Jason Schreier ujawnia kulisy kryzysu w PlayStation Studios. Sony płaci rachunek za lata nadmiernej ekspansji
Wszystko zaczęło się od BlueSky’a – a konkretnie, od krótkiej odpowiedzi Jasona Schreiera na tej platformie. Gdy jeden z użytkowników zauważył ironicznie, że Sony nie chce inwestować w Destiny 3, ale nie ma problemu z wydaniem ponad 300 milionów dolarów i 5 lat na grę dla jednego gracza od Naughty Dog, dziennikarz Bloomberga odpisał krótko, że „och, oni zdecydowanie mają z tym problem”. I rozgorzała dyskusja. Niektórzy myśleli nawet, że Naughty Dog był faktycznie niegrzeczny i w związku z tym ma zatarg z Sony, ale Schreier na forum ResetEra wyjaśnił, że to nadinterpretacja jego słów.
Dziennikarz szybko wyjaśnił, że nie celuje tym samym w konkretne studio – problem jest szerszy i dotyczy całej struktury PlayStation Studios i dotychczasowej strategii firmy. Sony, podobnie jak inni wielcy wydawcy, chce, aby grami obradzało jak ulęgałkami. Japończykom nie podobają się na pewno tytuły, które zajmują od pięciu do siedmiu lat produkcji przy budżetach przekraczających 300 milionów dolarów. Okres PlayStation 5 jest zresztą krytykowany za najsłabszą częstotliwość premier w historii marki.
Do tego dochodzi spektakularne fiasko strategii opartej na grach-usługach. Najbardziej wymownym przykładem jest sytuacja Bungie. Studio kupione w 2022 roku za 2,6 mld dolarów miało stać się filarem tych planów. Zamiast tego, Marathon nie spełnił oczekiwań, Destiny 2 kończy aktywne wsparcie w czerwcu (o czym jego pracownicy dowiedzieli się z internetu). O Destiny 3 nie wiemy nic, nie jest jeszcze nawet „klepnięte” i prawdopodobnie go nie będzie. Ponadto w studiu planowane są (oczywiście) dalsze zwolnienia.
Problemy nie kończą się jednak tylko na Bungie. Sony zamknęło lub zrestrukturyzowało kilka innych studiów, między innymi Bluepoint Games w lutym tego roku, co przekreśliło nadzieje fanów na odświeżenie Bloodborne’a. Schreier wspomina przy tym o rosnącej presji na Naughty Dog w związku z długimi cyklami produkcyjnymi i budżetami przekraczającymi trzysta milionów dolarów.
Z ambitnego planu stworzenia dziesięciu gier-usług do 2025 ocalał jeden tytuł – Helldivers 2, który miał przez Sony własne problemy (graczom pecetowym nie podobała się konieczność łączenia z kontami PS). Reszta inicjatyw zakończyła się niepowodzeniem albo znacznym opóźnieniem. To jednak problem całej branży: gry kosztują i powstają bardzo powoli.

Katastrofy jednak nie ma. PlayStation nadal dysponuje silnymi markami: God of War, The Last of Us, Horizon, Spider-Man. Kończy się jednak era niekontrolowanej ekspansji. Przed nami trudniejszy rozdział: mniejszy, droższy i trochę bardziej niepewny.
Fani Playstation cieszą się z powrotu ekskluzywności ale na Forzę 6, Truck Simulator port z PC na konsole itp rzucają się miliony.
A powinni się rzucić na Xboksy. Gdyby MS się wycofał z Playstation to wtedy, chcąc zagrać w Forzę, przerzuciłbyś się na Xboksa, a żeby temu przeciwdziałać Sony stworzyłoby swoje wyścigi, jak kiedyś absolutnie fenomenalny DriveClub.
Wygląda na to że strategia masowej produkcji gier-usług zaczęła wypłacać dywidenty. Bardzo mnie to cieszy, świetna robota Sony!
Powinieneś się cieszyć, bo bez wpływów z innych platform przyszłość Forzy za jakiś czas stanęłaby pod znakiem zapytania.