25.07.2017
Często komentowane 32 Komentarze

DLC przyniosą ponad 50% przychodów ze sprzedaży cyfrowej

DLC przyniosą ponad 50% przychodów ze sprzedaży cyfrowej
Przepadacie za nimi czy nie – najpewniej zostaną z nami na dobre.

Według najnowszego raportu SuperData rynek sprzedaży cyfrowej nadal będzie zyskiwał na wartości, co samo w sobie nie dziwi chyba nikogo. Nieco bardziej zaskakujące jest to, że według prognoz na 2017 rok przychody ze sprzedaży cyfrowej wyniosą około 7,8 mld dolarów, z czego aż 4 mld będą pochodziły z wszelkiej maści DLC. Kluczowe dla sukcesu danego tytuły są pierwsze trzy do sześciu miesięcy po premierze, ponieważ w tym czasie generowanych jest około 39% przychodów z zawartości dodatkowej. Co więcej, firma doszła do wniosku, że aż 34% graczy konsolowych domaga się wydawania większej liczby DLC co 3-6 miesięcy, a 29% chciałoby widzieć nową zawartość co miesiąc.

Analitycy zauważają też, że w przypadku wiele tytułów DLC przynoszą większe sumy niż same gry. Przykładem jest GTA V. Gra zarobiła 1,4 mld dolarów, z czego aż 78% przypada na zawartość dodatkową. Przenalizowano także przepustki sezonowe. SuperData twierdzi, że 44% osób kupujących season passy robi to od razu przy zakupie gry, a 25% klientów, którzy nabywają jakakolwiek DLC, prędzej czy później decyduje się na cały pakiet.

Najpopularniejsze dodatki to nowe postacie oraz zestawy map. Zawartość innego rodzaju cieszy się mniejszym zainteresowaniem, ale od tej reguły zdarzają się wyjątki. Przykładowo Overwatch zarobił ok. 61 mln dolarów na skrzynkach z łupami.

Na pocieszenie dodam tylko, że analitycy zalecają wydawcom ostrożność w szatkowaniu gier na kawałki:

Gracze nadal nie przepadają za tytułami, które trafiają na rynek obudowane całą masą zawartości dodatkowej, ponieważ wierzą, że została po prostu wycięta z gotowej gry.

Podpierają się przykładem Evolve, które z tego właśnie powodu zebrało solidne cięgi, co negatywnie odbiło się na długoterminowych wynikach gry.

Wniosek? Nieważne, czy lubisz DLC, czy też nimi gardzisz – musisz się do nich przyzwyczaić. To po prostu zbyt dobry biznes. Tak, ja też nie jestem z tego powodu szczęśliwy, ale jeśli wydawcy faktycznie ograniczą się do bonusowych map i postaci, a akcje w rodzaju wyrżnięcia kilku misji z samego środka fabuły mamy już za sobą (nadal cię pamiętam, Asssassin’s Creed II), jakoś będę mógł z tym żyć. Chyba.

32 odpowiedzi do “DLC przyniosą ponad 50% przychodów ze sprzedaży cyfrowej”

  1. Przepadacie za nimi czy nie – najpewniej zostaną z nami na dobre.

  2. No nie :c

  3. Strasznie psioczylem na dlc, ale teraz już do tego przywykłem bo co innego mi zostaje?. Dlc typu skórki etc omijam i nie zwracam na to uwagi, a jak już się pojawi jakieś dobre dlc tak jak do Nioha czy choćby dark souls to chętnie kupuje jak są w rozsądnej cenie.Generalnie jeśli recenzje są dobre i wiem że wydając 40-50zl mam przynajmniej 2 godziny zabawy z gra która naprawdę lubię to czemu nie. Natomiast gry pokroju p2w omijam z daleka na zasadzie czego nie widać w oczy nie kole.

  4. Ja od paru lat, nie kupuję osobno DLC, tylko czekam aż wyjdą edycje GOTYE. W handlu z reguły ludzie są bardziej skłonni kupować całe pakiety niż tracić czas i energię na oddzielne kupowanie poszczególnych elementów. Moim wyjątkiem były DLC- Freedoms Cry do AC IV oraz Cold cold heart do BAO.

  5. No i coś jeszcze na temat tego jakie to DLC złe? Większość psioczy a i tak kupi DLC prędzej czy później. Jak nie za pełną cenę to na wyprzedaży.

  6. @Danon666 Wcześniej te dwie godziny miałbyś od razu w bazowej grze. A teraz cieszysz się, że możesz za nie zapłacić…

  7. Ech, nic dziwnego. Dla takiego Smith’a z Ameryki to DLC może kosztować 7,50 a dla Kowalskiego z Polski będzie kosztować 30. Obaj liczbowo zarabiają tyle samo, ale Amerykanin w dolcach a Polak w bieda-złotych. Jakby nie to to w sumie DLC to nie najgorsza sprawa.

  8. @Danon666 – to musisz być co najmniej zasobny w kasę. Nie wydałbym 50 zł za marne 2 godziny dodatkowej zabawy. To już prędzej za ciekawą dodatkową postać, którą mógłbym przejść od nowa ulubioną grę. Takie coś może się sprawdzić w grach typu H&S, gdzie dodatkowa postać to dużo dodatkowych godzin gry.

  9. Raczej tu już nie chodzi o to czy DLC jest dobre czy złe bo od długiego czasu były map packi albo „dodatki” tylko, że w formie CD teraz to „downloadable content”. Jedyna różnica to taka że łatwiej z towarem dotrzeć do klienta. Problem jest taki, że firemki grają nie czysto i w multi DLC może dawać zdecydowaną przewagę (payday2), albo faktycznie mogą wyciąć zawartość lub (perfidnie) nie dokończyć gry, aby wypuścić 5 DLC po 2h każdy.|Często też DLC nie podlegają przeceną/ są droższe niż podstawka (ME)

  10. W życiu nie kupiłem DLC i nigdy też raczej nie kupię, chyba że będzie to takie jak w Skyrimie czy w Wiedźminie, w sensie że doda jakąś porządną zawartość.

  11. Jeżeli DLC jest w rozsądnej cenie i dodatkowa zawartość nie jest konieczna do rozrywki (gra nie kończy się w połowie) to jest ok.

  12. Redaktorzy CD-Action sami kiedyś pisali aby gracze głosowali portfelami. I co? Zagłosowali.

  13. paintball_X 25 lipca 2017 o 12:02

    Gardzę ludźmi, którzy kupują DLCki i jeszcze się tym chwalą. Głosowanie portfelem? Też w to kiedyś wierzyłem, dopóki nie uświadomiłem sobie, że cały handel opiera się na konsumencie kretynie, który myśli dupą a nie głową. Może i PIS ma rację- istnieją ludzie gorszego sortu.

  14. no cóż to tylko dowodzi jak wielu baranów które jeszcze się domagają strzyżenia jest na świecie , spokojnie na wydaniach premierowych może być napisane „Debil-Edyszyn”

  15. Tak to jest, jak nie ma pełnych edycji gier w pudełkach. Człowiek chce zakupić Borderlands 2 albo Batman Arkham Origins w kompletnych edycjach, ale takie coś nie istnieje. Więc ja pokazuje im środkowy palec i na mnie nie zarobią. O!

  16. @rajker i paintball_X|Jak uważacie, że obrażając innych jesteście lepsi to się grubo mylicie. Ja kupuję DLC wyłącznie, gdy gra bardzo mi się spodoba lub zawiera zawartość, która mnie bardzo interesuję (np Red Hood w Injustice 2). Do Wiedźmina 3 kupiłem oba DLC, bo były duże, fajne i gra mi się spodobała. Do ME kupiłem wszystkie DLC, bo dla nie to najlepsza gra w historii (razem z Personą) i uznałem, że warto.|@CamCygi|Co zostało wycięte z Borderlands 2? Dodatki nie były istotną częścią gry.

  17. I żeby była jasność, to nie mówię tutaj o DLC zawierające, jakieś dodatkowe bronie czy skórki do postaci. Mi chodzi o DLC z dodatkową zawartością fabularną jak Cytadela, LotSB, Krew i Wino czy Tiny Tina’s Assault on Dragon Keep.

  18. CYBERTRIBAL 25 lipca 2017 o 14:19

    Unikam dlc w stylu zbroja dla konia w oblivionie. Jeśli już jakieś biorę ,to zazwyczaj takie rozbudowujące grę. Ewentualnie jak uda mi się trafić w dobrej cenie jakąś edycję definitywną czy reżyserską czy jak by jej tam nie nazwać, to się skuszę.

  19. @paintball_X – to prawda. Głosowanie portfelem słabo zadziała kiedy sprawa polega na żerowaniu na słabościach…

  20. @CamCygi Borderlands 2 ma kompletną edycję, sam mam na półce, prędzej można się przyczepić Pre-sequela, ale tam jeszcze nie sprawdzałem czy jest coś ciekawego.

  21. @Camcygi Borderlands 2 GOTY dostępne w serii orange box. Lepszym przykładem jest Mass Effect 2 i 3

  22. @Rincevind Mass Effect 2 to z kolei specyficzna pozycja, bo w wersji PS3 i chyba też trilogy już dają prawie wszystkie DLC, brakuje tlyko Arrival

  23. @Veldrim|Pre-sequel to sam w sobie jest wielkim DLC do dwójki. Z tego co patrzyłem, to jedynym wartym uwagi dodatkiem do tej gry jest Claptastic Voyage, w którym wchodzimy do…. Claptrapa :)|ME 2 i 3 rzeczywiście nie mają wersji GOTY i mają te durne punkty BioWare. Trzeba z tym żyć, ale te gry mają tylko dodatki, a nie wyciętą zawartość (oprócz Javika, ale bez niego można żyć).

  24. @Veldrim oraz @Rincevind: Borderlands 2 GOTY =/= kompletna edycja. Nie ma wszystkiego.

  25. @CamCygi|Przecież ma wszystkie 4 dodatki i 2 główne dodatkowe postacie. Jeszcze są eventówki, ale one wyszły później niż edycja GOTY.

  26. @Scorpix: nie zależy mi na tym by być lepszym od kogokolwiek , nikogo nie obrażam lecz stwierdzam fakt .aczkolwiek ci co psują rynek przepłacając w dniu premiery za pocięty niedorobiony badziewi za dlc mi tak bezpośrednio nie szkodzą bo ja i tak spokojnie czekam na wersję ostateczną a że czasu mam mało to czekanie nie boli (mimo iż życie krótkie) i tak jest w co pograć w tym czasie (do tej pory nie mam kiedy zagrać w „Arcanum” – pełniak z innego pisma z przed bardzo wielu lat)

  27. Gra ktoś jeszcze w Call of Duty: United Offensive? To dopiero był „DLC” z najwyższej półki 😀

  28. SolInvictus 25 lipca 2017 o 22:25

    Jestem wielkim przeciwnikiem DLC i preorderow. Obie dziedziny psuja rynek na swoje sposoby i wspieranie ich jest tego poglebianiem. Jednak w zyciu skusilem sie na dwa DLCki – dodatki do Dzikiego Gonu oraz przepustke sezonowa do Pillars of Eternity. Dodatki do Wieska – duze, jakosciowe, wiadomo. Dodatki do PoE – bo chcialem wiecej, ale tez z samej wdziecznosci wobec tworcow za stworzenie przeswietnej gry i checi finansowego wsparcia studia.

  29. @Scorpix: W sumie sam sobie odpowiedziałeś. Borderlands 2 GOTY nie ma całej zawartości, a ja cały czas podaję do wiadomości, że pudełkowej kompletnej edycji BL2 po prostu nie ma.

  30. Dla mnie szczytem chamstwa było EA/Bioware i ME2 – sama gra pocięta na pierdyliard kawałków, dobra, mogę przeżyć, chcą zarobić w końcu. Ale kto wymyślił by na część DLC dawać region locka? Skutek jest taki że lepiej tą grę zaiwanić z internetu niż kupić… Aha, ME2 ma ten sam mankament co wspomniane Borderlands 2 – nie ma wydania „full” czyli nie można kupić całości płacąc raz – najwyższa jest wersja deluxe która nie ma nawet połowy zawartości DLC.

  31. @IronMan271|Przecież to był dodatek a nie DLC… Wtedy DLC nawet nie było.

  32. Aha, DLC zostaną bo leniwe zwierzęta mogą sobie na nich zarobić? No tak, przecież „HURR DURR ŻYCIE TO TYLKO PINIONDZE NIC WIENCEJ SIE NIE LICZY DZIECIAKÓ NIE ZNASZ SIE NA RZYCIU HODZI O TO BY JAK NAJMNIEJ ZROBIC I NAJWIENCEJ ZAROBIC KARZDY HCE MIEC JAK NAJWIENCEJ PINIONSZKUF I ZROZÓM TO HURR DURR PINIONSZKI SOM NAJWARZNIEJSZE AAAAAAAA”. Pozdro.

Skomentuj ZeusFOX Anuluj pisanie odpowiedzi