12.06.2013
Często komentowane 74 Komentarze

E3 2013: PlayStation 4 – „Stanowisko Sony wobec gier używanych to tylko PR-owa zagrywka”

E3 2013: PlayStation 4 – „Stanowisko Sony wobec gier używanych to tylko PR-owa zagrywka”
Oszałamiający aplauz – tak zareagowali uczestniczący w konferencji Sony dziennikarze i gracze na wieść, że PlayStation 4 nie będzie wymagało połączenia z internetem i nie będzie blokowało gier używanych. Problem w tym, że ponoć to tylko… PR-owa zagrywka.

Magazyn Edge powołując się na anonimowych developerów twierdzi, że obietnice Sony odnośnie gier używanych i DRM-ów w PlayStation 4 to nic innego, jak zagrywka marketingowa. Decyzja o likwidacji zabezpieczeń wobec „używek” została ponoć podjęta w ostatniej chwili.

Mało tego – informatorzy uważają, że muszą chronić zyski ze sprzedaży nowych produkcji, dlatego oczekują, że z czasem Sony wprowadzi takie same lub bardzo podobne rozwiązania, które zaprezentował Microsoft. Jest to o tyle możliwe, że na razie żadne umowy z wydawcami nie zostały jeszcze podpisane i wszystko może się w tej kwestii zmienić.

Źródła Edge’a twierdzą, że producenci konsol zmieniali swoje strategie związane z DRM-ami wielokrotnie w ciągu ostatnich miesięcy. Przykładowo, mechanizmy, które znajdą się w Xboksie One, były początkowo jeszcze bardziej restrykcyjne – wydawcy początkowo nie mogli sami zdecydować czy implementować zabezpieczenia związane z grami używanymi.

74 odpowiedzi do “E3 2013: PlayStation 4 – „Stanowisko Sony wobec gier używanych to tylko PR-owa zagrywka””

  1. Kto wierzy Edge’owi? Ten magazyn to trochę taki growy brukowiec.

  2. Nie jest ważne jak było, ważne, że konsola jest tańsza i, że nie ma DRM’u. A MS pomimo krytyki dalej leci w swoje. Kto lepiej na tym wyjdzie przekonany się już na początku 2014 roku.

  3. Choćby i nawet, to i tak PS4 będzie tańsze, nie będzie wymagało internetu, i nie będzie tak zdzierać kasy za byle co jak M$.

  4. Co za czasy, niedługo doczekamy się samochodów których nie będziemy mogli odsprzedać bo nie zapali drugiemu użytkownikowi, komputerów z których nie będziemy kogli wyjąć oddzielnych podzespołów tylko kupować jako całość nawet jak zepsuje się dajmy na to hdd czy innych bzdur nastawionych na kasę. Jak wszechobecne było piractwo to firmy płakały że przez nich nie mają wpływów, teraz gdy coraz więcej kupuje oryginały płaczą na używki – to wasza wymówka, pierdoleni złodzieje.

  5. Sorry ale jak ten świat, rządy i wielkie firmy dalej będą tak postępować, to skończy się rewolucją taką jak we Francji w 18 wieku, bogaci zostaną wyrżnięci, a wyzyskiwany lud upomni się o swoje.

  6. Ta, pytanie tylko czyja to PRowa zagrywka. Czy naprwdę Sony czy może dziwnym trafem Microsoftu…

  7. @ kuba0709, podczas konferencji SONY opłaty za mutliplayer zostały oficjalnie potwierdzone. Oglądałeś ją w ogóle?

  8. oczywiście, że online passy i inne duperele zostaną, przecież wydawcy nie zrezygnują z hajsu, chociaż wątpie, że będzie to tak restrykcyjne jak w przypadku XBO, wydawcy widzieli reakcje ludzi na takie zabezpieczenia w konsoli MS i watpie, by powtórzyli ten błąd w swoich grach. Ważne, że tytuły first-party nie będą posiadały żadnych blokad.

  9. „barney2231” ma 100% racji. Wprowadzanie systemu antyużywkowego to zwykłe złodziejstwo !!! Twórcom konsol za takie zagrania powinno się obcinać ręce, jak w ogóle mogło dojść do takiej sytuacji?

  10. LOL niemożliwe 🙂 Jasne że to marketing… Ale nie zmienia to faktu ze SONY na tą chwilę wygrało ekstremalnie. Jak wydawca zechce to wprowadzi milion obostrzeń tak czy siak … ale SONY umyje od tego ręce i co tu zrobić, udało im się i tyle 🙂

  11. Rozmowy o prawie są lekko śmieszne, bo sami sprzedający używki łamią prawo… Czy ktoś odprowadził podatek od sprzedanej używki? I nie to, że sam nie sprzedawałem gier, jednak od kiedy pracuje w firmie doskonale wiem, że gdyby nasi klienci odsprzedawali sobie sprzęty to ja i kilkanaście innych ludzi żarłoby tynk. Z resztą sprawa jest dość prosta, możesz sprzedać grę, ale w skład gry wchodzi jednorazowy klucz i ty kupując go zgadzasz się na to, że jest już użyty i drugi raz go nie użyjesz.

  12. To jakby przyczepić się do operatorów sieci komórkowych, że kupiłem doładowanie za 50 zł, według paragonu jest moje, ale nie mogę go odsprzedać… Czemu?! Przykład samochodu też jest bez sensu, bo nie mówiąc już o tym, że i tak producent na tym traci, to kupując używany nie kupujesz pełnoprawnego produktu, tylko zużyty.

  13. Tak samo z każdym innym „zużywalnym” przedmiotem. Dom, w który nie inwestujesz traci na jakości, gra zostaje oferuje cały czas to samo. UE jeżeli już w coś miałoby maczać swoje głupie łapska to w kwestie gier cyfrowych, bo tutaj to już jest pod górkę, gdyż kupuje się coś wirtualnego i nie da się tego sprzedać (nawet jeżeli miałoby nie działać).

  14. Już nie rób z siebie takiego ekonoma AoS… Próba blokowania używanych gier to tylko chciwość producentów, nic więcej – DVD jakoś się trzymają, a z wypożyczalniami tez nie ma problemu. Zresztą jesli nie sprzedam paru starych gier to nie zakupie nowej – osoba która nie może kupić taniej używanej gry najpewniej wcale jej nie zakupi. Efektem czego producent straci. btw. http:www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=3_rRzx_1c10

  15. no jasne a jak nie ze chcą to pójdą do M$ śmieszny facet myśli że takie podejście przejdzie nie przejdzie proszę pana 🙂 i gracz pójdzie tam gdzie będzie wolność i swoboda a nie kontrola totalna 🙂

  16. @Ad-M – tak samo, oburzenie wywołane systemami anty-użytkowymi to tylko chciwość klientów… I gdzie w mojej wypowiedzi ekonomia? Pracujesz? A jeżeli tak, to rozumiesz jak działa twoje miejsce pracy? Skąd informacja, że DVD trzyma się dobrze? Bo dalej są wydawane? A wypożyczalnie też nie mają problemów? Więc to czysty przypadek, że z 7 wypożyczalni w promieniu 2 kilometrów od mojego domu zrobiła się zaledwie jedna…

  17. Argument o tym, że jak ktoś nie kupi taniej używanej gry to najpewniej wcale jej nie zakupi jest już kompletnie oderwany od rzeczywistości… Jaki to ma przekład jako wsparcie dla twórców i czym się różni od piractwa? Oczyszczonym sumieniem, że to „oryginalna” gra? Przecież w piractwie nie chodzi o to, że masz coś za darmo, tylko o to, że twórca gry nie dostaje pieniędzy… PS. filmik który dałeś podchodzi pod demagogie.

  18. @Tomecki – UE to niech spi…la i się do niczego nie wtrąca. Jeszcze czego – kolejne regulacje. Sprawa jest prosta: są prawa autorskie, licencje itp. Jeśli się komuś nie podoba… Niech nie kupuje konsol tylko PC-ta, choć i na nim ostatnio się robi Sajgon.

  19. @tomecki – widać, że kompletnie nic nie rozumiesz z tego co napisałem… Sprzedawanie używanych gier jest LEGALNE. Nikt nie łamie prawa odsprzedając grę, tak jak nikt nie łamie prawa odsprzedając samochód czy zużyty kod jednorazowy, ale kupujący decyduje się na to, że samochód może być zepsuty, a kod jest zużyty i nie użyjesz go drugi raz. Po drugie, to kupno używanych rzeczy – mimo tego, że jest legalne – daje produkt osobie, która kupnem nie zwraca kosztów produktu.

  20. Po drugie, to nie mogłem powiedzieć głupstwa o zużyciu fizycznym „gry”. Gry fizycznie nie zużyjesz, nośnik i pudełko owszem, ale do póki działa, to nawet 10 lat używania nie sprawi, że jakieś opcje w grze nie będą działały, albo nie będziesz miał pół mapy – jednym słowem, jeżeli płyta się kręci a czytnik daje radę czytać, to gra jest w 100% sprawna, samochód po przejechaniu 170 tysięcy już taki sprawny nie jest.

  21. Może inaczej… Branża oparta na prawach autorskich działa zupełnie inaczej niż branża towarów. Koszt budowy mieszkania w warszawie to około 3000 zł za metr kwadratowy (cały projekt, od wykupienia działki po pomalowanie ścian), cena sprzedaży to dajmy na to 4500 zł za metr, więc na każdym metrze deweloper zarabia 1500 zł. Drugi przykład: koszt wyprodukowania samochodu nie jest znany, ale szacuje się, że na czystko np. Proshe zarabia około 15-16 tysiecy euro

  22. tak samo tyczy się łańcuszka z komunii, telefonu czy innych produktów. Wypalenie gry i wsadzenie jej w pudełko to koszt załóżmy 5 złotych, pudełko z płytą sprzedawane jest za 120 zł, więc marża duża, jednak w cenę wliczona jest także zawartość płyty, która to już kosztuje przeważnie grube miliony, czyli o grube miliony więcej, niż cena sprzedaży. Pudełko z płytą jest twoje, możesz je zjeść, oddać, sprzedać, wyrzucić, ale autor gry może dać jednorazowy kod a ty instalując grę akceptujesz jego warunki.

  23. Skupiając ten wywód powiem krótko, że sprzedawca złotego łańcuszka zarobił w momencie sprzedaży, sprzedawca gry też, ale twórca gry ODROBI dopiero, gdy ta się sprzeda w setkach tysięcy (nie mówiąc o tym, że głównym celem jest zarobienie a nie zwrócenie kosztów produkcji). Oczywistym jest, że lepszym interesem jest kupić taniej, jednak trzeba liczyć się z tym, że to jest strata dla twórcy i dla jego portfela nie różni się to zupełnie niczym od piractwa.

  24. AoS – jak rozumie, że ty jesteś człowiekiem typu – żarówka musi się spalić po roku, bo producent żarówek by zbankrutował – niestety jest to patrzenie BARDZO krótkodystansowe – radzę udać się na lekcję ekonomi.

Skomentuj AoS Anuluj pisanie odpowiedzi