Poznaliśmy tytuł nowego dodatku do Wiedźmina 3? Studio mogło przez pomyłkę ujawnić za dużo
O nowym dodatku do Wiedźmina 3 słyszymy już od jakiegoś czas i to z kilku różnych stron. Jego istnienie potwierdzał znany branżowy insider, a pierwszy raz wspominał o nim Borys Nieśpielak na łamach podcastu Rock i Borys. Pewny tego, że CD Projekt Red szykuje coś, co ma przynieść firmie sporo zysków, jest też Mateusz Chrzanowski, analityk Noble Securities. Teraz zaś mogliśmy poznać nazwę rzeczonego dodatku.
Już jutro o godzinie 17:00 rozpocznie się zapowiadana przez studio transmisja z okazji rocznicy wydania drugiego dodatku do Wiedźmina 3, czyli Krwi i Wina. Wobec wspomnianych informacji fani czekają jednak przede wszystkim na to, aż „Redzi” powiedzą nie tylko o starym DLC, co o tym nowym. Być może w takiej sytuacji padnie nazwa „Pieśni Przeszłości”, ponieważ to właśnie ją niektórzy gracze widzieli w launcherze poświęconym grom CD Projektu Red.
Jak twierdzą wspomniani użytkownicy X-a, informacja o Pieśniach Przeszłości pojawiła się dosłownie na 20 minut, po czym zniknęła z launchera. Gdy drugi z nich próbował wejść w link do widocznego newsa, to przeglądarka przeniosła go na stronę z dopiskiem „Songs of the Past” w linku, jednak sama strona nie działała. Warto też zauważyć, że w opisie dodatku mowa o jego premierze w 2027 roku.

Ponadto, jak zauważył portal Łowcy Gier, CD Projekt Red dłubie od jakiegoś czasu przy Wiedźminie 3, zmieniając choćby ikony klienta gry czy dodając nowe tagi na Steamie (czego możemy dowiedzieć się dzięki SteamDB). Może to oczywiście być związane ze zwykłą, rutynową procedurą studia. Niemniej, zważywszy na Pieśni Przeszłości, można też połączyć kropki i dywagować na tym, czy obie kwestie nie są ze sobą powiązane.
Geralt i wiedźmini są pieśnią przeszłości?
I takie pytanie, nie sądzicie że wiedźmińskie mutacje, mutacjami, ale Geralt z braku potworów i postępującego dobrobytu, mógłby się „zasiedzieć” i roztyć u boku Yennefer? I w jakiś sposób mogłaby go dopaść od wina i mięsa, choroba królów, czyli podagra, w stawach stóp i innych stawach w kończynach, która uniemożliwiała mu chodzenie? I to się może skończyć tym że jesień życia, Geralt spędzi z bólem ciała, leczonym przez jego ukochaną, która też może zestarzeć się i zachorować na podobne zwyrodnienia, którym nawet glamarye nie pomoże?
Wiecie, mutacje wydłużają życie i zdrowie jako przydatność ciała, ale pewne zdrowie chyba nie jest stu procentowe? A Vesemir nie żył w dobrobycie Toussaint, więc nie mógł wyhodować sobie takiej choroby zwyrodnieniowej stawów, zwłaszcza że potrafił dbać o siebie, nawet na swoją wiedźmińską starość.
I tym sposobem Ciri będzie jak w tym filmie o człowieku w masce, Dartagnan żyjącym z dala od starzejących się przyjaciół muszkieterów, którzy utracili młodzieńcze zdrowie i mają problemy z kamieniami na nerkach i podagrą. Ciri będzie Jak Dartagnan, A trzej wiedźmini to muszkieterowie emeryci xD. Ciri skończy jako grave digger, i pochowa resztę swoich wiedźmińskich przyjaciół, zostająć „the last witcheress” niczym samurajka, łącząca stare z nowym =) .