Kolejne przecieki z GTA 6. Stop Killing Games odcina się od akcji: „Nie wysyłajcie tym ludziom pieniędzy”

Kolejne przecieki z GTA 6. Stop Killing Games odcina się od akcji: „Nie wysyłajcie tym ludziom pieniędzy”
Od razu nasuwa się pytanie: a czemu mielibyśmy to robić?

Sprawa wczorajszych przecieków z GTA 6 nie została jeszcze zakończona. W skrócie: grupa hakerów postanowiła publikować materiały podobno pochodzące z nadchodzącej gry Rockstara. Powód? Oczywiście górnolotna idea, jaką jest bojkot przedsprzedaży wersji cyfrowej oraz chęć pokazania środkowego palca za brak wersji fizycznej. Działanie szlachetne, choć obarczone niemałym ryzykiem – na razie nic nie wskazuje na to, żeby Rockstar lub Take-Two zamierzały ugiąć się pod naporem żądań, a w przyszłości ta akcja może zostać powodem dociskania pasa w przypadku innych produkcji. Obym się mylił.

Chociaż całą sprawę – przynajmniej ideowo – powinno popierać Stop Killing Games, czyli inicjatywa mająca na celu zaprzestanie uśmiercania gier, organizacja postanowiła zająć głos w tej sprawie i wyraziła się bardzo jasno:

Materiały z GTA 6 wyciekły, natomiast odpowiedzialność wzięła za to grupa hakerska, której nie chcemy promować. Przecieki wydają się autentyczne, bo Take-Two już podjęło działania, by usuwać je na podstawie ustawy DMCA. Hakerzy wykorzystują jednak wycieki do promowania kryptowalut, prosząc ludzi o pieniądze w zamian za kolejne publikacje. Nie wysyłajcie tym ludziom pieniędzy. Nieważne, jak bardzo sympatyzujecie z ich czynami. To nielegalne i szczerze mówiąc współczujemy wszystkim w Rockstarze tego, że muszą przechodzić przez tę mękę (…). Tego rodzaju akcje są destrukcyjne i nie służą nikomu, a w dodatku grożą zszarganiem reputacji społeczności i zaprzepaszczeniu szans na dokonanie zmian. Historia również nie jest po stronie leakerów: ostatnia osoba, która zrobiła Rockstarowi coś podobnego, trafiła do szpitala na czas nieokreślony.

Stop Killing Games o materiałach z GTA 6

Po co Stop Killing Games w ogóle zajmuje stanowisko w tej sprawie? Trudno powiedzieć, bo powód wypuszczania kolejnych materiałów nie jest w żaden sposób powiązany z działalnością tej inicjatywy. O ile apel o niewysyłanie pieniędzy można zrozumieć (a nawet poprzeć – w końcu i tak wszystko doczeka się publikacji), tak straszenie szpitalem i dopatrywanie się zaprzepaszczenia szansy na zmiany jest chyba trochę na wyrost.

Komentujący wytykają, że Stop Killing Games ustawiło się w ten sposób po stronie korporacji i coś w tym jest. W końcu sytuacja raczej nie ma wielkiego wpływu na poszczególnych developerów (chyba że któryś odpowiada za wyciek), tylko stara się zagrać na nosie decyzjom biznesowym. Stop Killing Games próbuje tłumaczyć to tak, że skoro zostali uznani przez polityków za „głos graczy”, to starają się też być głosem rozsądku, by ostatecznie społeczność nie została osądzona przez pryzmat działań hakerów. Tylko kto im kazał wskakiwać między młot a kowadło?

Ocenę tego postępowania pozostawiam wam. Tymczasem Cyberleek kontynuuje publikowanie kolejnych materiałów podobno pochodzących z GTA 6. Już 27 sierpnia dostaniemy oficjalny pokaz od samego Rockstara (ten na czasową wyłączność Netfliksa) i zobaczymy, czy do tego czasu firma zareaguje na działania hakerów.

13 odpowiedzi do “Kolejne przecieki z GTA 6. Stop Killing Games odcina się od akcji: „Nie wysyłajcie tym ludziom pieniędzy””

  1. Kaznodzieja Steama 19 sierpnia 2026 o 20:32

    A ja wolałbym już przesłać pieniądze tym leakerom zamiast kupna preorderu gta.

    • A ja wolę nie wyrzucać pieniędzy w błoto w ogóle. A na pewno nie jakimś hakerom, którzy uważają się za zbawców świata. Krzyżyk im na drogę.

    • Przesłałbyś pieniądze leakerom żeby obejrzeć coś co za tydzień dostaniesz za darmo? Jak to się różni od wykupienia abonamentu u Netfliksa żeby obejrzeć trailer?

      • Różni się tym, że od leakerów dostajesz faktyczny gameplay, a nie materiał reklamowy.

      • Kaznodzieja Steama 20 sierpnia 2026 o 11:57

        Różnica jest taka że nie popieram zagrywek rockstara i jeśli mam wybierać komu dać pieniądze za to samo to wolę tych leakerow. Oczywiście obeszłoby się bez tych gameplayow i pieniędzy,no ale dla samej zasady wybieram leakerow

  2. Absolutnie nie rozumiem gloryfikowania tych hakerów, goście włamali się na serwery, ukradli nagrania a teraz je sprzedają. Może część developerów z Rockstara to nie obejdzie, a może część będzie załamana lub wkurzona że przelali litry potu i spędzili tysiące godzin nad grą tylko po to żeby ktoś im zepsuł możliwość cieszenia się reakcją graczy na ostatniej prostej. Dodatkowo grożą ujawnieniem zakończenia historii fabularnej. To już nie jest atak w samo korpo a psucie zabawy i frajdy z grania w grę na którą ludzie czekali od lat. Moim zdaniem to banda dupków i piwniczaków, pseudo wojowników o prawa graczy, którzy w pierwszej kolejności liczą na zarobek pod płaszczykiem szlachetnych działań.

    • Niby masz rację, ale wątpię że taki szeregowy pracownik Rockstara co tyra 16 godzin dziennie, wliczając weekendy, był zdruzgotany tym wyciekiem. To nie szeregowi pracownicy dostają multimilionowe bonusy i nagrody. Przeważnie ci szeregowi pracownicy są po prostu zwalniani żeby kierownictwo zarobiło więcej.

  3. „W skrócie: grupa hakerów postanowiła publikować materiały podobno pochodzące z nadchodzącej gry Rockstara. Powód? Oczywiście górnolotna idea, jaką jest bojkot przedsprzedaży wersji cyfrowej oraz chęć pokazania środkowego palca za brak wersji fizycznej. Działanie szlachetne, choć obarczone niemałym ryzykiem – na razie nic nie wskazuje na to, żeby Rockstar lub Take-Two zamierzały ugiąć się pod naporem żądań, a w przyszłości ta akcja może zostać powodem dociskania pasa w przypadku innych produkcji. Obym się mylił.”
    „Komentujący wytykają, że Stop Killing Games ustawiło się w ten sposób po stronie korporacji i coś w tym jest.”
    Czytałem tego newsa (a zwłaszcza cytowane fragmenty) kilkukrotnie, ponieważ po prostu nie mogłem uwierzyć w to co widzę. Nazywanie łamania prawa „szlachetnym działaniem” i usprawiedliwanie zwykłej kradzieży nie mieści mi się w głowie. A już pisanie o „stawaniu po stronie korporacji” i dorabianiu jakiejś ideologii do przestępstwa to jakiś wyższy poziom absurdu. Przecież tutaj chodzi o zwykłe przestrzeganie prawa i ludzie związani ze SKG wykazali się po prostu zdrowym rozsądkiem.

    I mam dla autora pytanie, które automatycznie nasunęło mi się po lekturze newsa: czy gdyby ktoś włamał się na „serwery CD-Action” (no wiecie o co mi chodzi) i, dajmy na to, wykradł nieopublikowane jeszcze teksty oraz projekty kolejnych wydań magazynu oraz postanowił je umieszczać w sieci dla „dobra ogółu” i usprawiedliwiał swoje działania tym, że przecież zrezygnowaliście z pełniaków to też byłoby to „szlachetne działanie” czy jednak zwykłe przestępstwo i nieporównywalna sytuacja? No bo przecież wydawca CD-Action liczy na zysk (i to, jak zakładam, większy niż mniejszy), więc idąc tokiem rozumowania przedstawionym w newsie taka akcja byłaby w pełni akceptowalna, bo przecież powinniśmy stać po stronie graczy (którzy chcieliby mieć dostęp do pełniaków kupując nowe CDA, tym bardziej że kogoś może nie być stać na kupowanie gier i już sam zakup magazynu co kwartał jest dużym wydatkiem*), a nie obrzydliwej korporacji (która chce, tfu, zarabiać na produkowanych treściach).

    No ręce mi opadły.

    *Oczywiście celowo wyolbrzymiam. Chodzi mi po prostu o pokazanie, że do wszystkiego można motywować szczytnym celem.

    • Kaznodzieja Steama 20 sierpnia 2026 o 12:01

      Coz, nie chce poruszać takich tematów tutaj ale wszyscy wiemy że politycy kradną pod przykrywką rządzenia i prawa. Zachowujesz się tak jakbyś wyszedł z nieskazitelnego państwa gdzie grzechem byłoby myśleć o czymś niemoralnym i pojęcia takie jak kradzież są czymś co nie istnieje. Rockstar też kradnie portfele graczy odbierając im możliwość posiadanis gry. Po prostu wybierasz „mniejsze zlo”

    • Pomimo tego że technicznie rzecz biorąc prawa konsumenta nie są umniejszane, postępujące zmiany na rynku elektroniki i elektronicznej rozrywki powodują że na dobrą sprawę konsument nie ma już żadnych praw.

    • Avatar photo

      Wojtazzz napisał(a):

      czy gdyby ktoś włamał się na „serwery CD-Action” (no wiecie o co mi chodzi) i, dajmy na to, wykradł nieopublikowane jeszcze teksty oraz projekty kolejnych wydań magazynu oraz postanowił je umieszczać w sieci dla „dobra ogółu” i usprawiedliwiał swoje działania tym, że przecież zrezygnowaliście z pełniaków to też byłoby to „szlachetne działanie” czy jednak zwykłe przestępstwo i nieporównywalna sytuacja?

      Oczywiście, że byłoby to szlachetne działanie. W oczach tego, który to robi. No chyba że liczyłby na sławę, dużą kasę i że mu szybko odpuścimy. Wtedy byłoby to dowodem krótkowzroczności albo nawet starej, dobrej głupoty. Tutaj jest jeszcze gorzej, ponieważ Rockstar może typa wywrócić na lewą stronę, więc podejmuje on dużo większe ryzyko i dopatruję się celowej, potencjalnej szlachetności w jego motywacjach, ale nie przesądzam, bo może to być też zwykły debil ze smykałką do spraw technicznych i odrobiną szczęścia. Chłop ma żądania, które w obecnych realiach mają sprzyjać graczom i w pewnym sensie sprzyjają. Oczywiście, że lepszym działaniem byłoby namawianie na niekupowanie preorderów. Skuteczność byłaby pewnie zbliżona do tego, co robi teraz, ale tu przynajmniej są zwracające uwagę fajerwerki.

      Tymczasem ani ja ani SKG nie jesteśmy od tego, żeby stać na straży prawa i moralizować w sprawach, które nas nie dotyczą. Każdy ma swoje sumienie i kompas moralny. Inicjatywa powstała w celu ochrony gier przed „śmiercią” i dobrze by było, gdyby organizacja wypełniała cel swojego istnienia (który, przypominam, oddala się), a nie szeryfowała w obronie korpo, co nie służy nikomu oprócz tego korpo.

  4. Ertnael napisał(a):

    Różni się tym, że od leakerów dostajesz faktyczny gameplay, a nie materiał reklamowy.

    To się okaże dopiero po premierze gry.

    • No, szansa, że to fake, jest praktycznie zerowa. Ufam temu bardziej niż oficjalnym trailerom, bo te drugie z definicji istnieją po to, by grę sprzedać, a nie ukazać, jaka jest w rzeczywistości.

Dołącz do dyskusji