Jak Gothic Remake działa na Steam Machine? Spodziewałem się najgorszego, ale nie jest aż tak źle
Sprawdzałem już remake Gothica w okolicy premiery i jeśli czytaliście mój tekst, to wiecie, że produkcja Alkimii Interactive miała kłopoty praktycznie na każdym urządzeniu, łącznie z mocnymi pecetami i konsolami. Steam Machine nie jest tu żadnym wyjątkiem od reguły.
Przetestowałem grę w kilku konfiguracjach rozdzielczości, detali i upscalingu, głównie w Starym Obozie (najbardziej wymagającej lokacji, szczególnie w kontekście CPU) oraz poza nim, żeby zobaczyć, jak przedstawia się sytuacja z wydajnością w otwartym świecie względem tłocznego miasta.

Bez upscalingu nie ma zabawy
Na początek złe wieści – w rozdzielczości 1080p bez żadnego upscalingu i w niskich detalach nie da się osiągnąć stabilnych 60 fps. W mieście klatki regularnie spadają do ok. 48 fps podczas biegu czy obracania kamery. Jeśli będziecie stać w miejscu i patrzeć przed siebie, być może uda się wam na chwilę zobaczyć magiczną sześćdziesiątkę. Znacznie lepiej jest poza murami Nowego Obozu, bo wtedy Gothic Remake utrzymuje liczbę klatek na sekundę w okolicach 70 ze spadkami do ok. 60 podczas walki z kilkoma wrogami jednocześnie.
Mniej więcej stabilne 60 fps – niezależnie od tego, w jakiej byłem lokacji – udało mi się uzyskać dopiero w 1440p, przy niskich detalach, z FSR w trybie jakości, choć muszę przyznać, że w Starym Obozie wykorzystanie CPU nadal pozostawało bardzo wysokie i zdarzały się drobne spadki, np. do 55 fps, ale na telewizorze z VRR było to praktycznie nieodczuwalne. Myślę, że taka konfiguracja odpowiada mniej więcej temu, co widzimy w trybie wydajności na bazowym PS5. Ciekawe jest to, że mimo niskich detali i upscalingu obraz wcale nie wygląda jakoś strasznie źle – moim zdaniem wypada nawet lepiej niż na bazowym PS5 w trybie wydajności.

8 GB VRAM-u już jest problemem
Od razu zauważyłem, że na Steam Machine wyraźnie coś jest nie tak, jeśli chodzi o cienie, które skaczą i migają. Być może to kwestia związana z systemem SteamOS i Protonem, bo na pececie z Windowsem oraz na PS5 Pro nie uświadczyłem takich bugów.
Jeszcze gorzej ma się sprawa z pamięcią VRAM. Przy wysokich detalach przekraczamy jej limit i liczba klatek maleje dosłownie do 10. Przy średnich jesteśmy tuż pod granicą, trzymając się w okolicach 7,9 GB zużycia, co i tak nie brzmi szczególnie komfortowo, gdyż jeśli gra w jakiejś lokacji będzie potrzebowała jeszcze dosłownie 100–200 MB pamięci, okaże się to problemem.

Przy średnich detalach i w rozdzielczości 1440p Steam Machine zapewnia ok. 50 fps (ze spadkami) przy FSR w trybie jakości i około 60 fps przy FSR w trybie wydajności, ale w mieście jest to już tylko 50 fps i gra wyraźnie się tnie podczas biegu. Sugeruje to, że średnie detale znacznie mocniej obciążają procesor niż kartę graficzną (zużycie CPU rośnie do 80%, a GPU nie przekracza 90%), co jest szczególnie dokuczliwe w Starym Obozie.
Jeśli ktoś chce grać jak na konsoli i uzyskać jak najlepszą jakość obrazu, polecam dwie konfiguracje. Odpowiednik trybu jakości to 1440p, wszystkie detale na poziomie średnim, blokada 30 fps i FSR w trybie jakości. Tryb zbalansowany to z kolei 1440p, detale średnie, blokada 40 fps i FSR w trybie wydajności. Wtedy Gothic Remake jest bardzo stabilny i nie czuć spadków nawet podczas zwiedzania miasta.

Traversal stutter, czyli klątwa Unreal Engine’u 5 ma się, niestety, dobrze
Bardzo dużym problemem, o którym napomknąłem między wierszami już wcześniej, jest tzw. traversal stutter, czyli ścinki pojawiające się podczas biegania, widoczne zwłaszcza w okolicach Starego Obozu. To typowa bolączka silnika Unreal Engine 5, która na Steam Machine wyjątkowo daje się we znaki. Z tego powodu utrzymanie idealnie stabilnych 60 fps w centrum Starego Obozu jest praktycznie niemożliwe – podczas biegania co chwilę potrafi gdzieś „dropnąć” kilka klatek.
Do tego dochodzą dwa drobniejsze, ale irytujące babole. Przy najniższych detalach zdarzało się, że tekstury nie doładowywały się poprawnie i były bardzo rozmyte, na co pomagał zwykły restart gry. Kilka razy natrafiłem też na sytuację, w której klatki na sekundę nagle i bez wyraźnego powodu spadały do 17 i żadna zmiana ustawień tego nie naprawiała, pomagał jedynie pełny restart Steam Machine. Podejrzewam, że w tym drugim przypadku problem leżał raczej po stronie sprzętu niż samej gry.
Nie polecam też stosować frame generation, gdyż jeszcze bardziej obciążamy wtedy procesor, a liczba klatek i tak mocno się waha w najbardziej wymagających miejscach i nie widać dużych przyrostów wydajności, zaś input lag zauważalnie rośnie.

Nie jest źle, jak na Gothica
Zważywszy na fakt, że Gothic Remake w zasadzie na każdym sprzęcie ma problemy z optymalizacją, mogę pokusić się o stwierdzenie, że gra działa i wygląda na Steam Machine całkiem nieźle. Otrzymujemy tu wydajność i jakość obrazu zbliżoną do tego, co oglądamy na bazowym PlayStation 5 i co pokrywa się zresztą z wynikami innych produkcji na tym samym sprzęcie.

Szkoda, że mocniejszy procesor w Steam Machine nie pomaga tu wyraźnie w Starym Obozie, bo spadki klatek są w zasadzie takie same jak na konsoli Sony. Gothic Remake pozostaje więc grą, która potrafi wyciskać siódme poty z każdego dostępnego dziś sprzętu – Steam Machine nie odstaje pod tym względem od reszty platform do grania. Pocieszające wydaje się to, że gdy już wybierze się odpowiedni zestaw ustawień graficznych (i dostosuje swoje oczekiwania), gra może się pochwalić względną stabilnością.
