Half-Life 3 miał być tytułem startowym Steam Machine. Przeszkodą podobno stała się niezadowalająca wydajność sprzętu
W ostatnich kilku miesiącach zauważyliśmy nasilenie plotek dotyczących Half-Life’a 3, tym bardziej w obliczu wówczas nadchodzącego Steam Machine. Jedna z teorii mówiła, że Valve chce, by to właśnie trzecia część tej legendarnej serii stała się tytułem startowym sprzętu. Sprzedaż „GabeCube’a” jednak ruszyła, a zapowiedzi produkcji jak nie było, tak nie ma. Najnowsze nieoficjalne doniesienia zaś mówią o tym, że wszystko to mogłoby się urzeczywistnić, gdyby nie… niewystarczające podzespoły Steam Machine.
Plotki te pochodzą od Tylera McVickera, jednej z dwóch osób – obok Gabe Followera – które najczęściej raportują o kwestiach związanych z projektami Valve, szczególnie jeśli chodzi o Half-Life’a 3. Twórca w najnowszym filmie na Patreonie spekuluje, że studio zrezygnowało z premiery gry na Steam Machine i teraz pracuje nad tym, by ją dopieścić. Ma to się dziać po tym, jak wcześniej tytuł był produkowany z myślą o sprzęcie firmy. Skąd takie wnioski?

Otóż wydarzenie Dark Carnival związane z Dotą 2 miało być dowodem na to, że „Valve nieustannie przesuwa granice w zakresie wierności graficznej i mechanicznej”, czego efekty mielibyśmy widzieć w Half-Lifie 3 (via TheGamer). Jak wykazał data mining, pierwszy z wymienionych tytułów bowiem (warto dodać – stworzony na silniku Source 2, zasilającym gry studia) otrzymał przy tej okazji choćby obsługę upscalingu wykraczającą poza FSR, antyaliasing subpikselowy (rodzaj technologii wygładzania krawędzi wykorzystujący właściwości ekranów LCD) czy zaawansowane wsparcie efektów cząsteczkowych dotyczących oświetlenia.
McVicker sądzi, że Valve mogło szykować Half-Life’a 3 na Steam Machine, jednak niezadowolone z osiągów sprzętu kompletnie z niego zrezygnowało. Tym samym twórcy nie byliby tak ograniczeni podzespołami „GabeCube’a”, co pozwoliłoby podnieść minimalne wymagania gry, a więc uwzględnić w projekcie wspomniane wyżej efekty graficzne. Sam insider wnioskuje zaś, że na tym etapie Valve nie wie, kiedy miałoby wydać grę, bowiem jego źródła zdradziły mu, iż produkcja może nie ukazać się w 2026 roku.

Przyznam, że jeśli wszystko to okazałoby się prawdą, to byłaby to sytuacja wyjątkowa z perspektywy całej historii branży gier – firma nie jest w stanie stworzyć satysfakcjonującej gry na własny sprzęt. Jednocześnie byłaby to antyreklama Steam Machine, bo w końcu po co kupować sprzęt za ponad cztery tysiące złotych, skoro nie da się na nim odpalić flagowego tytułu Valve?
Dotychczasowe przecieki dotyczące Half-Life’a w dużej mierze bazowały na wspomnianym data miningu, a dokładniej mówiąc – poszukiwaniu wzmianek o projekte HLX w plikach Counter-Strike’a 2, Team Fortress 2 i wspomnianej Doty 2. Na tej podstawie McVicker i Gabe Follower wysnuli wniosek jeszcze w tamtym roku, że gra jest już na ukończeniu. Ten drugi zaś raportował, że przed ubiegłorocznym The Game Awards ujrzymy zwiastun długo wyczekiwanego projektu, co ostatecznie nie nastąpiło. Nie byłoby to zaskakujące, gdybyśmy uznali powyższe plotki o dopieszczaniu gry za prawdziwe.
No tak, bo przecież wszyscy wiedzą że Half-Life 3 to tylko ładna grafika i nic więcej, zupełnie jak Cyberpunk.
Osobiście mam inną teorię: Valve nie mogło zbudować tylu Steam Maszynek żeby starczyło dla wszystkich, więc wypuściło ją w formie „paper launch”. Wszyscy publicznie plują na cenę a i tak Maszynki wyprzedały się co do ostatniej sztuki, z kilometrową kolejką chętnych którzy się nie załapali. Jak by to wyglądało gdyby Valve wypuściło teraz HL3 i krzyczało „gra działa świetnie na Steam Machine którego nie możecie kupić bo my nie możemy go wyprodukować!”
Valve od początku wiedziało jakie parametry ma mieć Steam Machine i jedyne co im się nie udało to cena, nie wydajność sprzętu.
Co za copium XD tak valve robiło hl3 z myślą o konkretnym sprzęcie, znało od początku jego specyfikację i mimo to jednak jakimś cudem okazało się, że wydajność ich własnego sprzętu jest zbyt niska