Total War: Shogun 2 – Complete Edition wycofane ze sprzedaży. Sega przeprasza i obiecuje powrót gry w lepszym stanie
Wszechobecne AI i ogólnobranżowe niechlujstwo w odświeżaniu starych gier zniszczyły już niejeden powrót do przeszłości. Warcraft 3: Reforged miał okropny start, fatalne remastery starszych odsłon GTA także i obie gry zebrały cięgi za bardzo konkretne problemy, którym developerzy mogli łatwo zapobiec, gdyby interesowało ich coś oprócz wypchnięcia na rynek starocia z potencjałem zarobkowym.
Najnowszą „ofiarą” takich działań jest Total War: Shogun 2 – Complete Edition, czyli zremasterowana odsłona Total Wara wydanego oryginalnie w 2011 roku. Pierwowzór pozostaje do dziś jedną z najlepiej wspominanych części serii, natomiast próba starcia z niego kurzu i przywrócenia blasku będzie raczej wypominana – tuż po premierze gra została zmiażdżona w recenzjach, a gracze wytykali Shogunowi praktycznie wszystko; od grafik z rozdzielczością (kiepsko) podbitą przez AI, aż po fatalną wydajność.
Sega i Creative Assembly zareagowały wyjątkowo szybko, podejmując jedyną, sensowną w tej sytuacji decyzję – o całkowitym wycofaniu Total War: Shogun 2 – Complete Edition ze sprzedaży.
Jesteśmy świadomi tego, że Total War: Shogun 2 – Complete Edition zawiódł wasze oczekiwania i nie sprostał naszym standardom. Widzieliśmy wasze komentarze i recenzje. Zgadzamy się odnośnie do tego, że aktualnie gra nie jest tym, czym powinna (…). Zdecydowaliśmy się tymczasowo usunąć produkcję ze sprzedaży, przywracając jednocześnie wersję oryginalną. Będziemy ściśle współpracować z naszymi partnerami w celu zidentyfikowania źródeł problemów i upewnienia się, że tytuł sprosta oczekiwaniom.
Sega o wycofaniu ze sprzedaży Total War: Shogun 2 – Complete Edition
Ci gracze, którzy już kupili nowego-starego Shoguna oczywiście ciągle będą mieli do niego dostęp. Pozostali mogą (a może nawet powinni, jeśli mają ten tytuł na radarze) zainteresować się wersją pierwotną, bo to ciągle bardzo dobry Total War.
Jednym z „partnerów” wymienionych w oświadczeniu jest polskie studio Mataboo, które odpowiada za ten remaster. Firma ma na swoim koncie współprace z różnymi studiami i chyba jeszcze nigdy nie zaliczyła takiej wtopy. Z drugiej strony rodzą się pytania o kontrolę jakości w Sedze lub Creative Assembly – czy biorąc pod uwagę stan produkcji, remaster powstawał bez żadnej koordynacji z ich strony?

Zgłaszane przez graczy problemy sugerują, że naprawa Total War: Shogun 2 – Complete Edition potrwa co najmniej kilka tygodni. Nie wiemy jednak, kiedy i czy w ogóle produkcja wróci do sprzedaży, bo po wnikliwej ewaluacji równie dobrze może zostać całkowicie anulowana.
„Jesteśmy świadomi tego, że Total War: Shogun 2 – Complete Edition zawiódł wasze oczekiwania i nie sprostał naszym standardom. Zgadzamy się odnośnie do tego, że aktualnie gra nie jest tym, czym powinna ”
To po co to, bando pi*rdolonych nieudaczników, wydawaliście? Za takie działanie z premedytacją powinno być dożywocie. Wasze „standardy” to olewanie swojej pracy i zdziwienie, że komuś się efekt nie podoba.
” Będziemy ściśle współpracować z naszymi partnerami w celu zidentyfikowania źródeł problemów”
Źródłem problemów jest przerzucanie pracy na AI zamiast powierzyć jej LUDZIOM. Takie są efekty korzystania z AI. Za darmo bym tego nie chciał. Nikt z tych oszołomów nawet na 15 minut nie włączył tego tylko od razu wrzucił na produkcję bełkot Claude’a czy innego badziwia. Tfu! J*bane AI zrujnuje wszystko co osiągnęliśmy.
Słowo szefa CA ze dziś wieczorem odbede samobiczowanie w abyście dwóch kobiet aby odpokutować za shoguna
„Jesteśmy świadomi tego, że Total War: Shogun 2 – Complete Edition zawiódł wasze oczekiwania i nie sprostał naszym standardom. Widzieliśmy wasze komentarze i recenzje. Zgadzamy się odnośnie do tego, że aktualnie gra nie jest tym, czym powinna”
Jak tacy są świadomi, to mogli być świadomi, że trzeba nieco opóźnić wydanie i ponaprawiać. Ale nie, bo po co?
Tego naprawdę nie da się zwalić na to, że nikt nie widział, nikt nie wiedział, nikt sprawy sobie nie zdawał. Nie ma innego wyjścia niż celowe działanie na zasadzie wydajmy jak jest, może to przejdzie, a jak nie, to mamy już gotowe przeprosiny prosto od ChatGPT.