Twórcy Samorostów i Machinarium wracają w wielkim stylu. Demo Phonopolis dostępne na Steamie

Twórcy Samorostów i Machinarium wracają w wielkim stylu. Demo Phonopolis dostępne na Steamie
Wielki Brat (z kartonu) patrzy.

Po niemal sześciu latach od premiery ostatniej dużej gry czeskie studio Amanita Design postanowiło zgotować nam nie lada niespodziankę. Na Steamie pojawiło się darmowe demo ich długo oczekiwanej przygodówki – Phonopolis. To nasz pierwszy kontakt z tytułem, który został zapowiedziany w 2022 i od tamtego czasu spuszczono na niego zasłonę milczenia.

Po wydaniu Creaks studio postanowiło skupić się na mniejszych projektach, ale fani od dawna niecierpliwie wyczekiwali dużego tytułu.

Phonopolis przenosi graczy do tytułowego miasta, które zbudowane zostało z papieru i kartonu. Metropolią tą rządzi tajemniczy Przywódca, który może kontrolować myśli mieszkańców za pomocą głośników. Głównym bohaterem będzie tu młody śmieciarz Felix, który najwyraźniej jest odporny na propagandę. Całość inspirowana jest twórczością Karela Capka oraz, co oczywiste, George’a Orwella. Amanita Design podkreśla jednak, że mimo wzięcia się za poważny temat, całość rozgrywki utrzymuje lekki, odrobinę humorystyczny klimat.

To, co wyróżnia Phonopolis, to właśnie unikalna konstrukcja. Świat gry został w całości wykonany z ręcznie malowanych kartonowych elementów, które następnie przeniesiono na silnik gry. Estetyka czerpie garściami z awangardy nurtu międzywojennego, która była wykorzystywana jako narzędzie propagandy. Zapowiada się dobrze, pytanie tylko, czy w pełnej wersji potencjał zostanie wykorzystany.

Baner Banner CD-Action Heroes of Might and Magic, numer 2

Amanita Design to jedno z bardziej rozpoznawalnych studiów robiących gry indie. Wyróżnia ich ten unikalny, specyficzny styl artystyczny oraz tendencja do robienia takich trochę poetyckich point-and-clicków. W ich portfolio znaleźlibyśmy przede wszystkim lubianych przez graczy Samorostów, ale także Botaniculę, Machinarium, Chuchel czy wspomniane wcześniej Creaks. Wszystkie te tytuły wyróżniały się ręcznie rysowaną grafiką i bardzo nastrojową muzyką Tomasa „Floexa” Dvoraka.

7 odpowiedzi do “Twórcy Samorostów i Machinarium wracają w wielkim stylu. Demo Phonopolis dostępne na Steamie”

  1. Nie było jeszcze gry od Amanity, która by mnie nie zachwyciła, wspaniałe studio

    • Prawda. Byle nie było za dużo zagadek muzycznych, bo słoń mi na lewe ucho nadepnął i żona w jednym momencie w Machinarium musiała pomagać 🙂

  2. Szanuje w cholerę taki nakład pracy na ten projekt. Mam nadzieje, że się zwróci, no wolałbym raczej przygodówkę point and click, ale fajnie, że studio eksperymentuje, mam nadzieje, że projekt będzie sukcesem.

    • Wysiłek rzeczywiście kosmiczny, wygląda to przepięknie. Oby tylko ta praca nie okazała się syzyfowa. Wypuszczanie takich produkcji to dziś niestety stąpanie po kruchym finansowym lodzie.

  3. Ja mam tyko obawy o to, że jak gra sili się na taką nietypową grafikę, to cała para idzie często właśnie na nią. Mieliśmy Armikrog ze swoim plastelinowym światem, Harold Halibut też z lokacjami bodajże modelowanymi z gliny czy Truberbrook ze swoimi makietami. Wszystkie interesujące wizualnie, ale przeciętne jako gry.

    Z drugiej strony Amanita jeszcze nie zawaliła, więc trzymam kciuki.

    • Prawda, ale Halibut imo bronil sie fabułą (choc jeszcze nie skonczylem, ale klimat byl zabojczy), a Truberbrook byl co najmniej ciekawy, nawet jak do pierwszej ligi mu troche brakowalo. Armikroga nie probowalem, ale słyszałem ze właśnie najmniej ciekawy z tej ferajny

      • Halibut fabularnie rzeczywiście całkiem, całkiem, ale odnoszę wrażenie, że twórcy chcieli trochę naciągnąć czas na przejście gry, więc dużo biegasz z jednej części statku do drugiej, a jak kończy się dzień, to zamiast czegoś w stylu „OK, idę spać”, wyciemnienie i mamy następny dzień, to wracaj sobie do sypialni na piechotę, żeby zmarnować kilka minut. A jak odbębnisz czytanie listów z Buddym i zechcesz zrobić opcjonalne zadanie z roznoszeniem poczty, to pozbędziesz się jakichkolwiek wątpliwości, co do intencji twórców.

        A Truberbrook nie jest grą złą, ale to raczej przeciętniak. Dziwnie pomieszane zagadki; niby w większości z logicznymi rozwiązaniami, ale kilka zupełnie od czapy, a fabuła, która zapowiada się całkiem interesująco, ostatecznie znów sprowadza się do tego, że „kosmici”. No i ten fragment ze szpitalem w ogóle nie ma żadnych konsekwencji w dalszej części gry. A aż się prosiło, żeby nawiedzony doktorek namieszał.

Skomentuj Krzycztow Anuluj pisanie odpowiedzi