Sony patentuje „Ghost Playera”. AI przejdzie za ciebie najtrudniejsze fragmenty gier
Sony opatentowało „Ghost Playera” – sztuczną inteligencję, przychodzącą w sukurs graczowi, który utknął na trudnym fragmencie rozgrywki. Mowa tu o technologii „AI Generated Ghost Player” opisanej w patencie zgłoszonym do World Intellectual Property Organization, integrującej się bezpośrednio z sesją gry i pomagającej przy irytujących momentach: czy to przy walce z bossem, czy to przy łamigłówkach.

System miałby działać w dwóch trybach. W „Guide Mode” podczas grania pojawiać się ma półprzezroczysty duch, który pokazuje ruchy, sugeruje działania, wyświetla sekwencję klawiszy, a czasem nawet prowadzi gracza tekstowo – ot, taki samouczek. „Complete Mode” idzie o krok dalej: AI przejmuje pełną kontrolę nad postacią i zwyczajnie przechodzi przez problematyczny fragment.
Firma podkreśla jednocześnie, że system ten nie jest jakimś klasycznym zestawem porad. AI uczy się wzorców rozgrywki z ogromnych zbiorów danych – nagrań czy materiałów sieciowych – i reaguje na bieżąco na sytuację w grze. W skrócie chodzi jednak o to, żeby gracze nie zniechęcali się, kiedy nie mogą czegoś przejść. Z jednej strony jest to zrozumiałe: są tacy, którzy mają niewiele czasu na granie, łapią za pada na godzinę czy dwie w weekend i szybko się zrażają. Z drugiej jednak, czy nie dało się po prostu zamontować lepszego samouczka?

Sony nie jest pierwszym dużym graczem, który nurza się w AI. Parę dni temu Nvidia na CES zaprezentowała DLSS 4.5, czyli oprogramowanie, które ma upłynniać rozgrywkę przez dodawanie klatek. Razer z kolei pokazał swojego asystenta AI, który ma pomagać ludziom w codziennych zadaniach. Jednocześnie dzięki takim praktykom ceny RAM-u rosną i nic nie wskazuje na to, żeby bańka wkrótce miała pęknąć.
Chętnie zobaczę jak AI przejdzie dla mnie Bloodborne’a xD
Samogrające się gry xd. To już lepiej żeby dali tryb, w którym jeden cios pokonuje wroga, ale bez zaliczania osiągnięcia dla tych co chcą poznać historię.
Eee, w ścigałkach to już dawno było i nikt nie patentował. Nie lepiej już zaprogramować godmode button?
Pan od Tesli nie będzie już musiał wynajmować graczy XD. AI rzeczywiście odbiera ludziom pracę.
Kiedyś nazywało się to „God mode” i było w swoim rozwiązaniu znacznie ciekawsze.
„Siri przejdź dla mnie Ornstein’a and Smough’a, dzięki xD, fajne te Soulsy takie nie za trudne” xDDDD
Pst, w Dark Souls istnieją summony. Nie musisz prosić o pomoc Siri, wystarczy, że klikniesz w odpowiednim miejscu, a zaraz pojawi się jakiś Let Me Solo Her i utłucze ci te bosiątka stepując na macie do tańczenia. No i cały elitaryzm nagle uleciał niczym liść na wietrze, co? xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
Ale ty wiesz że to był żart nie? XD
Jako że ciężko ocenić czy był to żart czy pisane na serio (XD) to pozwolę sobie dla jasności sytuacji napisać, że dla mnie bez różnicy czy ktoś użyje bota AI czy przyzwie kogoś do pomocy, to tak czy siak bossa sam nie pokona, więc próżno tu szukać pełni satysfakcji jaką odniesie ten kto nad bossem owym, zwycięstwo samopas osiągnie XDDDD Oczywiście jeśli jakaś osoba chce to może sobie takich zabiegów, jednego czy drugiego używać, nikt nikomu niczego nie zabrania xD, ale gdybym robił to ja, to sam przed sobą bym nie przyznał że owego bossa pokonałem w sposób uczciwy xD
Ornsteina and Smougha – bez apostrofów, są całkowicie zbędne i niepoprawne. Natomiast co do tematu, uważam, że ułatwienia nie są niczym złym. Od lat istnieją w grach poziomy trudności. Będę chciał mieć wyzwanie, to zagram na najtrudniejszym poziomie. Będę chciał przejść grę niczym interaktywną książkę, to przejdę na najłatwiejszym. Jednocześnie uważam, że stworzenie gry, która ma stanowić wyzwanie dla gracza jest prawem twórcy i nie ma on żadnego obowiązku ułatwiać jej graczom. A obrażanie się czy wręcz żądanie łatwej gry jest tak właściwie dziecinadą. Żeby nie było, że jestem święty. Wcześniejsze zdania to moje bardziej racjonalne podejście do tematu. Znacznie mniej racjonalne, a znacznie bardziej emocjonalne moje podejście jest raczej tego typu – „gra trudna, czy was już równo pop.? Nienawidzę was!”
Ciężko określić czy to dobrze czy źle. Ktoś wyżej napisał, że gracze i tak korzystają z poradników etc. Lubię odkrywać grę sam, ale często gry są zaprojektowane w taki sposób, że człowiek ma wrażenie, że bez poradnika wiele traci.
Osobiście grając w Eldena, przy 1 podejściu odkrywałem całą mapę sam i był to mój pierwszy souls. Byłem zachwycony, bo poczułem się młodszy o 20 lat, gdy pierwszy raz wylądowałem w Górniczej Dolinie i musiałem radzić sobie sam, ewentualnie rozmawiać z kolegami na przerwie w szkole – i to były jedyne poradniki.
Rozumiem też, że każdy chce grać tak jak lubi – często w pracy mam dyskusję z kolegą, który gra tylko z poradnikami (nawet w tak łatwej grze jak CO:E33), bo build musi mieć optymalny – ja lubię sam wszystko sprawdzać. Częstym argumentem jest właśnie to, że trochę mu szkoda czasu na odkrywanie czegoś, a ja czerpię z tego przyjemność. Wyjątkiem jest tu chyba POE, bo bez poradnika to ciężko później czyścić optymalnie mapy 😉
Myślę, że można się nie zgadzać ze sobą, natomiast czy powinniśmy zmuszać kogoś do grania tak jak lubi? Czy powinniśmy też wymuszać na producentach gier ułatwienia? Uważam, że każdy powinien grać jak lubi i niech to będzie decyzja twórców gier jakie ułatwienia chcą zaimplementować. Natomiast informacje o ułatwieniach powinny być jasno opisane przed zakupem gry.
Słuchaj, jak nie masz co robić z pieniędzmi, to chętnie przytulę parę stówek – i gwarantuję, że będę cię za to szanować trochę bardziej, niż From Software „szanuje” graczy.
W ramach prostej weryfikacji faktów (pozdrowionka dla pana Stanowskiego) przypomnę, że Bloodborne, podobnie jak większość gier tego studia, oferuje szereg ułatwień łącznie z opcją przywołania graczy, którzy – zupełnie dosłownie – PRZEJDĄ ZA CIEBIE GRĘ. Nie dajesz rady? Zadzwoń po wsparcie. I teraz musimy się zastanowić, czy pan Miyazaki „kompletnie nie rozumie tego, czym są gry”? Przecież Bloodborne to nie film, nie każdy, kto kupił tę grę, musi ją skończyć. Takie „pomocniki” sprawiają tylko, że gry From Software będą jeszcze ułomniejsze. I w sumie takie się stają, bo przecież Elden Ring momentami przechodzi się sam.
Zupełnie jednak poważnie: o co wy tu właściwie drzecie szaty? Wyjdźcie na chwilę z własnego tyłka i zwróćcie uwagę, jak gigantyczną popularnością cieszą się poradniki do gier. Przecież co popularniejsze tytuły otrzymują kompleksowe „wiki” właściwie w dniu premiery. Dobrym przykładem będą tu właśnie gry From. Do dziś śmieję się z tych recenzenckich zachwytów nad „brakiem znaczników na mapie”, czy „nieprowadzeniem gracza za rękę”, podczas gry serwery dosłownie nie dawały sobie rady z ilością wyświetleń interaktywnej mapy świata Elden Ringa kierującej do każdej lokacji i przedmiotu w grze. Wnioski są zupełnie oczywiste: gracze nie znoszą czuć się zagubieni, nie chcą snuć się bez celu, popełniać błędów, snuć się bez celu, czy… używać nieoptymalnego buildu postaci. Możecie zamykać oczy i udawać, że tego nie widzicie, ale statystyki dość jasno pokazują, że tak po prostu jest. Jeśli więc ktoś będzie mógł posłużyć się prostą funkcją by rozwiązać problem, zamiast wertować w tym celu Internet, to tylko lepiej. A was do korzystania z niej nikt nie zmusi, tak jak nie zmusza was do wzywania summonów w Dark Soulsach. 🙂
Bardzo mi miło – dla takich czytelników nic tylko pisać 🙂
Jest jeden babol na początku tekstu – to nie jest patent już udzielony, a jedynie zgłoszenie patentowe. Sony chciałoby to zastrzec, a nie że już może. Patrząc w dokumenty wnioskuję, że na chceniu się skończy i tyle o tym usłyszymy 😉