Stop Killing Games przyłącza się do pozwu przeciwko Sony. Ruch rozszerza się poza samą konserwację gier

Stop Killing Games przyłącza się do pozwu przeciwko Sony. Ruch rozszerza się poza samą konserwację gier
Holendrzy zyskali wsparcie.

Stop Killing Games to inicjatywa, która może kojarzyć się słodko-gorzko. Z jednej strony skala pospolitego ruszenia, jakie obudziło się dzięki wysiłkom między innymi YouTubera Rossa Scotta, to coś naprawdę niesamowitego. Z drugiej – akcja skończyła się fiaskiem. Ani Stany Zjednoczone, ani Unia Europejska nie dały się przekonać argumentom SKG, a zabijanie gier pozostaje dozwolone. Dlatego organizatorzy zdali sobie sprawę z tego, że muszą rozszerzyć swój aktywizm na inne kwestie związane z prawami konsumentów w tej branży.

Time to sue Sony!DoesItPlay? and @stopkillinggames.bsky.social Games are announcing that we're backing SM&C's (Stichting Massaschade & Consument) lawsuit against Sony over its total control of PlayStation Store pricing. We're putting our full weight behind SM&C's case, with the Dutch court. 1/3

Does it play? (@doesitplay.org) 2026-08-10T15:46:10.751Z

Razem z inną grupą aktywistów, Does It Play?, Stop Killing Games dołączyło do SM&C – Holendrów, którzy w 2024 pozwali Sony, oskarżając je o monopol na cyfrowe gry na PlayStation (są one bowiem dostępne tylko w jego własnym sklepie). Obecnie zespół zbiera podpisy od mieszkańców Niderlandów, którzy posiadają konsolę PlayStation; sukces petycji udowodniłby przed sądem, że DIP, SKG oraz SM&C naprawdę przemawiają w imieniu graczy.

Oczywiście Niderlandy to tylko jeden kraj, ale – jak mówi Does It Play? – będzie ich więcej. Niewykluczone, że w końcu przyjdzie kolej na inne państwa europejskie, w tym Polskę. Sprawa jest o tyle gorętsza, że przecież od stycznia 2028 roku w gry na PlayStation nie zagracie inaczej niż właśnie cyfrowo, co potencjalnie umacnia monopol Sony w tym zakresie.

Stop Killing Games staje się inicjatywą szerszą niż pierwotnie – być może pod wpływem goryczy (nie bójmy się tego słowa) porażki. Z drugiej strony organizatorzy akcji deklarują, że będą dalej starać się spełniać cele, które założyli sobie na początku, i jeszcze nie powiedzieli Komisji Europejskiej ostatniego słowa w swojej sprawie.

Skomentuj