Valve podało cenę i datę premiery Steam Machine. Wybrało też nietypowy sposób sprzedaży

Valve podało cenę i datę premiery Steam Machine. Wybrało też nietypowy sposób sprzedaży
Raz, dwa, trzy - Gabecube'a dostajesz ty!

Valve postanowił nie podkręcać emocji dłużej i wreszcie powiedziało nam, kiedy wypuści do sprzedaży swoje Steam Machine. Jednakże Gabecube na drzewach nie rośnie, a dotychczasowe praktyki ludzi skupujących na potęgę sprzęt (żeby odsprzedawać go drożej) sprawiły, że firma Newella wzięła się na sposób. I to nietypowy. Urządzenie trafi bowiem do sprzedaży 30 czerwca, a w Polsce podstawowy wariant ma kosztować 4389 złotych. Sprzętu nie da się jednak po prostu kupić: Valve będzie sprzedawał go… przez losowanie.

W ofercie znajdą się cztery konfiguracje sprzętowe:

  • podstawowa (4389 zł),
  • ze Steam Controllerem (4698 zł),
  • wariant z dyskiem 2 TB (5769 zł),
  • wariant z dyskiem 2 TB i Steam Controllerem (6048 zł)

Do dwóch ostatnich konfiguracji wpadają opcjonalne panele przednie – m.in. przypominający tkaninę albo drewno orzechowe. Tak czy inaczej, Steam Machine ląduje powyżej PS5 Pro, a w okolicach średniej półki gotowych pecetów.

I tu dochodzimy do sedna: Valve od początku zapowiadało, że nie będzie dopłacać do sprzętu jak Sony czy Microsoft – Steam Machine to pecet i ma być wyceniony jak pecet. A że te właśnie zdrożały? Trudno-świetnie. Globalny niedobór pamięci DRAM, napędzany apetytem centrów danych na AI, wywindował ceny kości. Samsung i SK Hynix przerzucają moce produkcyjne na drogą pamięć serwerową, a my, szaraczki, spłacamy rachunek. Zresztą, właśnie dlatego Steam Deck OLED kosztuje, jakby robili go ze złota.

Nietypowy jest już, jak wspomniałam wcześniej, sposób zakupu. Zamiast wyścigu „kto pierwszy, ten lepszy”, który przy premierze Steam Controllera skończył się imprezą botów i spekulantów, Valve stawia na losowanie. Zapisy na listę chętnych już ruszyły, a kolejność ma zostać wylosowana 25 czerwca. Żeby wziąć udział, trzeba mieć konto Steama w „dobrej kondycji” i co najmniej jeden zakup na platformie sprzed 27 kwietnia 2026, obowiązuje też limit jednego zgłoszenia na gospodarstwo domowe.

Pod maską nie ma fajerwerków, ale źle nie jest: sześciordzeniowy AMD Zen 4, grafika RDNA 3 z 8 GB GDDR6 (okolice Radeona RX 7600), 16 GB DDR5 i SSD do wyboru. Valve obiecuje wydajność lepszą niż w Steam Decku.

Na pewno jest to opcja dla tych, którzy nie chcą kupować składaka, bo chcieliby mieć sprzęt tylko do grania. Gabe celuje w wiernych fanów Steama i oby nie przestrzelił.

29 odpowiedzi do “Valve podało cenę i datę premiery Steam Machine. Wybrało też nietypowy sposób sprzedaży”

  1. Torisoneczkowski 22 czerwca 2026 o 20:00

    „co najmniej jeden zakup na platformie sprzed 27 kwietnia 20266”
    To jeszcze czasu trochę mamy 🙂

  2. Szczerze to można złożyć PC, który z czasem możesz ulepszyć i wgrać ten sam system co ma steam machine i masz to samo

  3. Tylko dwa razy drożej niż konsola, ale za to z mniejszym dyskiem, najs.

    • Konsola jest tylko dlatego grania, a tu masz pełnoprawny pecet z Linuksem.

      • Pełnoprawny pecet z linuxem czyli dla osób nie siedzących w it skrzynka za ponad 4 tysiące, która będzie dla nich do niczego, bo większości aplikacji nie ma dostępnych natywnie, a osoba która nie siedzi w it nie będzie nawet próbować babrać się z wine. O graniu na multiplayerze nawet nie wspominam

  4. Zdziwiony nie jestem tą ceną, biorąc pod uwagę to, co się wyprawia na rynku podzespołów. Nie mam też wątpliwości, że sprzęt rozejdzie się błyskawicznie i będzie sukcesem. Ta firma już tak ma 🙂 Gdyby nie to, że kompa mam w miarę solidnego (i znacznie mocniejszego na papierze, niż bebechy Steam Machine), to bym sobie kupił. A tak, poczekam spokojnie na kolejną generację, bo wobec sukcesu rynkowego należy się spodziewać kolejnych maszyn parowych. Już sam Steam OS jest tu dla mnie gamechangerem.

    • Pragnę przypomnieć że ta firma sobie z jednej strony na to zapracowała, a z drugiej strony cała konkurencja to idioci. 😀

    • Właśnie odkrywam, że mam kompa mniej więcej mocy Steam Machine (+/- 5%) i wydałem na niego ponad dwa razy mniej dzięki wyszukiwaniu okazji w używkach (bazę z porządną obudową, 8Gb RAM i Ryzenem 5 generacji wyrwałem za… 450 zł), ale na pewno jakość wykonania i brak martwienia się ewentualnymi problemami z żywotnością to solidny argument za zakupem. Ale i tak bardziej czekam na Decka 2 😛

      • Nie no, wiadomo że Deck 2 jest pierwszy na liście priorytetów wśród rzeczy, które w życiu priorytetami nie są 😉

  5. Ja bym podkręcił nieco – jedna cena i losowe komponenty które otrzymujesz. Oczywiście kolor obudowy zgodny z częstotliwością konfiguracji. A więc na rynku dominują zielone, pozwalające na 30 klatek w full hd, przy wrednych ustawieniach graficznych, potem są niebieskie 60 klatek przy full hd i wysokich ustwianiach, albo 30, krzy 4k i średnich, jeśli komuś dopisze szczęście, będzie mógł natomiast trafić model fioletowy, 60 klatek 4k i wysokie ustawienia grafiki. Na koniec jako wisienka na torcie, 1/10000 trafi się piękna, złota edycja LEGENDARNA. Ta zapewni wszystko na max w 4k, ale nawet z path tracing, ale też będzie miała unikalną cechę specjalną. Jeden posiadacz będzie dostawał raz w tygodniu losowy klucz na steam, inny będzie mógł raz w tygodniu zaznaczyć dowolne trany osiągnięcia w dowolnie posiadanej grze, jako wykonane, ktoś dostanie raz w miesiącu darmowe dlc do posiadanej gry, jeszcze ktoś inny będzie mógł przeskipoac dowolnego bossa.

  6. Nie mnie decydować, co kto ma robić ze swoimi pieniędzmi, ale jeśli kierować się czystym rozsądkiem, to Gabe Cube charakteryzuje się wręcz absurdalnie niekorzystnym stosunkiem ceny do możliwości. Z drugiej strony, żyjemy w czasach RTX 5090 dobijającego do 20 tysięcy złotych, więc granice absurdu chyba już dawno przestały obowiązywać. Entuzjaści technologicznych nowinek i tak kupią, choćby dla zasady, ale dla zwykłego gracza Steam Machine to przecież jedynie mocno przestarzały pecet kosztujący o połowę więcej od PS5 Pro (bo konsola ma przecież w zestawie zarówno kontroler, jak i dysk 2 TB). Jeśli ktoś liczył, że Valve może okazać się konkurencją dla „wielkiej trójcy”, to powinno być już jasne, że nie ma na to najmniejszych szans.

  7. Cóż co do Ceny „jest źle ale tragedii nie ma” Najnowsze konsole są niewiele tańsze a nowa generacja będzie coś koło tego kosztować albo i więcej. Spodziewałem się przedziału od 7 do nawet 10 tyś. W końcu to Valve.

  8. EDIT>>> Choć jak przeczytałem jakie ma bebechy to trochę nooooo szału nima….. za taką cenę to powinno być nieco wydajniej i tylko 16 gb ramu i 8 gb Gddr? hmmm no nie wiem nie wiem.

  9. Quetz napisał(a):

    W sumie nie wiem, czemu ktoś miałby na to liczyć – Steam Machine to pecet i od początku był tak reklamowany.

    No i to jest zasadniczy błąd. Jako pecet Steam Machine nie ma dosłownie NIC do zaoferowania. To po prostu miła dla oka skrzyneczka wypchana przestarzałymi podzespołami. Sens miałoby dopiero użytkowanie jej jako quasi-konsoli podpiętej do TV. Miałoby, ale cena właściwie wytrąca Valve z ręki jakiekolwiek argumenty.

  10. Warto było składać PC przed kryzysem. W tej cenie było 32GB ramu i 16GB vramu.

  11. Najciekawsze jest to, że działa na linuksie. I to jest też najważniejszą kwestią, bo tworzy to alternatywę dla Windy. Samą skrzynkę walił pies, ale system? Dla hardcorowców i części średniozaawansowanych użytkowników może być to znacznie lepszy wybór niż kolejna iteracja Windowsa.

    • No chyba że chcą grać na multiplayerze to niestety ale wtedy linux się chowa, bo 90% gier nie działa

      • Według are we anti-cheat yet niecałe 60% gier z Anti-cheatem nie działa na Linuxie, więc twoje teorie są, albo przestarzałe o kilka lat, albo całkowicie zakłamane…

  12. esska napisał(a):

    Pełnoprawny pecet z linuxem czyli dla osób nie siedzących w it skrzynka za ponad 4 tysiące, która będzie dla nich do niczego, bo większości aplikacji nie ma dostępnych natywnie, a osoba która nie siedzi w it nie będzie nawet próbować babrać się z wine. O graniu na multiplayerze nawet nie wspominam

    Widzę, że ktoś jeszcze w 2017 roku siedzi. Wine? :)))

    Co najmniej 90% użytkowników nie robi na komputerze niczego, czego nie da się zrobić bez problemu na linuksie.

  13. Myślę, że najbardziej rewolucyjną zmianą wywołaną przez Steam Machine nie będzie sama sprzedaż tego komputera (za tą cenę można samodzielnie złożyć znacznie lepszy komputer). Zasadnicza rewolucja jaką może przynieść Steam Machine to znaczące zwiększenie popularności Linuksa na PC. Pomimo, że sam nie lubię korporacyjnych zagrywek Valve muszę przyznać, że to dzięki ich zaangażowaniu granie na Linuksie stało się dziecinnie proste i bezproblemowe – żadnego grzebania w Wine, bezproblemowa gra multiplayer w sieci itp. Zwiększenie popularności Linuksa na PC może przyczynić się do przełamania ostatnich dużych barier w jego popularyzacji: natywnego wsparcia Adobe Photoshop oraz AutoCAD. Obecnie przy około 5% użytkowników PC z Linuksem jest to prawdopodobnie nieopłacalne ale przy około 10% będzie to już inna rozmowa. Kto wie – może dzięki popularyzacji Linuksa przez Steam Machine oraz wybitnie błędnym decyzjom Microsoft względem Windowsa doczekamy się wreszcie realnej konkurencji w dziedzinie systemu operacyjnego dla PC.

    • Wsparcie Linuksa na Radeonach jest lepsze niż na GeForcach, plus Nvidia nie chce już robić kart graficznych, Nvidia chce robić „agentów AI”. Może być tak że gracze z czasem kompletnie porzucą Nvidię oraz Widows i przesiądą się na Linuksa i AMD, pomimo gorszego Ray Tracingu i Upscalingu.

      • Pytanie: czy jak nVidia porzuci segment graczy i gier, to czy twórcy tak chętnie będą korzystać z rozwiązań, które lepiej działają na GeForceach?

  14. esska napisał(a):

    Pełnoprawny pecet z linuxem czyli dla osób nie siedzących w it skrzynka za ponad 4 tysiące, która będzie dla nich do niczego, bo większości aplikacji nie ma dostępnych natywnie, a osoba która nie siedzi w it nie będzie nawet próbować babrać się z wine. O graniu na multiplayerze nawet nie wspominam

    Pełnoprawny pecet, bo możesz sobie zainstalować Windowsa. Aplikacje są dostępne natywnie na Linuxie, co to za bzdury. Problem jest tylko jak chcesz odpalić jakies gigantyczne kombajny typu Photoshop. Multiplayer bez ingerencji w jądro również działa na Linuxie (czyli np wszystkie gry od Valve)

Skomentuj