Telenoweli ciąg dalszy. Akcjonariusze Ubisoftu nie dają za wygraną i domagają się renegocjacji umowy z Tencentem
Udziałowcy nie mają pewności odnośnie do tego, w jaki sposób zyskają na umowie z Tencentem. Kto im powie, że nie o to w tym chodzi?
Minął dokładnie tydzień od decyzji Ubisoftu, który po wcześniejszych, wielomiesięcznych przymiarkach wykonał odważny krok do przodu i zdecydował się na powołanie wraz z Tencentem zupełnie nowej spółki. Nowa firma zajmie się przyszłością takich serii jak Assassin’s Creed, Far Cry, a także Tom Clancy’s Rainbow Six. Jest to oczywiście próba zyskania kontroli absolutnej nad najważniejszymi aktywami Ubi i gdybym nie znał planu braci Guillemotów na kolejne lata, to może bym się cieszył, licząc na zmianę kierunku, ale niestety znam i się nie cieszę. Akcjonariusze francuskiego giganta też nie są zachwyceni, natomiast ten krok do przodu widzą bardziej jako skok w bok, dlatego teraz domagają się zdecydowanych działań.
W liście otwartym skierowanym do Ubisoftu domagają się zwołania nadzwyczajnego walnego zgromadzenia, czyli spotkania udziałowców poza zwyczajowymi, ustalonymi wcześniej terminami. Zazwyczaj zwołuje się je w celu poinformowania o ważnych zmianach lub ogłaszania ważnych spraw, które nie mogą czekać dłużej. W tym przypadku autorzy listu domagają się prawa do głosowania nad kwestią umowy z Tencentem. O szczegółach piszą tak:
Umowa z Tencentem musi przejść renegocjację i zostać przekształcona w bezpośrednią sprzedaż aktywów na rzecz Tencentu za kwotę nie mniejszą, niż 4 miliardy euro, czyli wycenę zaakceptowaną zarówno przez Tencent, jak i Ubisoft. Obecnie akcjonariusze nie mają jasności odnośnie do tego, w jaki sposób umowa ujawniona w ubiegłym tygodniu może przynieść im korzyści. Ponadto po sprzedaży Ubisoft powinien wypłacić dywidendę nadzwyczajną, zwracając akcjonariuszom 23 euro na akcję (łącznie 3 miliardy euro), zachowując jednocześnie 1 miliard euro na pokrycie pozostałego zadłużenia netto spółki.
AJ Investments, którego szef już wcześniej domagał się zdecydowanych działań w stosunku do decyzji Ubi, zwraca uwagę na spadek ceny akcji firmy o ponad 20% przy wysokim wolumenie obrotu, co ma być wyraźnym sygnałem od inwestorów. Podkreśla również, że zeszłotygodniowa umowa jest wadliwa i ma na celu ominięcie obowiązujących przepisów, by przekazać więcej kontroli braciom Guillemot, mającym aktualnie mniej niż 10% udziałów.
Nic nie wskazuje na to, by Ubi chciało się jakkolwiek ugiąć pod ciężarem powyższych żądań, ale jeśli francuski sąd zmusi firmę do działania, przyszłość obecnego kształtu umowy z Tencentem faktycznie może stanąć pod znakiem zapytania.