Remake The Legend of Zelda: Ocarina of Time na porównaniu z oryginałem. Nintendo tym razem nie poszło na skróty

Remake The Legend of Zelda: Ocarina of Time na porównaniu z oryginałem. Nintendo tym razem nie poszło na skróty
Wszystko wskazuje na to, że Nintendo pracuje nad całkowicie nową wersją The Legend of Zelda: Ocarina of Time.

Złośliwi mogliby powiedzieć, że na wczorajszym Nintendo Direct nie zobaczyliśmy zbyt wiele oprócz zapowiedzi zatrzęsienie portów z innych platform i w sumie mieliby sporo racji, ale nie do końca. Po pierwsze dowiedzieliśmy się, że jeszcze tego lata ruszą zamknięte testy The Duskbloods, co – patrząc na testy poprzedzające premierę Elden Ring Nightreign – zdaje się sugerować, że debiut najnowszej gry FromSoftware jest już naprawdę blisko.

Po drugie, potwierdziły się plotki dotyczące remake’u The Legend of Zelda: Ocarina of Time. Co prawda zobaczyliśmy jedynie scenę z samego początku gry, w której Link śpi w Kokiri Forest, a także dowiedzieliśmy się, że tytuł zadebiutuje jeszcze w tym roku, jednak nawet tak krótki fragment wystarczył, by serwis GameXplain pokusił się o porównanie nadchodzącej wersji Ocarina of Time z oryginałem z Nintendo 64 oraz reedycją wydaną na 3DS-ie w 2011 roku.

Już na pierwszy rzut oka widać, że poszczególne wersje dzieli prawdziwa przepaść. Debiutujące w 1998 roku na Nintendo 64 The Legend of Zelda: Ocarina of Time ukazało się na kartridżu o bardzo ograniczonej pojemności, przez co jego twórcy musieli iść na liczne kompromisy. W niektórych lokacjach Link poruszał się nawet po dwuwymiarowych tłach przypominających te znane z serii Resident Evil. Z kolei edycja z 3DS-a starała się zachować ducha oryginału, oferując jednocześnie w pełni trójwymiarowe środowisko, bardziej szczegółowe modele postaci i wyższej jakości tekstury.

Remake zmierzający na Switcha 2 to już zupełnie inna para kaloszy, choć niektórzy fani marudzą. W oczy rzuca się uwspółcześnione otoczenie i oświetlenie, a także sam Link, przywodzący na myśl połączenie kreskówkowego stylu oryginału z realizmem. Szkoda tylko, że Nintendo pokazało tak niewiele, bo lokacja startowa sugeruje jedynie kierunek artystyczny, jaki wybrali twórcy. Znacznie więcej o skali zmian powiedziałby nam jednak pokaz Kokiri Forest lub rozległego Hyrule Field. Na więcej będziemy musieli najwidoczniej jeszcze trochę poczekać.

Skomentuj