06.07.2019
Często komentowane 99 Komentarze

Wydawca oskarża G2A o kłamstwo i uruchamia petycję

Wydawca oskarża G2A o kłamstwo i uruchamia petycję
„Domagamy się, by G2A przestało sprzedawać klucze do niezależnych tytułów”.

Raptem wczoraj rzeszowska giełda z kodami opublikowała obszerne oświadczenie i wezwała developerów i wydawców do udowodnienia, że ci tracą pieniądze przez jej działalność.

G2A zareagowało w ten sposób na niedawne oskarżenia kilkorga niezależnych twórców. Najostrzej sprzeciwiał się firmie Mike Rose, były krytyk związany z Gamasutrą i Kotaku, a dziś: szef indyczego wydawcy No More Robots. Rose oskarżył G2A o (między innymi) stosowanie reklam kontekstowych (przez które jego sklep wyświetla się odbiorcom niżej w wynikach wyszukiwania).

To jednak nie koniec, Rose uruchomił właśnie petycję „G2A: Przestańcie sprzedawać niezależne gry na waszej platformie”.

Czytamy w niej:

G2A, strona, za pośrednictwem której możliwa jest odsprzedaż kodów, twierdzi, że jedynie 8% sprzedanych za jej pośrednictwem gier to tytuły „indie”, podczas gdy pozostałe 92% pochodzi z odsprzedaży produkcji AAA (czyli wysokobudżetowych blockbusterów – przyp. red.).

Równocześnie developerzy indyków stanowią większość wśród ludzi, którzy tworzą gry. Tymczasem G2A uderza w indie devów raz za razem, pozwalając każdemu sprzedawać w sieci nieprawowicie pozyskane kody z niesamowitą łatwością.


W dalszej części petycji Rose przypomina postulat, który powstał pod jego twitterowym wpisem. Niektórzy developerzy zadeklarowali wówczas, że wolą, by ich gry były piracone, niż by ludzie kupowali je za pośrednictwem G2A (tropienie szemranych transakcji ma im bowiem dokładać dodatkowej pracy). Jeśli G2A – pisze Rose – rzeczywiście dba o branżę (a tak twierdzi we wspomnianym oświadczeniu), powinno zaprzestać sprzedaży tytułów niezależnych.

G2A z pewnością może sobie pozwolić na ośmioprocentowy spadek sprzedaży, jeżeli uczyniłoby to 99% działających w branży developerów szczęśliwszymi i pozwoliło nam zachować wartość naszych gier.


Wzywa również media do udostępniania swojej inicjatywy, co niniejszym czynimy. Do tej pory odezwę podpisało 2,6 tys. ludzi. Jeżeli chcecie do nich dołączyć – możecie to zrobić pod tym adresem).

Wróćmy jeszcze na moment do wczorajszego oświadczenia. G2A twierdziło w nim:

Jeśli jakikolwiek developer sądzi, że na naszej platformie są klucze, które nie powinny na niej być, mamy szybką i łatwą metodę, by to zgłosić. Wystarczy się z nami skontaktować. Jeśli jakikolwiek klucz został pozyskany nielegalnie, usuniemy go, zablokujemy sprzedawcę i wydamy jego dane odpowiednim służbom.


Firma podkreśliła również, że po premierze Descenders (gra wydawana przez Rose’a) sprzedało się na G2A w liczbie pięciu egzemplarzy. Przed premierą zaś – w 226 kopiach. Te liczby mają być dowodem, że działalność platformy nie wpływa znacząco na kondycję wydawcy.

Rose odpowiedział na swoim Twitterze. W serii wpisów zarzuca firmie kłamstwo – ponoć kontaktował się on z Rzeszowiakami, zgłaszając problemy z kluczami. (G2A już odpowiedziało, na łamach GamesIndustry.biz, że owszem, kontaktował. Ale rok temu i w zupełnie innej sprawie).

Developer tłumaczy ponadto, iż „nie o to, k***a, chodzi”, że Descenders i inne tytuły niezależne sprzedają się na platformie w raptem kilku egzemplarzach. Jak twierdzi:

Problemem jest samo postrzeganie wartości (gry – dop. red.). Jeżeli ktoś widzi nasze tytuły w niskich cenach na G2A, będzie mniej zmotywowany, by kupić je w pełnej cenie. Jako branża nieustannie walczymy, by gracze postrzegali nasze tytuły jako cenne. Jeżeli zobaczysz, że Descenders jest dostępne taniej w jakimś podejrzanym miejscu, pomyślisz sobie „hmmm, może nie powinienem kupować go w pełnej cenie?”. G2A każdego dnia jest akuszerem tej zmiany i nie przejmuje się tym.

W sprawę włączył się także Jim Sterling, który opublikował długi materiał, którym twierdzi, iż „G2A nie uważa oszustw za prawdziwy problem, ale przyznaje, że oszustwa nie znikną”. Twórca popularnego The Jimquisition przypomina katalog oskarżeń formułowany względem firmy właściwie od początków jej istnienia i wprost wzywa do podpisania petycji Rose’a.

Firma zareagowała na inicjatywę Rose’a następującym wpisem.

Przypuśćmy, że ta petycja przejdzie i G2A zdecyduje się zaprzestać sprzedawania indyków. „Natura nie znosi próżni”. Sprzedawcy przerzucą się na kolejne platformy (jest ich jakieś 20), a później na eBay-a i inne giełdy z kluczami.

g2a-twitterowo_4bug.jpg

Więc jesteście szczęśliwi, że uderzacie w developerów, ponieważ gdyby nie wy – uderzyłby w nich ktoś inny?


– replikuje Rose.


G2A – zgodnie ze wczorajszym oświadczeniem – twierdzi, że podstawą działalności firmy jest „wiara, że gry wideo powinny być tańsze”. Poprosiliśmy firmę o odniesienie się do oskarżeń wydawcy.

Napisaliśmy też do Mike’a Rose’a, któremu zadaliśmy następujące pytania:

1. Czy uważasz, że usunięcie tytułów niezależnych z G2A rozwiąże problem „postrzegania wartości gry”? Co z wyprzedażami na Steamie, GOG-u oraz w innych sklepach cyfrowych? Co z platformami sprzedażowymi (eBay, Amazon, itd.).

2. Czy występując w imieniu wszystkich niezależnych developerów i wydawców, nie działasz na szkodę przynajmniej części z nich (według G2A klucze, które trafiają na platformę, pochodzą z oficjalnych źródeł, studia czerpią również korzyści z programu G2A Direct)?

3. Czy – Twoim zdaniem – petycja zakończy się powodzeniem?

Czekamy na odpowiedź.

99 odpowiedzi do “Wydawca oskarża G2A o kłamstwo i uruchamia petycję”

  1. „Wcześniej związany z Gamasutrą i Kotaku” – no i wszystko jasne.

  2. „Jeżeli ktoś widzi nasze tytuły w niskich cenach na G2A, będzie mniej zmotywowany, by kupić je w pełnej cenie.”|No, ja właśnie zostałem zmotywowany by tytułów pana Rose’a nie kupować w żadnej cenie

  3. Jeśli chodzi o postulat twórców, że wolą by ich gry piracono niż kupowano na G2A to nie ma sprawy dostosuję się. Sprawdziłem przy okazji jakie to arcydzieła stworzył ten Rose by przypadkiem ich nie kupić, nawet jak będą w jakimś bundlu. Teraz jest moda na śmieszne nagonki, głównie ze strony twórców indyków, którzy na początku w tysiącach rozdają darmowe klucze by rozreklamować swoją gierkę, a potem płaczą, że klucze do nich są do kupienia za grosze na G2A.

  4. Akurat na G2A nie kupiłem chyba nigdy, ale zdarzało się kupować na różnych innych stronach mniej i bardziej oficjalnych jak Gamvio czy GMG. Realnie jednak 90% zakupionych gier pochodzi albo z Humble (konkretnie z bundli), albo bezpośrednio z wyprzedaży Epic/Steram/Origin itd. Prawda jest taka, że G2A jest po prostu drogie w stosunku do cen na wyprzedażach, do tego dochodzą wątpliwości moralne i ukryte opłaty. Ogółem się po prostu nie opłaca. Zarzuty które tutaj padają sa jednak na poziomie 10 latka.

  5. Szczerze to 90% mojej biblioteki steam to gry z takich stron. Wyszukiwarka kluczy Allkeyshop jest moja rutyną jeśli chodzi o kupno gier. Wpisuje tytuł, a potem wybieram najtańszy klucz. Zawsze są tą gry przynajmniej o 10% tańsze niż na steamie i mówię tutaj o premierach AAA a nie gier z x lat.

  6. Skończyłem czytać na „związany z Gamasutrą i Kotaku”.

  7. Mam jedno pytanie, czemu developerzy nie poszli z tym do prokuratury. Jakby mi ukradli samochód to pierwsze co bym zrobił to zgłosił sprawę na policje. Śledczy ustalić powinni czy sprzedaż kluczy na G2A jest legalny czy nie. Bronić G2A też nie zamierzam gdyż robią z nas przestępców sprzedając klucze bez VAT (kto wybrał że jest z EU niech pierwszy rzuci kamień). Dzięki temu teoretycznie moga oferować towar 23% taniej co jest mało etyczne (zniżka nieosiągalna dla normalnego sklepu).

  8. @logman To nie G2A robi z ludzi przestępców, tylko sami ludzie. To wybór ludzi, że nie chcą płacić więcej. A deweloperzy nie pójdą do prokuratury, bo G2A nie popełnia przestępstwa. I skoro G2A już istnieje tyle lat i jest jednym z większych (jeżeli nie największym) marketem dla kluczy online, to chyba jest legalny, szczególnie, że już nie raz był posądzany o nieuczciwość i krycie przestępców, ale jednak tego nie robili.

  9. Od siebie polecam bazar od łowcygier. pl Działa to na podobnej zasadzie jak olx czyli umożliwia jedynie kontakt między użytkownikami. Nie ma tam żadnych wyróżnień, dodatkowych opłat itp. Jest również opcja wymieniania się kluczami a za każdą udaną transakcję dostaje się punkty reputacji. Sam mam za sobą ponad sto transakcji w tym parę kluczy m.in. z pewnej gazetki z grami 😉 Myślę, że jest to świetna sprawa dla wszystkich którzy kupują sporo paczek z grami i niektóre się powtarzają.

  10. @Danon666: wut, udało ci się cokolwiek kupić przy użyciu tej strony? Przecież wszyscy tamtejsi TANI sprzedawcy (oprócz Steam xD) to scam, na którym ludzie nie zostawiają suchej nitki. Samo g2a też cieszy się raczej średnim zaufaniem, bo w żaden sposób nie kontroluje tego, że ktoś u nich sprzedaje z kradzionych kart. Swoją drogą mój poprzedni komentarz został usunięty – czyżby tematem tabu był czarny rynek kradzionych kart kredytowych? Raczej każdy wie o jego istnieniu…

  11. @logman & lee32147: Które konkretnie przestępstwo macie na myśli? Podajcie przepis. Chętnie się dowiem co mi grozi.

  12. Pan Rose sam się zdemaskował. Gdy wyszło na to, że nie ma możliwości, by jego biznes zbytnio cierpiał na POTENCJALNYCH nielegalnych kluczach na G2A, okazało się, że nie chodzi o to, że G2A sprzedaje jakieś nielegalne klucze, tylko że w ogóle śmie sprzedawać gry pana Rose’a w cenie niższej od nominalnej – i to go boli i dlatego chce uwalić G2A, a nie z powodu jakichś nielegalnych działań. Oczywiście przekonanie ludzi, że G2A jest nielegalne, bardzo by w tym pomogło. Pan Rose to zatem zwykły ściemniacz.

  13. Niech najpierw udowodni że faktycznie tak jest jak pisze bo puki co jeżeli będę miał możliwość kupienia gry na tej stronie taniej to kupię, a jego wypociny mam gdzieś. Po za tym jeżeli ma takie dowody to czemu nie pójdzie z tym do sądu tylko bije piane na lewo i prawo.

  14. @Bluearga „Samo g2a też cieszy się raczej średnim zaufaniem, bo w żaden sposób nie kontroluje tego, że ktoś u nich sprzedaje z kradzionych kart. ” to powiedz mi kto kontroluje kradzież kart xD? Dopóki ktoś karty nie zastrzeże ofiarą kradzieży może paść przytłaczająca liczba sklepów cyfrowych lub tych „w realu” a potem towar jest sprzedawany. Problemem jest sama kradzież. Rozumiem, że receptą na to jest jak napisał Rose zamknięcie sklepu. Jak rozumiem cały Amazon, Allegro też?

  15. W ogóle zablokujmy wszystkie sklepy gdzie obsługują karty i wtedy będzie porządek i nie będzie oszustów. No porażająca żelazna logika, nie ma co xD

  16. G2A, sklep dla cebularzy, którzy kupują kradziony towar usprawiedliwiając to tłumaczeniami „nigdzie nie napisali, że to nielegalne i kradzione klucze” albo „to producent kontroluje gdzie trafią jego klucze”. Jeśli aż tak zależy wam by zaoszczędzić to 10 – 15 zł na wasze żuberki czy inne harnasie, lepiej nie kupujcie gier. Sam argument „ja kupiłem dwie gry i wszystko jest ok” także jest cudowny, gdy przechodzę na czereonym świetle, samochód raczej mnie nie walnie, ale pewnego razu może to zrobić…

  17. @taz159357 Najpierw udowodnij, że klucze są kradzione, a później oskarżaj. G2A już było oskarżane o sprzedawanie skradzionych kluczy i jakoś dalej istnieje, czyli nie popełnia przestępstwa, o które jest oskarżane.

  18. @lee32147 Jak wynika z mojej wypowiedzi cebularze kupują kradzione klucze bo najtaniej. Dowodem jest tu każda zablokowana lub usunięta z bibliotek graczy gra, a sytuacji takich jednak kilka było 😉

  19. @taz159357 – A kim ty cebularzu jesteś by mówić ludziom co i gdzie mają kupować?

  20. @taz159357 ” Jeśli aż tak zależy wam by zaoszczędzić to 10 – 15 zł na wasze żuberki czy inne harnasie, lepiej nie kupujcie gier”, ” cebularze kupują kradzione klucze bo najtaniej.” Nie mam zamiaru zniżać się do poziomu rynsztoku i zacząć obrażać innych jak Ty ale podyskutować mogę 😉 . Oszustwa związane z kartami występują nie tylko w G2A. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że oszustwa w G2A w porównaniu do eBay ,Amazonie itp. na przestrzeni lat to jakiś promil. Więc trzeba te sklepy zamknąć, tak? 😀

  21. @taz159357 „Sam argument „ja kupiłem dwie gry i wszystko jest ok” także jest cudowny, gdy przechodzę na czereonym świetle, samochód raczej mnie nie walnie, ale pewnego razu może to zrobić…” Wykorzystam podobny argument. Pijani kierowcy zabijają rocznie wiele ludzi na drodze. Według Ciebie najlepszym rozwiązaniem jest zakazanie ruchu drogowego? Krótko mówiąc trzeba się skoncentrować na realnym problemie czyli oszustach a nie banować sklepy.

  22. Całe te pytanie o „postrzegania wartości gry” jest jak dla mnie dziwne. Jeśli kupiłem kluczyk to mogę z nim robić co chcę więc i sprzedać po niższej cenie. Ciekawe co zrobi Rose jak dowie się, że istnieje takie coś jak giveawaye i klucze są rozdawane za darmo xD? Też ich będzie straszyć banem sklepu?

  23. Jak nazwać „cebularzy” zza granicy, którzy kupują na g2a?

  24. @Pilav na przykład wygoogluj to Art. 54. KKS, ale jak to w życiu pewnie podpada się pod kilka (5-9) innych paragrafów, bo tam jeszcze np. poświadczenie nieprawdy wchodzi w grę itp.

  25. @lee32147 to tylko taka luźna interpretacja przepisów (nie związana z G2A) z jakiejś strony prawniczej: „Podanie ceny netto naraża sprzedawcę na odpowiedzialność z tytułu czynów nieuczciwej konkurencji poprzez wprowadzanie klientów w błąd”. Jak widać nie jest to tylko moja prywatna opinia.

  26. @szyszka52 Nie zakazać ruchu drogowego, tylko stworzyć specjalne zabezpieczenie w samochodzie sprawdzające trzeźwość kierowcy przed rozpoczęciem jazdy. Czyli odpowiednia prewencja. Tak samo G2A powinno kontrolować co sprzedaje się w ich sklepie i kto tam sprzedaje, a nie udawać że nic nie wie dopóki daje to zyski.

  27. @sebogothic Uderz w stół a nożyce się odezwą 😉

  28. @taz159357: no fajnie, fajnie, ale wiesz, że od lat próbują wprowadzić ten system sprawdzania trzeźwości kierowcy i jest z tym masa problemów? Bo skąd samochód będzie wiedział, że dmucha akurat kierowca, równie dobrze może do alkomatu podsunąć swojego syna lub pasażera by dmuchnął i już może jechać. Był pomysł by z kabiny samochód pobierał promile, ale to znowu blokowałoby go gdyby pasażer był pijany. Jak widzisz łatwo się mówi, ale trudno zrobić 🙂

  29. @taz159357 Na G2A sprzedawca musi wpisać swoje dane osobiste i adres, więc w jakiś sposób jest to kontrolowane. A to, czy sprzedawca poda prawdziwe dane, czy nie, nie ma jak kontrolować w internecie i to nie tylko na G2A.

  30. W sumie Allegro miało kiedyś ciekawy sposób weryfikacji – musiałeś dostać od nich list, w którym był kod do aktywacji konta. Strasznie to wydłużało tworzenie kont i też generowało dodatkowe koszta (wysyłanie listów), ale jakoś Allegro dawało radę. Nie wiem jak jest teraz (bo mam swoje konto od ponad 14 lat), ale zgaduję, że z tego zrezygnowali. Trochę szkoda.

  31. @taz159357 Cieszę się, że masz inne zdanie niż Rose.” Tak samo G2A powinno kontrolować co sprzedaje się w ich sklepie i kto tam sprzedaje” a ja mam wrażenie, że każdy sklepik tego typu jest do tego zobowiązany i zmaga się z tym problemem. Poza tym G2A jest taką samą ofiarą jak klienci kupujący klucze z kradzieży. Tymczasem pan Rose mówi, że to G2A ma znaleźć receptę na oszustów (jakby to było takie proste) i może jeszcze przekazać to biernej konkurencji bo jak nie to ban na sklep… życzę powodzonka.

  32. Głąb. To niech sprzedają swoje gry tylko na swojej stronie i będzie miał problem rozwiązany.

  33. @logman. Tak podejrzewałem, że się nie znasz i pleciesz bzdury, ale wolałem się upewnić. Zatem wiedz, że podatnikiem podatku VAT jest przedsiębiorca, a nie konsument. Przestępstwo skarbowe, na które się powołujesz, może popełnić wyłącznie podatnik, czyli w tym przypadku G2A. Kupującemu nic nie grozi. Złożenie fałszywego oświadczenia przez konsumenta jest w tym przypadku co najwyżej deliktem cywilnym, a nie przestępstwem.

  34. Ja coś mam wrażenie, że ludzie zapomnieli czym jest handel. Kiedyś normalne było to, że kupowało się coś tanio i odsprzedawało drożej w innym miejscu. A teraz się robi dramat, że ktoś na czymś zarabia. Skoro wydawca gry sprzedał klucz po cenie X, to zarobił na tym X. Nikt mu nie kazał sprzedawać tego po tej cenie, mógł sprzedać po wyższej i liczyć na to, że ktoś to kupi. A teraz jest płacz, że ktoś inny na tym zarobił.

  35. Oczywiście czym innym jest handel skradzionymi kluczami. I oczywiście G2A może kłamać, że sprawdzają legalność tych kluczy, wtedy skargi mają sens. Ale jak na razie G2A broni się tym, że jeśli ktoś ma jakieś podejrzenia, to powinien się do nich zgłosić. A naprawdę oskarżenia to jedno, a ich udowodnienie to drugie. I tu nieraz mam wrażenie, że wystarczy kogoś o coś oskarżyć i ten ktoś ma przerąbane.

  36. @lee32147 Czemu ludzie sądzą, że można sprzedawać konta Steam. „You may not sell or charge others for the right to use your Account, or otherwise transfer your Account, nor may you sell, charge others for the right to use, or transfer any Subscriptions other than if and as expressly permitted by this Agreement (including any Subscription Terms or Rules of Use).”

  37. @Amadeone Większość ludzi sprzedających te konta zdaje sobie sprawę, że jest to niezgodne z regulaminem Steama, ale to jedyny sposób, żeby pograć sobie i odsprzedać grę. Niektórzy robią jedno konto dla jednej gry i jak ją przejdą, to je odsprzedają. Valve raczej nie ściga takich osób, bo raczej im się nie opłaca tego robić, a jeżeli znajdą takie konto, to je blokują. Ścigają pewnie jeżeli odkryją, że jakaś osoba robi tak masowo.

  38. Ponieważ w świetle prawa UE zapis licencyjny zabraniający odsprzedaży jest bezprawny. Jeśli sprzedajesz konto (a nie tylko użyczasz za opłatę, typu 5 gier za złotówkę) to w UE jest to całkowicie legalne i steam nawet nie ma prawa zbanować/zablokować konta, oczywiście musiałbyś pójść do sądu by walczyć o swoje prawa gdyby steam zbanował konto.

  39. @foris Przepis, o którym piszesz, dotyczy wyczerpania praw autorskich, czyli według niego można odsprzedać grę, ale nie można sprzedać konta na Steamie. Sprzedaż konta jest nielegalna i Valve może banować sprzedane konto.

  40. @Pilav nie będę tu wchodził w spory prawne ale opłacenie podatku VAT rzeczywiście zazwyczaj spoczywa na sprzedającym, ale istnieją od tego odstępstwa i podatek może zostać przeniesiony na kupującego (nie jestem pewien czy też na konsumenta). W przypadku poświadczenia nieprawidłowych danych na bazie których został wystawiony rachunek możliwe jest choćby postawienie zarzutów wyłudzenia (gdy G2A zapłaci jednak VAT). Tak czy siak w tym przypadku działanie klienta prowadzi do złamania prawa.

  41. @logman [1/2]. Bujną masz wyobraźnię. Nie wiesz nawet czym jest podatek VAT, a brak wiedzy zastępujesz domysłami. Potem inni czytają te bzdury i myślą że to prawda. Jeżeli nie wiesz to nie pisz, ale nie próbuj zmyślać, bo to jest szkodliwe. Konsument nigdy nie jest ani płatnikiem ani podatnikiem VAT. Jeżeli kupujący jest firmą prowadzącą działalność gospodarczą to w ramach tej działalności może otrzymać zwrot VATu z tytułu kupna gier, a następnie zapłaci VAT z tytułu sprzedaży tych gier kolejnemu odbiorcy.

  42. @logman [2/2]. Natomiast odbiorca końcowy, czyli konsument, nigdy nie jest podatnikiem VAT, co powinno być dla Ciebie oczywiste, bo przecież jako konsument nigdy nie składałeś deklaracji VAT do urzędu skarbowego. Zgadzam się z ogólnym stwierdzeniem, że złożenie fałszywego oświadczenia jest złamaniem prawa, ale w tych okolicznościach nie jest to przestępstwo, bo to prywatna sprawa między G2A i klientem. Obowiązkiem podatnika (G2A) jest zlokalizować kupującego. Obowiązki kupującego wynikają z regulaminu G2A.

  43. kiedyś sprzedałem klucz do gry na g2a za 1 zł i po tygodniu nie miałem już złotówki tylko złotówke na minusie bo niby klucz nie działał… dopiero po tygodniu od kupienia

  44. Czyli koleś oskarża G2A, G2A prosi o jakiegoś dowody, a koleś „nie o to, k*, chodzi” 😀

  45. dzisiaj już CDA nie napisze artykułu o tym, jak to G2A próbowało zamówić sponsorowane artykuły na stronach o grach, tylko takie, żeby nie były oznaczone, jako sponsorowane 😉

  46. @Pilav ech akurat sam jestem płatnikiem VAT i wiem z doświadczenie (na szczęście nie mojego) że klient który jest RÓWNIEŻ płatnikiem może zostać zmuszony do zapłaty VAT, ale zaznaczę że NIE MAM PEWNOŚĆI co do klienta który jest konsumentem. Tym czym natomiast nie jestem to prawnikiem, jak technicznie jest to możliwe nie jestem w stanie powiedzieć, ale zapraszam do lektury tych 300 stron ustawy. Powtórzę jednak moją opinię że jeśli skłamiesz G2A to możesz za to odpowiadać karnie choćby z Art. 286 KK.

  47. @logman [1/2] Słynny art. 286 kk, czyli przestępstwo oszustwa. Uważam że nie ma on tu zastosowania. Nawet jeżeli uznamy dość naciąganą tezę, że niezapłacenie należnego podatku jest „niekorzystnym rozporządzeniem własnym mieniem”, to jeszcze trzeba brać pod uwagę, że G2A tylko udaje wprowadzonego w błąd, ponieważ dysponuje innymi metodami lokalizacji użytkownika. Art. 286 kk mówi o „doprowadzeniu do”, a nie o „narażeniu na” niekorzystne rozporządzenie, a jak na razie G2A bardzo korzysta na unikaniu podatku.

  48. @logman [2/2] Zresztą to w jaki sposób G2A wywiązuje się ze swoich obowiązków podatkowych nie jest i nie powinno być zmartwieniem kupującego. Dla skarbówki nie ma znaczenia w jaki sposób G2A lokalizuje swoich użytkowników, bo liczy się wyłącznie to czy robi to skutecznie. Jeżeli skarbówka lub prokurator jest w stanie wykazać, że użytkownik znajdował się gdzieś indziej niż deklarował, to G2A też powinno potrafić to stwierdzić, gdyż nie ma ono obowiązku wierzyć kupującemu na słowo.

  49. AmberMozart 9 lipca 2019 o 14:22

    gość zobaczył ile osób kupiło używki, policzył ile by zarobił, gdyby te osoby kupiły wersję nieużywaną (bo oczywiście, w mniemaniu takich ludzi, ktoś kto kupuje używkę NA PEWNO by kupił nieużywaną za pełną cenę, gdyby nie miał wyjścia) i zaczął szaleć. Swoją drogą gry to jakiś ewenement. Przeczytaną książkę mogę sprzedać, stary telewizor mogę sprzedać, lodówkę mogę sprzedać – a gry, w którą już nie gram, nie. A przynajmniej oni by tak chcieli.

Skomentuj alistair80 Anuluj pisanie odpowiedzi