Reżyser inZOI opowiada o znaczeniu early accessu. Przy okazji bardzo podziękował graczom
Hyungjun Kim podzielił się swoimi przemyśleniami po wypuszczeniu gry we wczesnym dostępie.
Od pierwszych zapowiedzi inZOI gracze zastanawiają się, czy w końcu mamy do czynienia z prawdziwym pogromcą Simsów, czy to jeszcze nie jest ten moment. 28 marca gra zadebiutowała we wczesnym dostępie i przy ponad 12 tysiącach ocen aż 83% z nich jest pozytywnych.
Roadmapa zaprezentowana przez Krafton obiecuje sporo nowej zawartości w przyszłości, w tym narzędzia moderskie, rozbudowę i tak sporego kreatora postaci oraz poprawiony interfejs.
O dalszych planach rozwoju inZOI wypowiedział się Hyungjun Kim, reżyser gry, za pośrednictwem oficjalnego profilu symulatora na X-ie (dawniej Twitterze). Oprócz tego dziękuje on w poście za wsparcie graczy i obiecuje słuchać ich głosów.
Chociaż na ten moment możemy nieco odstawać, jesteśmy zdeterminowani, by udowodnić, że to nie jest kolejna gra we wczesnym dostępie, która po prostu wykorzystuje ten model. (...) Niektórzy z was mogli doświadczyć crashy lub uznać, że dostępna zawartość jest niewystarczająca. Bardzo przepraszam za wszelkie frustracje, jakie mogło to spowodować. Obiecuję, że będę nadal rozwijać inZOI.
Kim poruszył również temat stabilności w późniejszych akapitach.
Częste aktualizacje mogą czasami wprowadzać nieoczekiwane problemy. Będziemy priorytetowo traktować stabilność i przeprowadzać dokładne wewnętrzne przeglądy przed wprowadzeniem jakichkolwiek zmian. Jesteśmy wdzięczni za wasze wsparcie.
Reżyser inZOI napisał również, że oglądając streamy ze swojej gry, czuje się jak niespokojny rodzic oglądający pierwszy występ swojego dziecka w przedszkolu. Przyznaję, jest to bardzo urocze i rzadko widuje się tak… szczerze i sympatyczne podziękowania w stronę graczy.
Warto na koniec wspomnieć, że twórcy inZOI przychylili się do próśb polskich graczy i obniżyli cenę gry w ramach akcji #PolishOurPrices.
A wy graliście już we wczesną wersję potencjalnego pogromcy Simsów?