To najlepszy smartwatch dla większości osób – sprawdziłem Huawei Watch Fita 5 Pro i jestem zachwycony

To najlepszy smartwatch dla większości osób – sprawdziłem Huawei Watch Fita 5 Pro i jestem zachwycony
Czy można stworzyć smartwatcha, który jest ładny, funkcjonalny i niedrogi? Okazuje się, że tak – bo Huawei Watch Fit 5 Pro odhacza niemal wszystkie punkty na mojej liście wymagań, a przy tym okazuje się niesamowicie łatwy w obsłudze.

Moja relacja ze smartwatchami od początku była dość wyboista. Fascynowały mnie, bo obiecywały funkcjonalność smartfona zamkniętą w formie zegarka, który zawsze mam na ręce – nie musiałbym więc wyciągać telefonu z kieszeni, żeby sprawdzać powiadomienia albo czas w trakcie biegu czy jazdy na rowerze. Z drugiej strony przetestowałem już kilka modeli i nigdy nie mogłem się do nich na dobre przekonać, gdyż każdy – czy to Galaxy Watch Fit, czy różne wersje Apple Watcha – miał dla mnie zbyt wiele wad. Jestem raczej przeciętnym użytkownikiem takich urządzeń. Nie oczekuję cudów, ale lubię precyzyjne śledzenie aktywności fizycznej, responsywny system i jasny ekran.

Od dwóch tygodni jednak intensywnie testuję Huawei Watch Fita 5 Pro i ku mojemu zaskoczeniu wszystko wskazuje na to, że już teraz jest to mój ulubiony smartwatch. Noszę go codziennie, a różnica względem mojego Apple Watcha SE 3. generacji okazała się na tyle zauważalna, że raczej nie wrócę już do zegarka firmy z Cupertino. Jeśli zastanawiacie się, czemu porównuję go właśnie ze wspomnianym modelem, odpowiedź jest prosta – nie potrzebuję bardziej zaawansowanych funkcji, a cenowo oba urządzenia wypadają dość podobnie. Sprzęt Apple’a kosztuje 1099 złotych, a Watch Fit 5 Pro 1149 złotych – choć tę kwotę można jeszcze nieco obniżyć (o czym później).

Giga bateria i świetne pierwsze wrażenie

Już na pierwszy rzut oka widać, że Huawei Watch Fit 5 Pro mocno inspiruje się Apple Watchem – mamy symetryczne ramki, koronkę do przewijania treści, dodatkowy przycisk funkcyjny oraz interfejs w formie charakterystycznej siatki aplikacji. Nie uważam tego za wadę, bo jeśli coś można chwalić w zegarkach Apple’a, to właśnie design. Na tym jednak podobieństwa praktycznie się kończą.

Największą różnicę na plus względem Apple Watcha SE 3 zauważyłem już po dwóch dniach użytkowania. Ku mojemu zaskoczeniu zegarek Huawei nadal miał około 80% baterii, mimo że sporo się nim bawiłem, zabrałem go na spacer i jazdę rowerem. Dla Apple Watcha SE taki wynik jest praktycznie nieosiągalny – w podobnej sytuacji najtańszy smartwatch amerykańskiego giganta prawdopodobnie zachowałby już jedynie 10–20% energii. Kolejne dni tylko utwierdziły mnie w tym przekonaniu. Zamiast grzebać w ustawieniach i kombinować z oszczędzaniem energii, po prostu korzystałem z urządzenia podczas codziennych czynności. Po ładowarkę sięgnąłem dopiero po siedmiu dniach naprawdę intensywnego użytkowania, a i wtedy zostało jeszcze 13% baterii. Dla mnie taki czas pracy to absolutny gamechanger.

Jestem też ogromnym fanem wyglądu Watch Fita 5 Pro. W całkiem rozsądnej cenie dostajemy estetyczny zegarek, który przypomina znacznie droższe modele. Duży ekran AMOLED o przekątnej 1,92 cala jest bardzo czytelny i mieści mnóstwo treści. Tekst pozostaje ostry, a maksymalna jasność na poziomie 3000 nitów sprawia, że wszystko doskonale widać nawet w pełnym słońcu. Na plus zaliczam też cieńsze ramki względem Watch Fita 4 Pro, dzięki którym całość prezentuje się bardziej premium.

Nie mam również większych zastrzeżeń do jakości wykonania. Elementy konstrukcji są świetnie dopasowane, nic nie trzeszczy, nie ma ostrych krawędzi, a zegarek sprawia wrażenie naprawdę solidnego. Po kilku minutach noszenia praktycznie zapomniałem, że mam go na nadgarstku.

Treningi i zdrowie na dobrym poziomie

Choć sportowcem raczej nie jestem, często się ruszam. Sporo jeżdżę rowerem, spaceruję, gram w tenisa, czasami lubię też pobiegać. Korzystam ze smartwatcha tak, jak zapewne robi to większość użytkowników – oczekuję wygodnego pomiaru czasu, tętna i podstawowych statystyk podczas aktywności fizycznej.

W praktyce wszystkie moje potrzeby treningowe były realizowane bardzo dobrze. Watch Fit 5 Pro automatycznie wykrywał aktywność, sam rozpoczynał rejestrowanie treningu i trasy, a później zatrzymywał pomiar, gdy np. stałem na światłach albo wchodziłem do sklepu po wodę. Na bieżąco otrzymywałem też komunikaty głosowe o postępach, a na ekranie mogłem śledzić wszystkie najważniejsze statystyki. Po powrocie do domu aplikacja pozwalała mi przejrzeć przebytą trasę, a nawet odtworzyć krótką animację pokazującą cały przebieg aktywności.

Jeśli zaś chodzi o funkcje zdrowotne, większość z nich działała wzorowo. Pomiar tętna praktycznie nie odbiegał od wyników Apple Watcha, podobnie wyglądała kontrola stresu, poziomu natlenienia krwi czy jakości snu. Zaskakująco przydatne okazały się również przypomnienia o ruchu. Nie mam pojęcia dlaczego, ale animowana panda pojawiająca się co jakiś czas na ekranie wpływała na mnie motywująco i faktycznie potrafiła oderwać mnie od biurka.

Jedyną funkcją, która nie działała poprawnie, był pomiar temperatury skóry. Z jakiegoś powodu Watch Fit 5 Pro regularnie sugerował, że jestem niemal wychłodzony. Według Huawei temperatura powinna wynosić od 32 do 34 stopni, tymczasem u mnie wyniki zazwyczaj oscylowały w okolicach 28–31 stopni. Tylko raz, pierwszego dnia testów, udało się uzyskać prawidłowy pomiar. Zegarek był dobrze dopasowany i się nie przesuwał, więc trudno mi powiedzieć, z czego wynikał problem.

Jak działa z iPhone’em? Zaskakująco dobrze

Przed pierwszym uruchomieniem miałem sporo obaw związanych z kompatybilnością z iOS-em, bo na co dzień korzystam z iPhone’a. Proces parowania okazał się jednak wyjątkowo prosty. Po pobraniu aplikacji Huawei Zdrowie i zainstalowaniu dwóch dużych aktualizacji wszystko zaczęło działać bez większych problemów.

W codziennym użytkowaniu Watch Fit 5 Pro spisywał się bardzo dobrze. Wyświetlał wszystkie wybrane przeze mnie powiadomienia bez opóźnień, synchronizował dane treningowe oraz pomiary tętna z apką Apple Zdrowie, a także pozwalał odbierać i odrzucać połączenia. Swoją drogą zaskoczyło mnie, jak dobrze brzmi podczas rozmów telefonicznych. Gdy jechałem rowerem przez centrum Poznania i odebrałem połączenie na zegarku, bez problemu słyszałem rozmówcę, a według drugiej strony mój głos również był przesyłany w sposób niebudzący zastrzeżeń.

Smartwatch obsługuje też płatności zbliżeniowe, choć wymaga wcześniejszej konfiguracji aplikacji Curve Pay. Po jej ustawieniu można już wygodnie płacić w sklepach bez wyciągania telefonu z kieszeni.

Brakuje mi nawigacji

Prawdopodobnie największą wadą Watch Fita 5 Pro jest brak wsparcia dla klasycznej nawigacji i popularnych map Google’a czy Apple’a. W Apple Watchu regularnie korzystałem z prowadzenia do celu, dzięki czemu podczas wakacji za granicą nie musiałem stale wyciągać telefonu z kieszeni – wystarczało szybkie spojrzenie na zegarek.

Huawei oferuje wprawdzie mapy offline, które trzeba wcześniej pobrać, a podczas aktywności fizycznej możemy wyświetlać trasę na ekranie, jednak nie działa to jak klasyczna nawigacja samochodowa czy piesza. Nie dostajemy wskazówek prowadzących do konkretnego miejsca. Próbowałem różnych rozwiązań i internetowych „hacków”, ale żadne nie pozwoliły uruchomić pełnoprawnego Google Maps. Na plus mogę jednak zaliczyć możliwość odtworzenia przebytej trasy i powrotu dokładnie tą samą drogą.

Raczej szybko się nie zniszczy

Podczas testów nie oszczędzałem Watch Fita 5 Pro i regularnie sprawdzałem, jak poradzi sobie w trudniejszych warunkach. Zegarek miał spory kontakt z wodą – brałem w nim prysznic, korzystałem z niego podczas deszczu, myłem ręce i zmywałem naczynia. Nie zrobiło to na nim najmniejszego wrażenia.

Wydaje mi się też, że dobrze zniesie upływ czasu. Niejednokrotnie zahaczyłem nim o drzwi, murki, słupki i inne przeszkody podczas poruszania się po mieście, a mimo to na obudowie i ekranie nadal nie pojawiła się ani jedna rysa. Producent deklaruje zastosowanie aluminiowej obudowy, tytanowej ramki oraz szafirowego szkła i wygląda na to, że nie są to tylko slogany marketingowe.

Parę minusów też znalazłem

Choć jestem bardzo zadowolony z Watch Fita 5 Pro, podczas testów zauważyłem też kilka mniej oczywistych wad. Największym rozczarowaniem okazał się sklep App Gallery. Z poziomu aplikacji Huawei Zdrowie na iPhonie mogłem pobrać dosłownie kilka apek i właściwie tylko Curve Pay okazało się naprawdę przydatne. Spodziewałem się znacznie większego wyboru.

Nieco zawiodły mnie także tarcze zegarka. Większość najciekawszych projektów jest płatna albo wymaga abonamentu. Darmowych opcji nie ma zbyt wiele i choć te fabryczne wyglądają dobrze, najbardziej efektowne wzory schowano za paywallem.

Ostatni minus może być akurat specyficzny dla mojej wersji wyposażonej w pomarańczowy, materiałowy pasek. Jego metalowa końcówka po zapięciu znajduje się niemal dokładnie na środku nadgarstka. Zdarzało mi się zahaczać nią o obudowę laptopa podczas pisania albo o blat przy zmywaniu. Być może większość osób w ogóle nie zwróci na to uwagi, ale w moim przypadku końcówka zdążyła już nawet zarysować kant MacBooka.

W tej cenie trudno o lepszy wybór

Wydaje mi się, że właśnie połączenie dużego i jasnego ekranu, znakomitego czasu pracy na baterii oraz solidnych funkcji zdrowotnych i treningowych jest największą siłą Watch Fita 5 Pro. Jako użytkownik iPhone’a teoretycznie powinienem preferować Apple Watcha, ale urządzenia Apple’a przegrywają u mnie czasem działania na jednym ładowaniu. Do tego większość modeli kosztuje absurdalnie dużo, a najtańszy SE oferuje najsłabszą baterię.

Dla mnie – i zapewne dla większości przeciętnych użytkowników – Watch Fit 5 Pro ma praktycznie wszystko, czego potrzeba na co dzień. Niepodważalną zaletą pozostaje jednak fakt, że praktycznie nie muszę pamiętać o ładowaniu.

Największym zagrożeniem dla tego modelu wydaje się obecnie jego znakomicie wyceniony poprzednik – Huawei Watch Fit 4 Pro. Kosztuje ok. 799 złotych i choć ma nieco mniejszy ekran oraz grubsze ramki, pod względem funkcjonalności nadal wypada bardzo dobrze. Jeśli cena jest dla was kluczowa, może okazać się rozsądniejszym wyborem.

Wspominałem jednak wcześniej, że premierową cenę Watch Fita 5 Pro można obniżyć. W chwili pisania tego tekstu za rzeczony zegarek trzeba zapłacić 949 złotych – promocja ma obowiązywać do 21 czerwca 2026 roku. Dopiero później cena wróci do standardowych 1149 złotych.

Cena: 949 zł do 21 czerwca 2026 roku, później 1149 zł

Dostarczył: Huawei

HUAWEI WATCH FIT 5 PRO – PARAMETRY

Zgodne systemy: Android 8.0 lub nowszy, iOS 13.0 lub nowszy • Materiały: koperta – stop aluminium; ramka – stop tytanu, ekran – szkło szafirowe • Poziom ochrony: wodoodporność 5 ATM, IP6X • Ekran: 1,92″ AMOLED, 480 × 408 pikseli, 328 ppi; jasność maksymalna do 3000 nitów • Akumulator: do 10 dni przy umiarkowanym użytkowaniu, do 7 dni przy typowym użytkowaniu lub do 4 dni z włączoną funkcją AOD • Łączność: NFC, Bluetooth 6.0, Wi-Fi 2,4 GHz; GPS (dwupasmowy L1 + L5), GLONASS, BeiDou (trójpasmowy B1I + B1C + B2a), Gallileo (dwupasmowy E1 + E5a), QZSS (dwupasmowy L1 + L5), NavIC • Czujniki: akcelerometr, żyroskop, magnetometr, barometr, optyczny czujnik tętna, temperatury, światła otoczenia, EKG, głębokości • Inne: wbudowany głośnik i mikrofon, temperatura pracy: -20°C do 45°C, dostępne kolory – pomarańczowy, biały, czarny • Wymiary: 44,5 × 40,8 × 9,5 mm, rozmiar nadgarstka – 130–210 mm • Waga: 30,4 g (bez paska)

Ocena: 9

PLUSY:

  • duży, bardzo jasny ekran;
  • genialny czas pracy na baterii;
  • świetna jakość wykonania i dobry design;
  • wygodny podczas użytkowania;
  • dobre śledzenie treningów;
  • znakomite funkcje zdrowotne;
  • niezła odporność na zarysowania;
  • kompatybilność z iOS-em (synchronizacja danych, odbieranie połączeń itp.).

MINUSY:

  • liczba aplikacji mocno rozczarowuje;
  • większość fajnych tarcz jest płatna;
  • brakuje klasycznej nawigacji w stylu Google Maps

4 odpowiedzi do “To najlepszy smartwatch dla większości osób – sprawdziłem Huawei Watch Fita 5 Pro i jestem zachwycony”

  1. Na Androidzie zegarki Huawei współpracują z Petal maps i działa to dobrze. Sama nawigacja sprawdza się ostatnio lepiej od mocno problematycznego Google maps (lepsze wskazówki, pomiar średniej prędkości na odcinkowych pomiarach, sensowne pokazywanie pasów ruchu). Jedynie info o korkach jest gorsze ze względu na mniej danych i braki w lokalach usługowych.

    No i trzeba pamiętać, że tak naprawdę nawiguje telefon, a zegarek tylko to wyświetla.

    • Niestety na obu moich smartfonach z Androidem nie dało się zainstalować Petal Maps – zarówno z Google Play, jak i App Gallery :/ W drugim przypadku instaluje się pokazuje, że urządzenie jest niewspierane.

  2. A jeszcze bardziej zachwyceni są Chińczycy, że nosisz ich urządzenie szpiegujące i sam za nie zapłaciłeś XD

    • Tak, podobno sam Xi siedzi cały dzień przy monitorze i obserwuje jak jakiś przypadkowy Polak pokonuje trasę z domu do pobliskiej Biedronki.
      Nie, żebym coś sugerował, ale jak już tak przejmujesz się prywatnością, to zacznij od skasowania Windowsa i wyrzucenia telefonu. I niech cię ręka wybranego bóstwa broni od korzystania z Google’a.

Skomentuj Mikołaj Łaszkiewicz Anuluj pisanie odpowiedzi