22.06.2016
Często komentowane 34 Komentarze

G2A odpowiada na zarzuty o tworzeniu „czarnego rynku kluczy”, wzywa tinyBuild do współpracy

G2A odpowiada na zarzuty o tworzeniu „czarnego rynku kluczy”, wzywa tinyBuild do współpracy
Wczoraj szef tinyBuild oskarżył portal G2A.com o pośrednictwo w nielegalnym handlu kluczami wartymi 450 tysięcy dolarów. Dziś G2A pokazało sprawę ze swojej perspektywy, jednocześnie wzywając studio do dostarczenia listy podejrzanych kluczy w ciągu 3 dni.

Streszczenie artykułu Alexa Nichiporchika z tinyBuild mogliście przeczytać na naszym portalu wczoraj POD TYM ADRESEM. Dziś G2A wystosowało oświadczenie, w którym przedstawiło sprawę ze swojego punktu widzenia.

Według przedstawicieli platformy sprzedażowej, G2A nawiązało kontakt z tinyBuild już 22 marca tego roku, kiedy to na Twitterze firmy pojawiły się „niezweryfikowane informacje” i sfałszowaniu miliona egzemplarzy gry Punch Club. W korespondencji mailowej firma odpowiedziała tinyBuild na wszystkie pytania, jednocześnie przekazując developerom nieodpłatnie wszelkie potrzebne dane, włączając ilość sprzedanych kodów oraz ich wartość aukcji. G2A zaproponowała też „sprawdzenie bazy aukcji, w celu zweryfikowania, czy rzekomo skradzione kody, znajdują się na marketplace oraz znalezienia rozwiązania dla tej sprawy”. Według wydanego dziś oświadczenia tinyBuild odrzuciło propozycję, żądając zamiast tego usunięcia aukcji z grami wydawcy oraz rekompensaty szkód oszacowanych przez wydawcę.

G2A zwróciło uwagę, że szacunek strat w wysokości 450 tysięcy „nie ma uzasadnienia w praktyce rynkowej” i opiera się o najwyższe dostępne ceny, podczas gdy obniżki gier tinyBuild sięgają nawet -85%. Firma przypomniała też, że „wspiera developerów, dostarczając im natychmiastowych narzędzi komunikacji oraz zaawansowanych narzędzi (‘czarna lista’ sprzedawców, identyfikacja sprzedawców oraz aukcji, procedury KYC – Know Your Customer, etc.) oraz bezpieczne i nagradzane międzynarodowymi nagrodami rozwiązanie G2A Pay”. Wezwała też tinyBuild do wspólnej weryfikacji listy skradzionych kluczy i usunięcia ich z marketplace’a, sugerując, że chętnie przekaże opinii publicznej rezulaty takiego działania. Ostatnie zdanie dokumentu brzmi: „G2A wzywa tinyBuild do przekazania listy podejrzanych kluczy w ciągu 3 dni od ukazania się niniejszego oświadczenia”.

Alex Nichiporchik jednak już odpowiedział portalowi Game Informer, że nie zamierza przystać na propozycję – szukanie pojedynczych kluczy jest dla niego jak szukanie igły w stogu siana i zajęłoby mu horrendalną ilość czasu, a wyłączanie ich masowo skrzywdziłoby też uczciwych kupców. Jego wizja ugody opierałaby się na daniu mu możliwości wyznaczania ceny minimalnej gry, na co nie liczy, wiedząc, że dla G2A jako biznesu byłoby to strzałem w stopę. Zasugerował też nielegalne praktyki samym przedstawicielom firmy: „Wszyscy znają ich reputację, więc dlaczego ktoś miałby dawać im listę kluczy do tak zwanej weryfikacji? Pewnie sprzedaliby te klucze i zarobili na nich jeszcze więcej”.

Wysłaliśmy do G2A prośbę o komentarz na temat odpowiedzi i oskarżeń szefa tinyBuild.

34 odpowiedzi do “G2A odpowiada na zarzuty o tworzeniu „czarnego rynku kluczy”, wzywa tinyBuild do współpracy”

  1. Wczoraj szef tinyBuild oskarżył portal G2A.com o pośrednictwo w nielegalnym handlu kluczami wartymi 450 tysięcy dolarów. Dziś G2A pokazało sprawę ze swojej perspektywy, jednocześnie wzywając studio do dostarczenia listy podejrzanych kluczy w ciągu 3 dni.

  2. Dziwi mnie fakt, że sami twórcy, jako Ci „skrzywdzeni” zamiast w jakikolwiek sposób pozytywny zareagować na propozycję pomocy G2A i jeżeli w obecnej formie nie odpowiadała im to spróbować wynegocjować cokolwiek to… zareagowała pejoratywnie i zerwała wszelkie „kontakty dyplomatyczne”. Śmierdzi mi tutaj próbą wyłudzenia ze strony Pana Alexa Nichiporchikowa… i to tak porządnie śmierdzi… Czekam na komentarz ze strony G2A, bo miałem okazję z nimi… hmm… „współpracować” i jestem ogromnie zadowolony.

  3. Cóż, ja byłem zawsze pozytywnie nastawiony do G2A dopóki nie przysłali mi klucza do pre-ordera Overwatcha z ponad 24 godzinnym opóźnieniem. Nigdy więcej pre-orderów. Mimo wszystko zgadzam się, że wygląda to raczej na próbę wyłudzenia ze strony tinyBuild

  4. Jezu ale ten koleś jest smutny. Najpierw pluje się o kasę, potem jak dają mu opcje by zweryfikować klucze to nie bo coś by musiał zrobić i nie dostałbym pół miliona tylko marne grosze

  5. Gardzę strasznie takim wyłudzaniem i robieniem z siebie ofiary

  6. Czyli nie chodziło o kradzione karty kredytowe, tylko o dostosowanie cen do oficjalnej dystrybucji.

  7. Czyli w sumie gość płacze, dlatego, że nikt nie chce kupić jego gry po wysokiej cenie i szuka kozła ofiarnego kto mu pokryje „straty”

  8. Większość sprzedawców na G2A sprzedaje gifty na Steamie, co jest samo w sobie sprzeczne z regulaminem Steama. Poza tym takie coś jest ciężko zweryfikować. Gdyby to były rzeczywiste klucze mógłby dostać ich listę w jakimś pliku i sprawdzić to jakoś automatycznie, ale jak by miał się prosić Valve o sprawdzenie każdego konta skąd jest dany gift i czy był legalnie kupiony to na pewno by się nie wyrobił przez te 3 dni.

  9. Ten koleś jest żenujący, dają mu propozycję na rozwiązanie sprawy, a jemu dalej źle. Niech nie robi z siebie wielkiej ofiary, a jak nie chce współpracować to trudno. Wątpie żeby jakiś random/randomowa firma (o której swoją drogą osobiście pierwszy raz słyszę) wygrał/a rozprawę z G2A, któro mają bardzo dużo niepodważalnych argumentów po swojej stronie. Po prostu żałosne.

  10. JustARandomNickname 22 czerwca 2016 o 15:14

    G2A to rak.

  11. @Down|I ten policjant w avku xDDDDDDDDD

  12. Przecież wyrzucenie tych kluczy jest proste. Tabele odrzutów porównać z tabelą wszystkich kluczy (po czymś musi się transakcja matchować) i wysłać ją do steama aby zablokowało. Sklep rejestruje transakcje, odrzut jest generowany z numerem karty (albo ostatnimi jej cyframi) to porównać z transakcją i tym wyśledzić klucz, który został wysłany.|Blizzard czy sam Steam jakoś nie ma problemów z odrzutami, od razu wyrzuca klucz z konta.

  13. G2A oczywiście zdaje sobie sprawę z możliwości nielegalnego wykorzystania ich platformy dlatego między innymi firma zarejestrowana jest w Hongkongu. Jednak Pan Alex czy tez jego firma nie ma żadnych podstaw aby domagać się od G2A czegokolwiek. Od tego są organy ściągania, które powinny rozpocząć śledztwo w sprawie paserstwa, kradzieży kart, wyłudzenia.@xqallanx łamanie regulaminu strony/serwisu/sklepu nie jest jednoznaczne z łamaniem prawa a jeśli coś nie jest zakazane to jest dozwolone.

  14. @logman G2A zostało stworzone na tej podstawie. G2A i podobne serwisy jak Kinguin zajmują się paserstwem kodów i zarabiają na tym ogromne pieniądze. Istnieją jeszcze tylko dlatego, że są zarejestrowane właśnie np. w Hongkongu.

  15. @JustARandomNickname Rakiem są pieprzone cwaniaczki kupujące jedną grę i udostępniający konto steam z tą grą innym ludziom – odpłatnie oczywiście. Przez takie mendy cierpi rynek i oczywiście twórcy gier. Steam powinien coś z tym zrobić.

  16. @Michal333 To dalej działa? Myślałem że się wykopki z tym uporały trollując tego typu cwaniaków i usuwając im gry z konta. Wiem że mieli przy tym dużo zabawy 😀

  17. Ależ wszystkich ostatnio zaczął boleć ten G2A. Zupełnie jakby wydawcy widzieli w ludziach durne owce, które nie będą śmiały szukać promocji/okazji. Po coś mamy ten wolny rynek, może trochę dziurawy, ale wolny.|@JustARandomNickname Jakieś argumenty? Czy tak o sobie rzucamy stwierdzeniami? W sumie też sobie rzucę. CDAction to gazeta!!!

  18. @Add3k Niestety takie chamstwo trzeba by wytępić raz a dobrze – nadal internetowe cwaniaczki sprzedają dostęp do konta na np. allegro.

  19. @Michal333Nie dość, że biznes z dostępem do kont z grami na „allegro” ma się dobrze. To na popularnym polskim warezie powstał nawet temat gdzie ludzie podają passy do kont origin/steam/uplay i praktycznie za free grać w nowe tytuły. Oczywiście nie widzą w tym nic złego. Ba, sam zostałem „poproszony” o udostępnienie passów do steam aby ludki zagrały sobie w Doom 2016. Automatycznie zostałem nazwany „januszem” po negatywnej odpowiedzi.

  20. o G2A był artykuł w ostatnim numerze CDA. Czy kogoś jeszcze zdziwił fakt, że podobno sprzedaż samych kluczy jest droższa niż sprzedaż klucza, który wcześniej był w pudełku? Jeżeli tak jest w istocie, to nie widzę nic złego w działalności G2A (choć sam jeszcze nic u nich nie kupiłem), bo sprzedaż kluczy po wyższej cenie jest sztucznym jej zawyżaniem. A w takim wypadku GO GO G2A! A co do poana Alexa Nichiporchika – ból d*py.

  21. Tak mnie jeszcze jedna myśl naszła. Wiecie że gra komputerowa w świetle prawa to usługa? Tak samo jak np. strzyżenie. Więc będąc fryzjerem jeśli ostrzygę osobę która zapłaciła zamiast mnie, powiedzmy aptekarzowi to jak to o mnie świadczy ;). Nasuwa się też porównanie do związku pomiędzy wykonawcą generalnym (G2A) a podwykonawcą (twórca). Wiecie jak to jest z płaceniem w Polsce podwykonawcom 😉

  22. Czasami jakas gre od nich kupie na ebay i naprawde malo mnie intereseuje pochodzenie keyi.

  23. Na g2a kupiłem kilka gier i dlc. W 90% procentach keye były legalne i do dzisiaj gry znajdują się w mojej bibliotece steam. Raz trafiłem na oszusta, gdy kupiłem na premierę steamgift GTA 5 za 160 zł. Oczywiście świtało Mi, że tak niska cena jest podyktowana jakimś przekrętem. Jak się okazało po dodaniu gry do konta steam nie minął dzień, a steam usunął grę z prostego powodu. Sprzedający nabył gift przy użyciu kradzionej karty. Jednak po 2 dniach kasa wróciła gdyż miałem wykupioną tą ochronę kupującego.

  24. Ktoś mi wytłumaczy, co jest nie tak z odpłatnym udostępnianiem komuś swojego konta Steam?

  25. A ja do tego wszystkiego dodam ze kupilem klucz do dooma I nie dziala.

  26. @SniperV:|Patrz: EULA Steam 😉

  27. @SniperV wszystko. Łamiesz regulamin Steama, twórca nie dostaje pieniędzy za grę, „biznes” dalej się kręci. Można by się nawet kłócić, że już piractwo jest lepsze, bo pirat przynajmniej wie, że źle robi i może kiedyś grę kupi jak mu się spodoba.

  28. Steam wrzuca sobie do EULA co tylko sobie wymarzą, bo przy większości mamy wybór: gra na Steam lub brak gry w ogóle. Już teraz musimy się godzić na bzdury w stylu: „całe konto i wszystkie gry na nim należą do Steam”.

  29. @SniperV Wstawiają takie rzeczy do EULA żeby właśnie zapobiec takim rzeczom jak sprzedawanie/wypożyczanie kont. Argument „Steam jest niedobry bo nie mogę mieć gier za darmo albo za złotówkę” dużej grupy ludzi nie przekona.

  30. Dyskusja dot. tego, czy wypożyczanie kont jest zgodne z prawem to jedno. Nie widzę różnicy między tym, a istniejącymi jeszcze kiedyś „gralniami” (wiecie, takie miejsca, gdzie właściciel kupił sobie konsolę i grę, a potem udostępniał to za pieniądze – lata 90te chyba). Natomiast czy jest zgodne z regulaminem – nie. Czy to ma sens? Bez znaczenia. Może dość infantylna ale jednak metafora – założę sobie basen, na którym można pływać tylko kraulem. Bzdura? Owszem. Ale nikogo nie zmuszam. Nie chcesz – odejdź.

  31. @logman usługa w przypadku steama (bo tak zmienili swój regulamin aby uniknąc problem z sądami UE). A to nie zmienia faktu, że jak masz jakieś wydanie pudełkowe i np. nie wymaga aktywacji w żadnych steamach/orginach/etc to jest traktowane jako towar i możesz bez problemu komuś sprzedać. Bo niby czemu nie mógłbyś? Używany samochód możesz sprzedać, a używanej gry już nie? Dlatego właśnie powstał system aktywacji kodów i przypisywanie gier do konkretnych kont, bo boli ich to bardziej niż piractwo.

  32. @SniperV @xqallanx wypożyczanie swojego dostępu do konta steam jest legalne, tak samo jak jego sprzedaż, ale niezgodne z licencją steama (to dwie różne rzeczy). Chociaż jak udostępniałbyś dostęp do konta większej ilości osób jednocześnie, to można już to podciągnąć pod nielegalne rozpowszechnianie (sprawa wbrew pozorom dość skomplikowana).

  33. A i pamiętajcie, że autor programu (również gry) nie może sprzeciwiać się odsprzedaży używanych licencji (Wyrok Trybunału Sprawiedliwości w sprawie C-128/11 – wyczerpanie prawa do cyfrowej kopii programu komputerowego)

  34. STEAM zdaje się daje możliwość, zdefiniowania kilku (5?) osób, z którymi współdzielimy bibliotekę.|Gra tylko jedna osoba na raz, ale zupełnie uczciwie i legalnie można podzielić się grami z rodziną. Nie wszystkie gry przywiązywane do Uplaya, Orgina czy innych Gogów, lub nawet gry pudełkowe mają taki zapis w licencji. Chyba nawet zdecydowana mniejszość.

Skomentuj Makintosh Anuluj pisanie odpowiedzi