Co zrobi Rockstar z pieniędzmi zarobionymi na GTA 6? Strauss Zelnick mówi o trzech scenariuszach
Konsolidacja jest kołem zamachowym branży gier wideo. Pomaga przetrwać trudne czasy dużym, natomiast małym zapewnia odpowiednie środki na realizację planów. Układ nigdy nie jest idealny i zawsze dochodzi do podziałów, ale potem zabawa zaczyna się od początku.
Największe przejęcia zrealizował kilka lat temu Microsoft, ale Sony obrało niedawno podobną strategię kilka lat po tym, jak wtopiło z zakupem Bungie, co przyniosło w konsekwencji ogromne straty. Chiński Tencent od lat skupuje udziały lub przejmuje całe studia, a pozostali duzi gracze także szukają okazji do odkrojenia kawałka tortu dla siebie. Jednym z nich jest Rockstar, pracujący właśnie nad maszynką drukującą pieniądze, znaną także jako GTA 6. Sukces gry jest równie pewny jak to, że słońce wstaje na wschodzie. Nawet jeśli produkcja na początku nie spełni wszystkich oczekiwań, to w kolejnych latach stanie się jednym z głównych źródeł dochodu Take-Two. Podczas spotkania z inwestorami prezes firmy, Strauss Zelnick, został zapytany wprost o to, co zamierza zrobić ze środkami zarobionymi dzięki GTA 6. Nakreślił trzy scenariusze: wzrost organiczny, nieorganiczny i zwrot kapitału akcjonariuszom.

Ostatnie jest najmniej ciekawe, z kolei wzrost organiczny to po prostu produkcja kolejnych gier, czyli wydawanie kasy na to, co Take-Two i tak robi. Opcja środkowa to nic innego, jak wzrost przez przejęcia, chociaż Zelnick przyznał, że będą to zakupy bardzo selektywne, które biorą pod uwagę tylko najbardziej kreatywne studia.
Z dumą mogę powiedzieć, że wszystkie nasze przejęcia w ciągu 20 ostatnich lat okazały się kreatywne i udane. To imponujące osiągnięcie dla całej korporacji, bo zazwyczaj nie jest aż tak dobrze. Myślę, że to wynika przede wszystkim z naszej dyscypliny. Na pewno nie zobaczycie nas zawierających na oślep kolejne umowy w nadziei, że wyniki na koniec roku będą lepsze, ale myślę, że w przyszłości możecie spodziewać się większego wzrostu nieorganicznego.
Strauss Zelnick, szef Take-Two
Zelnick oczywiście nie zdradził ani konkretnych ram czasowych, w których możemy spodziewać się jakichś ruchów ze strony Take-Two, ale na stole leżą dwie bardzo realne opcje. Pierwsza to jakaś część Electronic Arts. Wykupienie większości firmy przez Arabię Saudyjską jest w zasadzie pewne, ale część udziałów trafi do innych spółek. Na razie nie ma wśród nich Take-Two, choć z biznesowego punktu widzenia pewnie miałoby to sens.
Drugim, chyba bardziej pewnym strzałem jest Remedy. Finowie aktualnie pracują z Rockstarem nad remakiem dylogii Maksa Payne’a, a drugi zespół rozwija Control Resonant. Firmowe finanse po klapie FBC: Firebreak nie wyglądały najlepiej i wydaje się, że los studia może zależeć od tego, jak zareagują na kolejną produkcję gracze. Z nowym szefem u sterów może być różnie, dlatego scenariusz wykupienia Remedy przez Take-Two pozostaje realny.
Co zrobią? Cichaczem zwolnią 60% pracowników a pieniądze zarobione na grze pójdą do kieszeni kadry zarządzającej i do inwestorów.