Znamy datę premiery drugiego numeru magazynu o Minecrafcie!
No, hejterzy, rozgrzewajcie silniki i wzbijajcie się do lotu! Ułatwię zadanie, żebyście nie musieli pisać, tylko przekleić sobie do komentarza szczególnie oryginalne i błyskotliwe riposty:
bez sensu… Wy naprawde sadzicie ze takie czasopismo wytwa na rynkun i jeszcze przyniesie dochody? Co bedzie nastepne ? Poradnik do symulatora trawy ? Spoko, jeszcze troszkę i sięgniecie… dna głupoty, ostatnia prosta. najgorsze jest to że Minecraft to gra o której nie da się pisać, przez co pomysł wydaje się jeszcze bardziej głupi. Gra nie jest wystarczająco głęboka aby pisać o niej jakiekolwiek praktyczne poradnik No i zagadka słabszych pełnych wersji wyjaśniona. Jak chcecie pieniądze topić w szambie to już lepiej wyślijcie do mnie. Jedno słowo: KOMPROMITACJA
Wszystkie cytaty pochodzą z newsa, który pojawił się przed premierą pierwszego numeru Craftera. Nie muszę chyba pisać, że ani jeden z komentujących nie widział pisma na oczy?
Nie chciałbym jednak, żeby zdrowo patrzący na temat czytelnicy, którzy również komentowali tamtego newsa, odnieśli mylny wniosek, że wrzucam wszystkich do jednego, „hejterskiego” worka. Wiem bardzo dobrze, że negatywne opinie są zawsze głośniejsze niż te mądre i zachowawcze.
Jednak mimo wszystko uważam, że warto dyskutować i tłumaczyć różne rzeczy nawet tym, którzy pod tym newsem napiszą, bez zadania sobie trudu, by go przeczytać w całości: „no jasne, panowie z CDA, hajs się musi zgadzać!”.
Bo to prawda.
Wydawanie pism jest działalnością zarobkową. Jeśli kupujecie pismo, hajs się zgadza. Jeśli nie kupujecie, hajs się nie zgadza i pisma nie ma.
A jeśli się przyjrzeć reakcjom na Craftera (dostaliśmy setki maili, a fanpage magazynu też stale rośnie) – są one niemal wyłącznie pozytywne! Przy czym mowa tu o ludziach, którzy pismo mieli w ręce, przeczytali je i zechcieli podzielić się z redakcją swoim zdaniem.
Powiem całkiem szczerze i bez ogródek: Minecrafta szanuję raczej z daleka. Nie grałem w niego dużo i nie zamierzam wracać, bo wokół jest dużo innych gier, na które nie mam czasu – a wiem, że dzieło Mojanga potrafi go wchłonąć nieskończone ilości. Jednak przeczytałem pierwszy numer wielokrotnie od deski do deski nie tylko dlatego, że musiałem. Traktowałem go jak przedłużenie publicystyki w CD-Action. A ten dział to miejsce, w którym często czytam o grach, które mnie nie obchodzą, ale dowiaduję się o nich wielu bardzo ciekawych rzeczy.
Crafter to pismo, które potrafi otworzyć oczy na to, jak niewiarygodnie skomplikowanym projektem jest ta gra. O Minecrafcie można pisać w nieskończoność, analizować go na tylu różnych poziomach, że jakakolwiek inna znana mi gra nie ma w ogóle do niego startu. Dlatego też magazyn trafił i do najmłodszych, którzy poznali kilka prostych sztuczek, i do starszych fanów, którzy mogli np. przeczytać wywiad z człowiekiem, który był w stanie stworzyć przy pomocy tej zdawałoby się prostej gry funkcjonujący wirtualnie komputer.
Nie proszę nikogo, by się „nawrócił”, kupił magazyn i zaczytywał. Będzie mi bardzo miło, jeśli to zrobi i później napisze, że nie żałuje wydanych siedmiu złotych (bez grosza, a jakże), ale nie w tym rzecz. Proszę tylko o tolerancję i otwartość. Dajmy cieszyć się każdemu takimi grami i magazynami, jakimi chcą. I nie oceniajmy pisma po okładce, a gry po nieudanych kanałach na YouTubie.
PS: Co do uwag o tym, że poziom CD-Action spadnie dlatego, że część ekipy zaangażowana jest w Craftera: gwarantuję, że jedno z drugim nie ma nic wspólnego, mamy na tyle dużo współpracowników i pomysłów, że sobie poradzimy.
PPS: Zupełnie przy okazji. Czy ktoś potrafi racjonalnie mi wytłumaczyć korelację między wydawaniem Craftera a jakością pełnych wersji (której zresztą wcale nie musimy się wstydzić, śmiem twierdzić), bo zachodziłem w głowę i nie byłem w stanie dojść do żadnego wniosku?
PPPS: 1 grudnia.

To jest taki irytujący pseudo-intelektualizm i całkowity brak szacunku do swoich własnych konsumentów. Owszem krytyka może być bolesna, negatywna opinia może być też błędna, nawet niemiła, ale to nie znaczy że nie należy się jej szacunek. Nawet najprostszy wyraz niezadowolenia, owszem można zwracać uwagę na formę w której to niezadowolenie zostało przekazanie, ale odrzucanie wszelkich negatywnych opinii zwalając je na „hejt”? To już dość żałosne.
eLkathebaloon poszukaj starej zapowiedzi, mój post widnieje niedaleko Twojego i jest krytyką (w mniejszym stopniu bo dotyczy tematu który mnie średnio interesuje ale jednak) i sobie porównaj do niektórych wypowiedzi. Ja zawsze twierdzę, że dobra, konstruktywna krytyka, bez jadu jest cenna bo pozwala ulepszyć lub nawiązać dialog. Ale jeśli coś stworzysz i spędzisz masę godzin a ktoś wpadnie i napisze Ci – kompromitacja, szambo i dno… to moim zdaniem taka opinia jest „gunfo” warta
Wyjaśnie Ci dlaczego mam takie zdanie (nie narzucam Ci go, możesz mieć odmienne); po pierwsze może kogoś to zniechęcić do pracy, może to wpłynąć w pewien sposób na jakoś tej pracy no i się głupio czyta takie ciągłe żale z kapelusza wzięte. Dlatego jestem tylko za konstruktywną krytyką, inne formy powinny umrzeć w zarodku. Obie strony się powinny szanować. Do artu się nie będę odnosił bo poczęści podzielam Twoje zdanie, więc na koniec pozdrowie Cię takim o to tekstem: El Psy Kongroo
I aby nie było, jeśli „Crafter” byłby napisany na srajtaśmie, śmierdział rybą, w piśmie dodali kod do WoT’a, wszystko zamykało się w 10 stronach bo reszta to reklamy to wtedy zrozumiałbym jeszcze takie mocne oburzenie. Sam pewnie złapałby za widły skandując z tłumem. No ale „to jest gunfo” powinno być używane naprawdę w ostateczności i dla najlepszych rarytasów, a nie dla jakiegoś zwykłego plebejskiego „Craftera”.