Reżyser Final Fantasy VII Rebirth o nieuniknionej zmianie w RPG. Rozpoczęło ją Clair Obscur: Expedition 33
Ogromny sukces zeszłorocznego Clair Obscur: Expedition 33 raczej nie umknął nikomu, kto śledzi naszą ukochaną branżę. Jedną z osób, które zwróciły uwagę na produkcję Sandfall Interactive, jest Naoki Hamaguchi – reżyser Final Fantasy VII Rebirth oraz nadchodzącej trzeciej części trylogii remake’ów słynnej gry.
Developer udzielił wywiadu Game Informerowi, w którym stwierdził, że japońskie i klasyczne erpegi coraz częściej postrzegane są jako gatunki należące do przeszłości. Nie chodzi jednak o ich całkowite zniknięcie, a raczej naturalną ewolucję.
Młodsi gracze coraz bardziej preferują doświadczenia w czasie rzeczywistym. To pokolenie naturalnie przyzwyczajone do otrzymywania natychmiastowej reakcji na swoje działania.
Hamaguchi odnosił się tutaj między innymi do Clair Obscur: Expedition 33, które połączyło elementy akcji z turowym systemem walki.
Mając to na uwadze, być może nieuniknione było to, że gry turowe wzbogacone o elementy akcji i decyzje podejmowane w czasie rzeczywistym zaczęły zyskiwać na popularności. Myślę, że odzwierciedla to potrzebę graczy, by jednocześnie czuć emocje związane ze strategią i natychmiastową responsywność rozgrywki.
Wciąż nie wiadomo, kiedy ukaże się ostatnia odsłona remake’u Final Fantasy VII, ale Hamaguchi jest przekonany, że będzie to finał najwyższej jakości. Dodatkowo zapewnił fanów, żegra zachwyci oprawą wizualną, a multiplatformowość nie wpłynie negatywnie na końcową jakość produkcji.
Jeżeli natomiast kochacie erpegi i chcecie poczytać o nich znacznie więcej, to serdecznie zachęcam was do zamówienia wydania specjalnego CD-Action RPG. Numer jest dostępny w naszym sklepie oraz na Allegro.
„jRPG”, jeśli już. Wbrew szaleństwu, jakiemu dali się ponieść dziennikarze w zeszłym roku, RPG i jRPG to dwa różne gatunki i powinny być traktowane jako takie, bo więcej między nimi istotnych różnic, niż punktów wspólnych.
Jeśli zaś idzie o ewentualne „zmiany”, to wolałbym, żeby zarówno twórcy Final Fantasy jak i twórcy Clair Obscur skupili się przede wszystkim na ukróceniu grindu i zmniejszeniu ilości powtarzalnych starć, najlepiej tak o 90%. Walki z bossami są spoko, ale jak po drodze do nich musisz oklepać czterdziestą grupkę tych samych mobków, to trochę odechciewa się grania.
Jedną z cech JRPG jest właśnie grind. Oni to lubią.
Ani clair ani ff to nie rpg. Ale kiedy dodruk wydania specjalnego gothica? Widzę co chwilę jakieś nowe wydanie specjalne ale nie ma dodruków starszych
Meh dodruki, dajcie w końcu wydania specjalne w pdf!!!
Gdy turowe zawsze były masowo nielubiane… kolejni odkrywcy..
Przepraszam, co? 😀
Naprawdę naprawdę nigdy nikogo nie słyszałeś jęczącego „o fuj turówka”? To jest ścisła topka narzekań zaraz po grafice non-AAA.
Nie, wprost przeciwnie, jedne z najllepszych gier na świecie to turówki… Cywilizacja, Final Fantasy (i reszta jRPG), Fallout 1 i 2, HoM&M, Divinity 2, wszystkie stare RPG z DnD, Baldur, Torment, Icewind Dale, NWN, Darkest Dungeon, dziesiątki strategii, etc (oczywiście „turowa” często jest dosyć umowne – np aktywna pauza itp.)
Więc nie, gracze uwielbiają „turówki” :]
No słyszałem, słyszałem, ale przecież „gracze” potrafią narzekać dosłownie na wszystko, a rynek i tak weryfikuje po swojemu. „Nowoczesne” Final Fantasy z systemem walki w czasie rzeczywistym sprzedają się raczej średnio, tymczasem turowy Baldurek od trzech lat nie schodzi z listy bestsellerów. Clair Obscur przekroczyło niewiarygodny próg 8 milionów sprzedanych kopii pomimo jednoczesnej dostępności w GP. Każdy, kto odwiedza cdaction.pl wie o sukcesie Olden Era. Takie przykłady można mnożyć. Oczywiście, można też stwierdzić, że te sukcesy odnoszone są POMIMO systemu turowego, a nie dzięki niemu i pewnie będzie w tym dużo prawdy, ale osobiście dałbym się pokroić np. za nowe, prawilne Disciples nawiązujące do II części, czy kolejnego XCOM-a.
oczywiście że tak, sam też lubię turówki. Ale no nie da się ukryć że publika jest po prostu dużo mniejsza. Dlatego mnie śmieszy, że wyszło parę gier w klimacie turowym (jrpg) ale robiące coś bardziej żwawo i nagle wielki szok i niedowierzanie że znaleźli się nowi odbiorcy – wcześniej potencjalnie zainteresowani, ale krzywo patrzący się na turowy gameplay. Nie wiem co w tym odkrywczego. W szczególności zupełnie nie jest prawdą że cytuję „Młodsi gracze coraz bardziej preferują doświadczenia w czasie rzeczywistym.” – co udowadniają właśnie gry które przytoczyłeś i wiele więcej.
Ej, final fantasy to się akurat chyba sprzedaje całkiem dobrze, nawet jeśli square uważa że powinno być miliard egzemplarzy 🙂 Baldur’a nie ma co z tym porównywać bo on wypełnił bardzo konkretną dawno nieeksplorowaną niszę. Plus sam w sobie jest legendarną marką z pierwszą grą od 20 lat.
Szczegół że już od któregoś tam Finala przerzucili się na inną wersję gdzie czekasz aż ci się timer akcji odnowi i jak jej nie wykonasz to czas leci dalej i przeciwnicy mogą dalej atakować, i nie wiem czy to też Final jako pierwszy nie zrobił bardziej bijatyki niż jRPG. A już w 2002 zarazem Paper Mario jak i Mario Bros Superstar Saga na GBA miały typowe turn based tylko jak ktoś atakował to można było w odpowiednim momencie kliknąć i się obronić albo zrobić więcej obrażeń przy atakach. Clair jedynie zrobiło wystarczająco szumu żeby ludzie zwrócili uwagę że tak można, bo nikt nie zauważył że South Park Stick up one’s arse też tak zrobił. Zrobili krok dalej, ale tylko krok, nie wynaleźli koła na nowo.
Brzmi jak Active Time Battle, wprowadzony w Final Fantasy IV.
Właśnie nie pamiętałem ani nazwy ani w której dokładnie części to już wyprowadzono, ale pamiętałem że przed 7 jeszcze.
„Młodsi gracze coraz bardziej preferują doświadczenia w czasie rzeczywistym.” – 28 lat temu powstała kultowa gra Baldur’s Gate. Czas rzeczywisty, aktywna pauza, która pozwalała na myślenie o kolejnym ruchu na spokojnie. Nikt do korzystania z aktywnej pauzy nie zmuszał. Tak samo Icewind Dale. Gry „rpg” w czasie rzeczywistym nie są wynalazkiem ostatnich lat. Dlatego uważam, że koleś gada głupoty. Tym bardziej, że Clair Obscur: Expedition 33 to gra turowa mająca zaledwie elementy QTE w czasie rzeczywistym. Co jego gra ma do grania w czasie rzeczywistym tak naprawdę?
W sensie, że byłbyś gotów na ciąganie po sądach, płacenie odszkodowania i trafienie do kartoteki, a w konsekwencji utratę szansy na jakąkolwiek przyzwoitą pracę, bo ktoś powiedział coś, co ci się nie spodobało? Gdybym nie wiedział, że to tylko takie twoje szczeniackie napinanie się z pozycji anonimowego internauty, pomyślałbym, że jesteś skończonym idiotą.