2
20.12.2022, 14:00Lektura na 7 minut

Marvel’s Midnight Suns – recenzja. XCOM i superbohaterowie to połączenie idealne? Niekoniecznie

Firaxis Games chciało zrobić krok naprzód względem znanej serii XCOM. Czy zlepienie kilku gatunków zdało egzamin w Marvel’s Midnight Suns?


Michał „Perzi” Perzanowski

Odkąd tylko poznaliśmy więcej szczegółów na temat rozgrywki w Marvel’s Midnight Suns, byłem zaintrygowany. Wierzyłem w sens połączenia gry karcianej z turową strategią i elementami erpega. Wieści o możliwości stworzenia własnego bohatera tylko rozgrzały mój zapał – kto nigdy nie chciał być częścią Avengersów lub innej grupy zwalczającej zło?

Marvel’s Midnight Suns
Marvel’s Midnight Suns

Kiedy pięści pójdą w ruch?

I, prawdę mówiąc, po pierwszych godzinach chciałem oddać ratowanie świata w ręce kogoś bardziej cierpliwego. Trudno bowiem w trzech zdaniach streścić WSTĘP do całej historii. Jesteśmy świadkami przebudzenia Lilith, Matki Demonów, a macza w tym swoje czarne palce dr Faustus z Hydry. Oboje chcą wezwać jeszcze starszego i potężniejszego boga, do czego potrzebują jakichś magicznych przedmiotów. Na ekranie dzieje się dużo, wszystko przebiega tak szybko, że nie sposób tego ogarnąć. Pierwsza potyczka Avengersów kończy się porażką, przez co są oni zmuszeni uciec do innego wymiaru – tam poznajemy „Słońca Północy”, a więc zespół złożony z Blade’a, Ghost Ridera, Magik i Nico Minoru.

A przecież nie zaprezentowano jeszcze protagonisty. Jest nim/nią Hunter, czyli stworzona przez nas postać, która zostaje wybudzona z ponad 300-letniej śpiączki. Obok dostajemy jeszcze historię Iron Mana, Doktora Strange’a oraz innych herosów znanych z komiksów i filmów. Za dużo? No pewnie, a za nami dopiero półtorej godziny gry, jedna krótka bitwa i kilkaset dialogów.


„Spokojnie, zaraz się rozkręci”

Czy dobijamy powoli do brzegu? Nic podobnego. Jeszcze tylko wykreowanie postaci, co stwarza pozory erpegowości. Przestaw kilka suwaków, wymodeluj twarz, dodaj wąs i gotowe – możesz dołączyć do starć z bandziorami.

Marvel’s Midnight Suns
Marvel’s Midnight Suns

Zaraz, zaraz. Tylko jak będziemy uczestniczyć w walkach? Marzy mi się gość o posturze Hulka, ale z taktyką i umiejętnościami supporta. O, a może stworzę małego cwaniaczka uderzającego lekko, lecz w słabe punkty przeciwników? Z bujania w obłokach wybił mnie cios Kapitan Marvel. Okazuje się, że Hunter dostał do ręki dwa miecze (jeden na potwory, a drugi na mendy takie jak dr Faustus), jego umiejętności to natomiast atak zwykły, atak z odepchnięciem i leczenie sojuszników. Mamy więc najbardziej stereotypowego bohatera klasycznego fantasy.

Kolejne przerywniki i dialogi, poznanie Opactwa, w którym urządzamy kryjówkę i spędzamy większość czasu. Wyjaśnianie mechanizmów: relacji z bohaterami, sparingów, eksperymentów, badań, eksploracji itd. O dużo za dużo tego, a zaczynamy trzecią godzinę „zabawy”!

Marvel’s Midnight Suns
Marvel’s Midnight Suns

„Czas na łubu-du”

Przebrnąwszy przez prolog, możemy w końcu skupić się na walce, która ma swoje zalety. Na niewielkim polu bitwy dysponujemy trójką bohaterów. W turze otrzymujemy jeden punkt ruchu bohatera, trzy zagrania karty i dwie wymiany (dobierane losowo). Talia każdego herosa zbudowana jest z ośmiu elementów, a te często zapewniają premię: odepchnięciem likwidujemy dwóch przeciwników, pokonanie jednego odnawia zagranie karty itp.

I ten system należy pochwalić. Ataki bohaterów są na tyle unikalne, że można tworzyć ciekawe sekwencje. Często nawet (dzięki specjalnym ruchom) ruszają oni do ofensywy wspólnie. Nie zabrakło tu jednak paru pułapek. Łapałem się bowiem na chwilach zadumy, bo jedno zagranie blokowało inne. W ruch szła analiza: jeśli zrobię tak, zlikwiduję w tej turze trzech wrogów, jeśli inaczej – czterech, ale nie osłabię mocniejszego przeciwnika. Nareszcie poczułem się jak w strategii turowej.

Marvel’s Midnight Suns
Marvel’s Midnight Suns

Do dyspozycji gracza i jego drużyny oddano też elementy otoczenia. Da się tutaj rzucać skrzynkami, przewracać latarnie lub rozwalać transformatory – pole bitwy jest w całości zniszczalne. Nie ma jednak znanego z serii XCOM systemu osłon, co można uznać za krok wstecz względem gatunku. Minusem jest też powtarzalność animacji. Jeśli Iron Man strzela laserami z dłoni, to za każdym razem robi to w identyczny sposób. Podbródkowy Kapitan Marvel – to samo. Całkowicie by mnie usatysfakcjonowało użycie nawet dwóch-trzech ruchów dla jednego ciosu. Niby dużo roboty, ale od razu urozmaiciłoby to rozgrywkę.

W trakcie misji spotykamy zazwyczaj kilkunastu wrogów, ale ich typów jest za to niewiele. Niestety nawet biorąc pod uwagę bossów, tylko nieliczni sprawiają dużą trudność. Działanie każdej z postaci możemy przewidzieć, nałożyć odpowiedni bonus lub osłabienie i zyskać przewagę jeszcze przed rozpoczęciem partii.

Marvel’s Midnight Suns
Marvel’s Midnight Suns

Na pochwałę zasługują na pewno stawiane przed graczem cele do osiągnięcia. To m.in. unieruchomienie helikoptera, wykradzenie danych, dotarcie do przedmiotu przed wrogiem. Wszystko to powoduje, że nie podążamy schematem „pozbądź się wszystkich przeciwników” powtarzanym 100 razy.


Im dalej w las, tym więcej… kart

Po kilku godzinach tytuł zaczyna nabierać tempa. Po niemal każdym zadaniu możemy wzmocnić talię zagrywkami jednego z trzech herosów. Nareszcie otrzymujemy to, co powinna mieć karcianka – możliwość tworzenia interesujących i bardzo mocnych buildów.

Marvel’s Midnight Suns
Marvel’s Midnight Suns

W bój można wysłać dowolnych bohaterów, a więc kłania się wątek taktyczny. Chcesz oprzeć zadawanie obrażeń na jednej postaci? Śmiało! Pamiętaj jednak o solidnym wsparciu. Boisz się odniesienia kontuzji? Używaj bohaterów ze zdolnościami leczniczymi lub kradzieżą życia. Innymi słowy, stwarza to możliwość prowadzenia walki na własnych warunkach.


Świat według Marvela

Rozgrywka w Marvel’s Midnight Suns podzielona została na fazy. Poranek oznacza eksperymentowanie i przeprowadzanie badań nad przedmiotami ze Starkiem i Strange’em, odbębnienie sparingu z Blade’em, budowanie relacji z Magik lub Ghost Riderem. Wieczór to natomiast akcja w mieście. Po zakończeniu misji można już tylko wysłać bohatera do snu i rozpocząć kolejny cykl.

Elementy te są bardzo ciekawe, wprowadzają do historii dużo wątków, pozwalają wszystkim postaciom wnieść mniejszy lub większy wkład w fabułę. Niestety oddala nas to od kolejnych starć z przeciwnikami, w efekcie czego walka stanowi niewielką część całości. Być może twórcy chcieli osiągnąć efekt znany z komiksów lub seriali, gdzie w każdym zeszycie/odcinku bohaterowie zajmują się codziennymi sprawami i dopiero ostatni akt jest tym, co „tygryski lubią najbardziej”. W grze niekoniecznie się to jednak sprawdza, bo dialogi szybko zaczynają nudzić. Wzbudzają też zażenowanie, gdyż dominuje w nich kiepski humor, wymuszony slang i rozterki rodem z serialu obyczajowego.


„What year is it!?”

Podczas ogrywania Midnight Suns poczułem pewien dysonans. Z jednej strony postacie i otoczenie w walce prezentują się solidnie – bohaterowie w swoich kostiumach są chyba najładniejszymi elementami graficznymi, a screenshoty wychodzą świetnie nawet bez trybu fotograficznego. Z drugiej kulała animacja postaci w Opactwie. W „cywilu” nasza drużyna przemierza kilka lokacji i podejmuje się różnych aktywności (granie na konsoli, robienie drinków). I tutaj niestety nie wygląda to już tak dobrze. Obserwując Huntera zza jego pleców, często można zobaczyć kuriozalne ruchy tej postaci, wynikające np. z nieuwzględnienia zmiany ukształtowania terenu. Nierzadko nakrywałem go też na przyjmowaniu dziwnych póz w trakcie rozmów. Z twarzy bohaterowie przypominają natomiast figury woskowe – świecą się jak nie powiem co i komu.

I tak właśnie wyglądało całe ratowanie świata w Marvel’s Midnight Suns. Bardziej przeszkadzały w nim żmudne rozmowy hamujące przebieg historii i zapał gracza niż szeregowi przeciwnicy i złoczyńcy. Na każdy dobry pomysł w jednym aspekcie twórcy odpowiadali kiepską realizacją w innym. Nic nie zostało wykonane świetnie w 100%, ale też niczego Firaxis Games nie zdołało zepsuć. Czuję, że dla wielu może być to ciekawy eksperyment na polu gier taktycznych – choć tytuł nie wszystko robi idealnie, ma szansę wyznaczyć kierunek dla innych twórców.

W Marvel’s Midnight Suns graliśmy na PC.

Ocena

Marvel’s Midnight Suns to innowacyjne połączenie kilku różnych gatunków. System walki może satysfakcjonować, bohaterowie są wielowymiarowi, klimat i akcja wypadają świetnie. Wszystko to zostało jednak zakopane pod górą suchych żartów, sztampowych dialogów i wszechobecnych samouczków.

7
Ocena końcowa

Plusy

  • rozbudowana fabuła
  • kilkadziesiąt bohaterów Marvela z unikalnymi umiejętnościami
  • atrakcyjne buildy na późniejszym etapie gry
  • animacje i grafika walk
  • różnorodność celów w misjach

Minusy

  • humor, przez który przewracasz oczami
  • za dużo samouczków i prowadzenia gracza za rączkę
  • kiepskie animacje i mimika twarzy w trybie eksploracji
  • mała różnorodność przeciwników
  • zdarzają się spadki wydajności

Redaktor
Michał „Perzi” Perzanowski

Piłkarski męczennik kibicujący Manchesterowi United i Wiśle Kraków. Na szczęście gry działają kojąco, prawda? Lubię strategie i przygodówki. Cierpię na syndrom jeszcze jednej tury. Sprzęt nie gra roli (That's what HE said).

Profil
Wpisów220

Obserwujących2

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze

Polecane