10
8.07.2024, 08:00Lektura na 2 minuty

Cyberpunk 2077: Phantom Liberty nie udałoby się, gdyby nie fatalna premiera w 2020 roku

Z każdej, nawet najgorszej sytuacji, da się wyciągnąć plusy.

Wszyscy pamiętamy debiut Cyberpunka 2077 na rynku, więc może oszczędzę powrotu do przeszłości. Można za to przypomnieć sobie odrodzenie CD Projektu Red z zeszłego roku w postaci świetnego startu Phantom Liberty oraz nagrody na The Game Awards. Aktualnie wierchuszka odpowiedzialna za produkcję przeniosła się do Bostonu i tam kompletuje zespół, który dostarczy nam sequel. Z tej też okazji dość często w mediach przewija się zastępca reżysera, Paweł Sasko

W niedawnej rozmowie z redakcją TheGamer przyznał, że kiepski debiut Cyberpunka 2077 w grudniu 2020 odmienił oblicze studia. Jak sam wspomina, bez nauczki, jaką CD Projekt Red musiał wyciągnąć z nieudanej premiery, nie byłoby późniejszego sukcesu aktualizacji poprawiających tytuł oraz rozszerzenia Phantom Liberty. Chociaż bez tego sukcesu nie mamy również drugiego dodatku, który miał nas zabrać na Księżyc.


Istotnym czynnikiem terapii jest to, że najlepszym sposobem na rozwój i stawanie się lepszym jest mierzenie się z bólem, nieunikanie go. Nie wstydzisz się swoich blizn, dumnie je pokazujesz. W mojej przeszłości było wiele trudności, również i gier, nad którymi pracowałem, a zostały anulowane. No i oczywiście Cyberpunk. Podsumowując, Phantom Liberty działało znacznie lepiej w momencie premiery, ponieważ całkowicie zmieniliśmy styl produkcji, co nie byłoby możliwe, gdyby początkowy odbiór gry nie był tak negatywny. To zmieniło mnie i nas jako studio.


Paweł Sasko

Choć Cyberpunk faktycznie był w fatalnym stanie w chwili debiutu, to jego późniejsze iteracje, dzięki konsekwentnemu naprawianiu błędów, odkrywały wielu graczom piękno, jakie w tym tytule się ukrywało. Co nieco na ten temat znajdziecie w niedawnym felietonie Huberta Sosnowskiego.

A co czeka nas w najnowszym Cyberpunku, produkowanym już w pełni w Stanach Zjednoczonych? To będzie możliwie najbardziej amerykańska gra – tak twierdzi przynajmniej Sasko.


Czytaj dalej

Redaktor
Krzysztof „Gwint” Jackowski

Beznadziejnie zakochany w Dead Space i BioShocku. W gry wideo gram, odkąd byłem mało rozgarniętym bobasem, i planuję robić to do końca. Wydałem 460 złotych na Diablo IV i do teraz tego żałuję. Jak ktoś chce zagrać w jakiegoś multika na Xboksie, to ja bardzo chętnie.

Profil
Wpisów472

Obserwujących4

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze