Sony nie chce popełnić błędów Microsoftu. 2 wersje PlayStation 6 nie będą się różnić tak diametralnie jak Xbox Series X i S
W świecie konsol dochodzi ostatnio do naprawdę sporych przetasowań. Nowa szefowa Xboksa całkowicie zmienia kierunek rozwoju marki i zapowiada nową wersję konsoli „Zielonych”, tymczasem Sony odpowiada równie dużymi zmianami. Twórcy PlayStation odchodzą bowiem od pecetowych portów swoich flagowych tytułów, co część graczy (w tym niżej podpisany) przyjęła ze sporym rozczarowaniem.
Równie nieprzyjemne reakcje wywołało podniesienie cen PlayStation 5 (i to niebagatelne, bo aż o 100 euro). Jest to wyjątkowa sytuacja, w której konsola kilka lat po premierze zaczyna drożeć zamiast tanieć. No cóż, podziękujmy wielkim firmom rozwijającym AI, co przekłada się na kryzys dostępności pamięci RAM. Potencjalnie może on opóźnić nastanie nowej generacji konsol. Ale skoro już jesteśmy przy następcach PS5 oraz Xboksa Series X/S, to warto rzucić okiem na najnowsze plotki dotyczące bebechów sprzętu Sony.
Jeden z prowadzących podcast Broken Silicon na kanale Moore’s Law is Dead zdradził, że dotarł do informacji dotyczących pewnego szczegółu technicznego PlayStation 6. Warto zaznaczyć, że według doniesień najnowsza konsola Sony ma zostać wydana w dwóch wariantach: stacjonarnym i przenośnym.
Bazując na założeniach dotyczących specyfikacji sprzętowej, którą ujawniłem, handheldowa wersja PS6 będzie miała 24 GB RAM-u, a stacjonarna – 30 GB. Czy ma to duże znaczenie? Może czasem, ale pamiętajcie, że to mniej niż 30% różnicy. Xboksa Series X i S dzieliło aż 60% różnicy, co sprawiało, że Series S hamował drugą wersję konsoli. Wspomniane 30% może być jedynie różnicą w obsługiwanej rozdzielczości.
Jeżeli te przecieki okażą się prawdziwe, to będzie oznaczało, że Sony nauczyło się na błędach konkurencji. Różnica między Xboksem Series X a Series S była spora, a gry musiały przecież działać na obu wariantach konsoli. Sprawiało to, że słabszy Series S ograniczał potencjał Series X. Tytuły odpalane na obu wersjach PlayStation 6 być może będą zachowywały się podobnie, co podniesie ogólną jakość techniczną gier na konsole Sony.
Z jednej strony dzięki temu, że jest series S, niektóre firmy musiały inwestować w optymalizację gier. Ale to developerom nie jest na rękę, bo trzeba na technikalia poświęcić więcej czasu. A po co to robić skoro można wypuścić potworka jak CP2077…
Największym problemem nie była różnica mocy – jakby devkit Xbox był dobry i przyjemny, to dużo szybciej i łatwiej byłoby wydać grę na obydwie konsole.