Twórcy ARC Raiders przestali się bronić w aferze z głosami AI. Wreszcie przyznali rację graczom

Twórcy ARC Raiders przestali się bronić w aferze z głosami AI. Wreszcie przyznali rację graczom
Ciasta nie będzie?

ARC Raiders bije rekordy popularności już od chwili premiery. Za sukcesem jednak ciągnie się raczej nieprzyjemny zapaszek: okazuje się bowiem, że część kwestii dialogowych wygenerowała sztuczna inteligencja. Mija rok, a twórcy wreszcie przestali udawać, że nic się nie stało (rajderzy, nic się nie stało) i wyjaśnili, dlaczego nagranie wszystkiego przez aktorów-ludzi okazało się niemożliwe. Winowajcą ma być przycisk do pingowania.

Najpierw może przypomnijmy, co się właściwie wydarzyło. Embark nagrywał kwestie dialogowe z aktorami, którzy w umowie zgodzili się na to, żeby na ich głosach położył potem swoje algorytmiczne ręce jakiś model językowy. Z nagrań wytrenowano potem system text-to-speech, który dopowiedział już resztę, głównie kwestie związane z oznaczaniem przedmiotów i celów. Według wielu graczy efekt był okropny, brzmiało to jak automatyczna sekretarka po rozwodzie i butelce Jacka Danielsa. Kontrast był tym boleśniejszy z enpecami z Marathona, ocenianymi z kolei bardzo wysoko.

Teraz wyszedł odcinek cyklu „The Evolution of ARC Raiders” poświęcony dźwiękowi, a tam pojawili się ludzie odpowiedzialni za te fikołki. Reżyser dźwięku Bence Pajor tłumaczy, że aktorzy byli w studiu od początku, ale ostateczne kwestie krystalizowały się bardzo późno, toteż głosy służyły jako dane treningowe do prototypowania. Potem natomiast przyszedł ping.

Każdy nowy przedmiot, każda nowa funkcja potrzebuje mnóstwa dialogów, gdyż wszystko da się spingować. (…) Aktorzy po prostu by zwariowali, gdyby musieli to wszystko przeczytać. To niewykonalne, bo gra zmienia się tak szybko, że nie możemy wzywać ich za każdym razem, gdy dotkniemy jakiejś funkcji.

Producent wykonawczy Aleksander Grondal wspomina The Finals, gdzie podobna technologia również wywołała niesmak. Spodziewał się, że wejdą na grząski grunt, jego zdaniem krytyka była zasadna, a bronienie tej decyzji nie miało sensu. Z kolei Stefan Strandberg, dyrektor kreatywny podkreśla, że Embark nie ma zamiaru zastępować żywych aktorów. Wręcz przeciwnie: w kolejnych latach chce dać postaciom więcej przestrzeni.

Posypywanie głowy popiołem trwa już od dłuższej chwili, bo w marcu tego roku szef studia Patrick Soderlund powiedział GamesIndustry.biz, że w grze jest już mniej linijek z AI niż na premierę, bo część została nagrana ponownie z ludźmi. TTS jednak nie znika i zostaje tam, gdzie to aż tak nie boli w immersję.

Czy AI w grach jest dla ciebie do zaakceptowania?

Dołącz do dyskusji