Sony żegna się z płytami, a Microsoft szuka specjalisty od pudełkowych gier. Jedno ogłoszenie o pracę rozpoczęło wielką dyskusję

Sony żegna się z płytami, a Microsoft szuka specjalisty od pudełkowych gier. Jedno ogłoszenie o pracę rozpoczęło wielką dyskusję
Pudełeczko, powiedz przecie, kto ma najlepszą fizyczną sprzedaż na świecie?

W połowie października Microsoft wrzucił na LinkedIn ogłoszenie o pracę, a internet – jak to ma w zwyczaju – postanowił, że nie ma do czynienia tylko z ofertą, ale też z ważną informacją. Gigant z Redmond szuka bowiem stratega ds. dostawy gier Xboksa, a wśród obowiązków istnieje punkt krytyczny, od którego kolekcjonerzy zaczęli zacierać ręce. Nowy pracownik miałby koordynować fizyczne, czyli pudełkowe, wydania gier. Część graczy zrozumiała to jako rodzaj manifestu: oto „zieloni” pozostają na swojej słusznej drodze, z której zeszło Sony marnotrawne. Problem w tym, że ogłoszenie ani słowem nie wspomina ani o płytach, ani o projekcie Helix (następnej generacji konsol), toteż równie dobrze może być to osoba odpowiedzialna za figurki, artbooki czy breloczki.

Dlaczego? Z samego opisu stanowiska wyczytać możemy, że to robota w łańcuchu dostaw, lekko tylko przystrojona w firmowy garnitur. Przyszły strateg ma bowiem koordynować premiery pudełkowych gier Xboksa na wszystkich platformach i snuć globalne strategie podaży na każdym etapie życia produktu. Ma również pilnować, żeby zapasy nie zjadały kapitału obrotowego – tzn. firma nie może mieć pieniędzy tylko w kartonach z grami, bo kartonami faktur nie zapłaci.

Pozwolę sobie jednak przystanąć na chwilę w niszy i popatrzeć na tę dworską intrygę, bo jest zabawna. Pamiętam te wesołe czasy, kiedy Sony kpiło z xboksowych planów pogrzebania płyt. Teraz jest na odwrót: to Japończycy zamykają ostatnie tłocznie, a Microsoft planuje zatrudnić ludzi, którzy będą odpowiadać za fizyczne wydania gier. Problem w tym, że jak wszystkie intrygi, może wcale nie być tym, na co z pozoru wygląda.

Zanim ktoś rzuci się odkurzać półkę, trzeba jednak raz jeszcze dodać zastrzeżenie: to prawdopodobnie istniejące już stanowisko, które firma po prostu obsadza. Nikt tu nie składa hołdu lennego płytom. Podobno próbowano już je obsadzić w czerwcu, zanim jeszcze Sony zdążyło cokolwiek ogłosić.

Dowodem na to będzie zagadka: jaką część sprzedaży nowych pudełkowych gier w USA stanowią w tym roku gry na Xboksa? Kto obstawił jedną czwartą, przecenił zielony obóz i niech stoi w kącie, dopóki się nie uspokoi. Kto obstawił jedną dziesiątą, był bliżej, ale nadal zbyt hojnie. Kto obstawił nieco ponad cztery procent, wygrywa satysfakcję oraz honorowe miejsce na pustej półce z grami na Xboksa, na której wszystko mieści się za jednym razem. Tyle podaje Circana – dla porównania, PlayStation ma 32 procent.

Jak będzie z Heliksem, nie wiadomo: po setkach przecieków, plotek i spekulacji wiadomo tylko, że pudełkowe gry na Xboksa jeszcze chwilę z nami zostaną, a ktoś w Redmond będzie za to dostawał pensję. I tyle.

Czy Xbox zostawi płyty w spokoju?

Dołącz do dyskusji