę za nic.
One last job.