Przed chwilą

Replaced – recenzja. Dawno nie było gry cyberpunkowej, zwłaszcza tak pięknej

Replaced – recenzja. Dawno nie było gry cyberpunkowej, zwłaszcza tak pięknej
Replaced
Czekałam na Replaced latami, ale było warto!

Cyberpunk ma swoje wymagania. W klasie retrofuturystycznych „indyków” Replaced jest wzorowym uczniem, bo spełnia je wszystkie. Złowroga korporacja rządzi miastem przyszłości (Phoenix City), w którym bogatym niczego nie brakuje, natomiast biedni traktowani są jak zbywalny, tani zasób. Główny bohater zostaje wydalony poza nawias uprzywilejowanego społeczeństwa i szuka sobie miejsca wśród wyrzutków, a w międzyczasie odkrywa na swój temat rzeczy, jakich wolałby się nigdy nie dowiedzieć. Klasyka.

Nieodłączną cechą cyberpunkowego protagonisty jest wewnętrzny konflikt. Tym razem jednak postać, w którą przychodzi nam się wcielić, wydaje się stworzona do radzenia sobie w trudnych warunkach. Jest nią bowiem wysoce wyspecjalizowana superinteligencja o nazwie kodowej REACH. Na skutek błędu w oprogramowaniu AI zostaje zamknięta w ciele programisty i musi uciekać z laboratorium.

Replaced

Tak zaczyna się przygoda, która mogłaby być jak setki innych jadących na nieprzemijającej popularności Cyberpunka 2077. Ale żadna z nich nie wygląda nawet w połowie tak dobrze jak Replaced.

Takie sny mają androidy, kiedy nie śnią o elektrycznych owcach 

Cinematic platformer rządzi się swoimi prawami. To filmowa opowieść z elementami zręcznościowymi, prostymi zagadkami i walkami, które jednak nigdy nie zajmują całego czasu antenowego. Replaced cechuje spokojne tempo, a wydłużone sceny biegu przez plansze służą stwarzaniu nastroju.

To pozycja 2,5D – choć postacie są dwuwymiarowymi sprite’ami, przestrzeń wokół nich zbudowano na wielu planach, między którymi płynnie przenosi się kamera. Przedmieścia Phoenix City opowiadają historię o deszczowym popołudniu, w którym światło neonów rysuje ostre kształty w podupadłej dzielnicy. Rumowiska wycinają cienie na topniejącym śniegu. Miękkie rozmycie pierwszego planu podkreśla głębię i intymność scen.

Replaced

Oko kamery skutecznie kreuje wrażenie uczestnictwa w filmie, ponieważ nigdy nie jest nieruchome. W nierównym rytmie podąża za protagonistą od sceny do sceny, raz szybciej, raz wolniej. Nawet kiedy bohater stoi w miejscu, kadr lekko się kołysze – niepewny, co stanie się dalej. Zupełnie jakby anonimowy kamerzysta przybliżał i oddalał obiektyw.

Za grafikę musiały być odpowiedzialne osoby prawdziwie kochające i rozumiejące fotografię, ponieważ ogromną rolę odgrywa tutaj światło. Bez niego tła byłyby tylko kalejdoskopem kolorowych obrazków przewijających się za główną postacią. Tymczasem dzięki organicznemu oświetleniu, którego kąt i natężenie zmieniają się w zależności od położenia kamery, opowiada ono własną historię. Replaced oscyluje między jasnymi scenami – w jednym rozdziale powietrze jest aż różowe od popołudniowego słońca – a wnętrzami składającymi się z samego mroku, przetykanego błyskami kamer i ekranów. Każdy zaułek, pokój, uliczka czy zagajnik pełne są szczegółów, nie ma zatem mowy o graficznej kanibalizacji kilku projektów wnętrz. Replaced to wspaniały spektakl dla oczu, świadczący o wyjątkowym wyczuciu smaku i estetyki twórców, oraz – jak dotąd – najładniejsza gra tego roku.

Replaced

Płynnie, powoli

Pikselowe postacie poruszają się niezwykle płynnie, ale też wolno. Trzeba się do tego przyzwyczaić i zaakceptować, ponieważ jest to zgodne z zasadami gatunku. Ruchy bohatera wydają się naturalne, a każda czynność trochę trwa, co warto wziąć pod uwagę – zwłaszcza podczas wymagających skoków albo sekwencji na czas. Z początku tłumaczyłam niezborność protagonisty jego nietypowym stanem, wszak przysposobienie nowego ciała nie jest sprawą łatwą. Potrafię uwierzyć, że sztuczna inteligencja, przyzwyczajona do zupełnie innych zmysłowych sensacji, czuje się dziwnie w ludzkim organizmie.

Sama walka cóż… jest. W zwiastunach wyglądała na trudną, ale w istocie sprowadza się do reakcji na akcje zapowiadane za pomocą ikonek pojawiających się nad głowami przeciwników. Musimy zatem w odpowiednim momencie wykonać unik, kontratak albo oddać strzał odbijający kule. Okienko czasowe na reakcję mamy całkiem duże. W trakcie zabawy repertuar głównego bohatera się powiększa i gdzieś tak w połowie jego zwycięskiego pochodu przez Phoenix City starcia nabierają rumieńców. 

Replaced

Nie jest to jednak nic, co spędzałoby sen z powiek stopniem trudności czy skomplikowaniem. Walka wygląda dobrze, ale z czasem zaczyna nużyć. REACH zawsze mierzy się z grupką co najmniej pięciu wrogów, którzy po kolei zastępowani są kolegami czekającymi grzecznie na dalszym planie. Nie ma w tym za wiele filozofii, ale znowu – nie o to tu chodzi.

Mów do mnie cyferkami

Mam pewne podejrzenia co do pochodzenia polskiej wersji gry, bo tłumaczenie miejscami brzmi dziwnie. Niektóre sformułowania nie pasują do sytuacji oglądanej na ekranie. Są to jednak pojedyncze wpadki, więc można przymknąć na nie oko. O wiele lepiej wypada świat przedstawiony za pomocą urywków artykułów, maili i prywatnych notatek znajdowanych tu i ówdzie przez bohatera. Można je przejrzeć na czymś w rodzaju futurystycznego walkmana, który ma też funkcję odtwarzania muzyki.

A ta jest kolejnym doskonałym elementem Replaced. Podobnie jak w innych cinematic platformerach występują tu chwile, w których słychać tylko realistyczne odgłosy otoczenia, z melodią rozbrzmiewającą w odpowiednich momentach. 

Replaced

Komentarze AI uwięzionej w ciele człowieka nie są może na tyle głębokie, by stać się przyczynkiem do rozmowy o moralności, ale przedstawiają ciekawy punkt widzenia. REACH wspomina o zalewie wrażeń, dotyku śniegu na skórze, natrętnych dźwiękach, które trzeba filtrować, albo niekomfortowym głodzie. Jest to ciekawy motyw, który mógł zostać nieco bardziej rozwinięty.

W sferze relacji ze światem dzieje się jednak na tyle dużo, że trudno oczekiwać, by REACH miał czas na pogłębioną analizę procesów przebiegających w tkankowym umyśle. I chyba w tym tkwi siła Replaced. W zanurzeniu się w strumieniu rzeczywistości, która – mimo że wroga – potrafi być też zachwycająco piękna.

W Replaced graliśmy na PC.

REPLACED – ocena i podsumowanie

OCENA: 8

PODSUMOWANIE: Wizualny majstersztyk, chociaż do powolnego tempa rozgrywki trzeba się przyzwyczaić. Walka również nie należy do najciekawszych, niemniej warto dać tej grze szansę, bo fabuła i filmowy klimat w zupełności wynagradzają drobne niedostatki Replaced.

PLUSY:

  • świetne projekty poziomów;
  • dobrze dobrana muzyka i dźwięki;
  • nastrojowe, filmowe kadry dosłownie co chwilę;
  • fabuła daleka od pretekstowej.

MINUSY:

  • z czasem nużące walki;
  • okazjonalne glitche;
  • drobne potknięcia w polskiej wersji językowej.

Skomentuj