Eat the rich, czyli jak – jako gracze – możemy rzucić wyzwanie wielkim korporacjom

Eat the rich, czyli jak – jako gracze – możemy rzucić wyzwanie wielkim korporacjom
Cyfrowi giganci od lat przesuwają granice tego, co wolno i co wypada. Wielu graczy sądzi, że w starciu z korporacjami są skazani na porażkę. Tymczasem coraz częściej to nie internetowe bojkoty, lecz sądy stają się miejscem, w którym rozstrzyga się przyszłość wirtualnej rozrywki.

W ostatnich tygodniach giganci branży gamingowej nie schodzą z ust graczy. Sony oznajmiło, że w 2028 roku kończy wydawanie nowych tytułów na fizycznych nośnikach, stawiając wyłącznie na cyfrową dystrybucję. Z kolei Microsoft znów znalazł się w centrum zainteresowania po ogłoszeniu największej fali zwolnień w historii sektora gier. Nic dziwnego, że internet ponownie zalały katastroficzne nagłówki i głosy zwiastujące koniec pewnej epoki.

Zamiast jednak załamywać ręce i rozdzierać szaty, warto przyjrzeć się innym wydarzeniom, do których doszło w ostatnim czasie. Inicjatywa Stop Killing Games dowodzi, że gracze nie są bezsilni wobec decyzji wielkich korporacji. O samej akcji napisano już jednak wystarczająco dużo, dlatego zamiast po raz kolejny analizować jej założenia, przyjrzyjmy się innym przykładom walki o prawa konsumentów. Gracze z Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych i Polski pokazali, że nawet najpotężniejsze firmy z branży gier coraz częściej muszą się tłumaczyć nie przed internautami, tylko przed sądami i urzędami.

Inicjatywa „Stop Killing Games” przeszła weryfikację w KE. Polska w czołówce zebranych podpisów

Amerykanie vs Sony

Początki tej historii sięgają decyzji Sony z 2019 roku o wycofaniu ze sprzedaży cyfrowych kodów do gier na PlayStation u zewnętrznych sprzedawców, takich jak Amazon, Best Buy czy GameStop. Od tego momentu gracze nie mogli już kupować kodów na konkretne tytuły w konkurencyjnych sklepach internetowych, a jedynie bezpośrednio w PlayStation Storze. W praktyce oznaczało to, że Sony stało się jedynym sprzedawcą cyfrowych wersji wielu tytułów na własnej platformie. Zdaniem powodów firma wykorzystała swoją dominującą pozycję, eliminując konkurencję i utrzymując wyższe ceny gier. To właśnie ten zarzut stał się fundamentem pozwu zbiorowego wniesionego do amerykańskiego sądu.

Po kilku latach postępowania strony wypracowały ugodę o wartości 7,85 miliona dolarów. Jej pierwsza wersja została jednak odrzucona przez sąd, który uznał, że wymaga ona zmian i lepszego uzasadnienia. Dopiero poprawione porozumienie uzyskało w kwietniu 2026 roku wstępną akceptację. Na ostateczne zamknięcie sprawy trzeba będzie jeszcze poczekać, ponieważ ugoda nadal wymaga finalnego zatwierdzenia przez sąd. Wszystko wskazuje jednak na to, że wieloletni spór zmierza ku końcowi, a gracze mają realną szansę wyjść z tej batalii z korzystnym dla siebie rozstrzygnięciem.

Brytyjczycy vs Valve

Druga podobna sprawa wciąż toczy się w Wielkiej Brytanii. Tym razem pozwano Valve – korporację, którą wielu graczy postrzega dziś (niesłusznie) jako alternatywę dla coraz bardziej kontrowersyjnych decyzji Sony. Tymczasem okazuje się, że rzeczywistość wcale nie jest tak jednoznaczna. Również właściciel platformy Steam musi mierzyć się z zarzutami dotyczącymi nadużywania pozycji rynkowej.

Pozew w imieniu brytyjskich użytkowników Steama złożyła Vicki Shotbolt, aktywistka od lat zajmująca się ochroną praw konsumentów. Zarzucono w nim Valve naruszenie przepisów o ochronie konkurencji poprzez ograniczanie wydawcom możliwości oferowania gier na dogodniejszych warunkach poza popularną platformą, zobowiązywanie ich do korzystania z własnego systemu płatności przy zakupach dodatków i mikrotransakcjach oraz pobieranie prowizji, które ostatecznie przekładają się na wyższe ceny płacone przez graczy.

Wartość pozwu oszacowano na 656 milionów funtów, a postępowanie obejmuje około 14 milionów brytyjskich użytkowników Steama. Sprawa wciąż znajduje się na wczesnym etapie, jednak Competition Appeal Tribunal dopuścił ją do dalszego procedowania. Jeżeli zakończy się po myśli powodów, może stać się jednym z najważniejszych precedensów dotyczących cyfrowej dystrybucji gier w Europie.

Biało-czerwoni vs Sony i Valve

Także nad Wisłą działania gigantów branży gamingowej budzą coraz większe kontrowersje. W 2024 roku Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wszczął postępowanie wyjaśniające, czy na rynku sprzedaży gier wideo mogło dojść do stosowania praktyk ograniczających konkurencję. Pod lupą znalazły się podmioty odpowiedzialne za platformy cyfrowej dystrybucji, takie jak PlayStation Store i Steam.

– Rynek cyfrowej dystrybucji gier wypiera sprzedaż tradycyjną. Gracze coraz rzadziej kupują gry w pudełkach, lecz zaopatrują się w cyfrowe kopie na platformach sprzedaży online. Jednocześnie widzimy, że na tym rynku może dochodzić do praktyk ograniczających konkurencję ze strony największych graczy mówi prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Na tę chwilę postępowanie wciąż pozostaje w toku. Jeżeli zebrany materiał dowodowy potwierdzi podejrzenia urzędu, prezes UOKiK może wszcząć właściwe postępowanie antymonopolowe i postawić zarzuty konkretnym przedsiębiorcom. W skrajnym przypadku może to oznaczać karę sięgającą nawet 10% rocznego obrotu firmy. Dodatkowo menadżerom odpowiedzialnym za udział w porozumieniu ograniczającym konkurencję grozi kara finansowa w wysokości do 2 milionów złotych.

Inne formy nacisku na korporacje

Jak widać, na całym świecie – również w Polsce – podejmowane są realne działania mające ograniczyć nieuczciwe praktyki i próby monopolizacji rynku. Trudno nie odnieść wrażenia, że mają one znacznie większy potencjał niż internetowe awantury czy symboliczne protesty w mediach społecznościowych. Dużo lepszym rozwiązaniem jest organizowanie się i wykorzystywanie narzędzi, które daje prawo. Wystarczy grupa osób z podobnym problemem, a prędzej czy później znajdzie się ktoś, kto pomoże im przygotować pozew lub skargę. Nawet największe korporacje o wiele bardziej obawiają się pisma z sądu czy urzędu niż kolejnego hashtagu. To jednak niejedyne formy nacisku, jakie możemy stosować.

Zdaję sobie sprawę, że oglądanie obrad Sejmu rzadko napawa optymizmem, a zachowanie części parlamentarzystów potrafi skutecznie zniechęcić do polityki. Warto jednak pamiętać, że wybieramy ich po to, aby reprezentowali nasze interesy. I chociaż nie zawsze to widać, kontakt z posłem czy europosłem może być zaskakująco skutecznym sposobem nagłośnienia problemu. Posłowie mogą składać interpelacje i zapytania do organów administracji rządowej, natomiast europosłowie mają możliwość kierowania pytań do Komisji Europejskiej oraz inicjowania debat na forum Parlamentu Europejskiego. Równocześnie sami konsumenci mogą zgłaszać sprawy do UOKiK, Komisji Europejskiej czy Komisji Petycji Parlamentu Europejskiego. Czasem wystarczy, że o podobnym problemie powiadomi odpowiednio dużo osób, aby z internetowej dyskusji stał się tematem, którym zajmą się instytucje publiczne.

Lista przydatnych linków:

  1. Stop Killing Games

https://www.stopkillinggames.com

Dowiesz się, na czym polega ta inicjatywa i jakie działania możesz podjąć.


  1. Petycje do Parlamentu Europejskiego

https://www.europarl.europa.eu/petitions/pl/home

Każdy obywatel UE może złożyć petycję dotyczącą naruszenia prawa Unii Europejskiej.


  1. Komisja Europejska – zgłaszanie problemów i skarg

https://commission.europa.eu/about-european-commission/contact/problems-and-complaints_pl

Jeżeli uważasz, że naruszane jest prawo UE, możesz zgłosić sprawę Komisji Europejskiej.


  1. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK)

https://uokik.gov.pl

Znajdziesz tu informacje dotyczące praw konsumenta, zgłaszania naruszeń oraz prowadzonych postępowań.


  1. Zgłoszenie praktyk ograniczających konkurencję do UOKiK

https://uokik.gov.pl/zglos-naruszenie

Zareaguj, jeżeli podejrzewasz zmowę cenową lub nadużywanie pozycji dominującej.


  1. Interpelacje poselskie

Możesz sprawdzić, czy dany problem był już poruszany przez posłów.


  1. Kontakt z posłem lub senatorem

https://www.sejm.gov.pl/Sejm10.nsf/poslowie.xsp

Lista wszystkich posłów wraz z danymi kontaktowymi.


  1. Posłowie do Parlamentu Europejskiego z Polski

https://www.europarl.europa.eu/meps/pl/search/advanced

Lista polskich europosłów oraz ich dane kontaktowe.

17 odpowiedzi do “Eat the rich, czyli jak – jako gracze – możemy rzucić wyzwanie wielkim korporacjom”

  1. Dzięki za przypominanie o tych incjatywach. Media powinny dawać im większy rozgłos.

    • Akurat 2 z tych 3 inicjatyw są ekstremalnie nielogiczne i już zostały zaorane,siec nie ma czego przypominać. Jedyny sukces ludzkości to że byliśmy w stanie wyciąć patologię small, Indie companies dajacej Nam memiczne produkcję rodem z unity.

  2. Inicjatywa Stop Killing Games dowodzi, że gracze nie są bezsilni wobec decyzji wielkich korporacji.
    Zaraz, czy ja czegoś nie wiem? Czy ja coś przegapiłem? Czy ja o czymś zapomniałem? Z tego co pamiętam, UK miało w dupie, w UE tylko się na dyskusji skończyło, która udowodniła, że te stare pierdoły w ogóle nie wiedzą o czym rozmawiają (albo lobbyści im dobrze posmarowali) i odrzuceniem SKG. To jak to pokazuje „nie bezsilność”?

    • SKG było tak głupim założeniem, że nie ma co się dziwić, matoły chcą walczyć z systemem bez użycia mózgu i rozumienia programowania, dlatego tak ważne jest, żeby ludzie bez doświadczenia w zawodzie mieli na tyle mózgu by milczeć jak rozumieją tylko 10% procesu.

      • programista 10 lipca 2026 o 11:05

        Mószę zapoznać się, tymi Twoim zdaniem głupim postulat ami SKG ale, to co ponosisz że matoły, co nie znają się na programowaniu jest wysoce niestosowne, bo nie znaczy że prosty człowiek nie ma wiedzy jak powinien wyglądać biznes czy DRM I bez urazy dla twoich kompetencji piszę to zarówno z pozycji konsumenta, twórcy i programisty

      • Amber Mozart 10 lipca 2026 o 14:09

        wytłumaczysz nam „matołom” panię „mądry i wiedzący”?

      • A co tu do rzeczy ma zrozumienie programowania? 😀 Po zamknięciu gry oddajesz działający build i tyle. Ewentualnie snapshoty działających buildów, rózne patche, różne expansiony i tyle. To, że np jakas gra ma 100 wersji release i niektóre działają na różnych sprzętach itd to było do omówienia. Prawo nie miało działać wstecz więc tylko na przyszłość developer musiałby to robić. Chriss Wilson też takie banialuki sprzedawał, że gra ma wiele wersji i nie da się utrzymac kompatybilnosci. itd itd. No to umówmy się na ostatni build. To było do dogadania a oni to po prostu zaorali. A wiecie czemu? Bo są takie modele biznesowe jak ma Fifa. Totalnie antykonsumenckie, ale wymuszajace kupno nastepnej prawie takiej samej gry.

      • „W firmie X zawsze staramy się przykładać wagę do wysokiej jakości oraz atrakcyjności naszych produktów. Tworzenie gier komputerowych to niezwykle złożony i kosztowny proces. Żądanie wprowadzenia pewnych funkcji oraz przedłużenia żywotności naszych tytułów po zakończeniu oficjalnego wsparcia jest niemożliwe w obliczu naszej misji zapewnienia wysokiej jakości doświadczenia oraz w związku z architekturą infrastruktury sieciowej. Chcąc zapewnić najlepsze możliwe wrażenia z rozgrywki, tytuł przestanie być grywalny po styczniu 2028 roku. Dziękujemy, że byliście z nami <3"

        Czytaj – "ale zrobić żeby dało się grać po wyłączeniu serwerów to będzie kosztować dużo piemiomszkuw i będzie trudne ;-((("

      • TanioToJuzBylo 12 lipca 2026 o 16:32

        Przykro się czyta takiego ograniczonego umysłowo człowieczka. Jak nie radzisz sobie z kompleksami to chociaż nie obrażaj ludzi którym do pięt nie dorastasz.

      • TanioToJuzBylo napisał(a):

        Przykro się czyta takiego ograniczonego umysłowo człowieczka. Jak nie radzisz sobie z kompleksami to chociaż nie obrażaj ludzi którym do pięt nie dorastasz.

        A tam, znowu kolejne trollkonto redakcji, zaraz znowu ktoś się nie przeloguje, przypadkiem zarzuci jadowitym komentarzem z redakcyjnego konta i się skończy rumakowanie, aż wykwitnie kolejny taki mundry do podburzania gawiedzi

  3. W USA trwa też drugie, potencjalnie dużo poważniejsze, postępowanie sądowe przeciw Valve. Wolfire & Dark Catt v. Valve, gdzie ci pierwsi zostali certyfikowani przez sąd jako reprezentanci pozwu zbiorowego 30k devów i wydawców. A poważniejsze, bo poza odszkodowaniem, jak w UK, w grę wchodzi nakaz zmiany praktyk.

  4. programista 10 lipca 2026 o 16:49

    Pigeon napisał(a):

    SKG było tak głupim założeniem, że nie ma co się dziwić, matoły chcą walczyć z systemem bez użycia mózgu i rozumienia programowania, dlatego tak ważne jest, żeby ludzie bez doświadczenia w zawodzie mieli na tyle mózgu by milczeć jak rozumieją tylko 10% procesu.

    Jak mówiłem, tak zrobiłem. Zapoznałem się z postulatami SKG i jak dla mnie nie było tam żadnych irracjonalnych postulatów a słuszne i wyważone.

    1. Zakaz celowego trwałego unieruchamiania sprzedanych gier
    2. Obowiązek pozostawienia produkcji w takim stanie, aby gracze mogli korzystać z produkcji po zakończeniu wsparcia.
    3. Usunięcie zbędnych zależności od serwerów wydawcy jeśli to technicznie możliwe
    4. Umożliwienie społeczności samodzielnego utrzymania funkcji sieciowych
    5. Jasne informowanie klientów o decyzji zakończenia wsparcia
    6. Ochrona praw konsumentów

    Proszę, powiedz gdzie tu, widzisz coś „głupiego” ?, bo nie widzę powodu, abyś tak bardzo bronił decyzji firm i uznawał te postulaty za głupie.
    Ach i wiem, o co ci może chodzić? np. DRM i serio do tego nie trzeba crackerów, czy legalizacji piractwa obowiązek zdjęcia DRM powinien po zakończeniu wsparcia ciążyć na producencie, Tak możesz powiedzieć, że w kodzie są element, które są strzeżone tajemnicą, ale w większości dotyczy to DRM i inny systemów inwigilacyjnych/zabezpieczających osób trzecich. więc czekamy, oświeć „matołów”! I będę z tobą całkowicie szczery inicjatywa SKG była w postulatach zbyt mało ostra, bo ja bym domagał się jeszcze usankcjonowania sytuacji, w której producent uchyla się od dania możliwości korzystania z produktu po zakończeniu jego wsparcia karą nie mniejszą niż 10% zarobku całkowitego na tym produkcie.

  5. maciejkamil 10 lipca 2026 o 20:44

    Taki spis możliwych i trwajacych działań był bardzo potrzebny, chociaż szkoda że jest on tak krótki. Oby w następnych miesiącach jak najbardziej się wydłużył.

    A co do Valve: święte nie jest, ale postrzegam ich jako najmniej złych ze złych.

  6. Prawda jest taka, że większość tych oburzonych i tak 90% gier kupowała cyfrowo, a teraz też poszczekają a potem przerzucą się grzecznie na cyfrowe gry. Może i bym popierał to wszystko, ale niestety ci oburzeni za bardzo napierają i obrażają ludzi, którzy po prostu nie chcą w tym uczestniczyć. A PCtowcy najgorsi, bo wydaje im się że są jakimiś jedynymi prawdziwymi graczami i każdy powinien myśleć jak oni.

  7. WerterPS napisał(a):

    Prawda jest taka, że większość tych oburzonych i tak 90% gier kupowała cyfrowo, a teraz też poszczekają a potem przerzucą się grzecznie na cyfrowe gry. Może i bym popierał to wszystko, ale niestety ci oburzeni za bardzo napierają i obrażają ludzi, którzy po prostu nie chcą w tym uczestniczyć. A PCtowcy najgorsi, bo wydaje im się że są jakimiś jedynymi prawdziwymi graczami i każdy powinien myśleć jak oni.

    Co do tego, że większość oburzonych tylko narzeka to zasadniczo prawda. Choć osobiście przyznam, że popieram wszelkie takie inicjatywy i czasem sam wychodzę z pomysłami. Co do podniesionej przez Ciebie kwestii, że PCowcy są najgorsi się nie, zgodzę, ponieważ w każdej grupie jest wielu przedstawicieli typu „ja wiem najlepiej” i nie bronie posiadaczy PC dlatego, że sam docelowo korzystam z tej platformy.
    W mojej ocenie każdy powinien mieć możliwość wyboru czy chce korzystać z gier na nośnikach fizycznych, czy dystrybucji cyfrowej, subskrypcji czy jakiejkolwiek innej formy konsumpcji treści i właśnie to jest clue tematu. Każdy nie zależnie od preferencji sprzętowych powinien mieć nieograniczony wybór, w jakiej formie chce konsumować zakupioną treść i producent nie powinien w to ingerować w żaden sposób, chyba że większość graczy jasno zakomunikuje, że chce korzystać wyłącznie z treści w formie cyfrowej jako świadomy wybór konsumenta zaś nienarzucony przez producenta.

    • No i większość graczy zakomunikowała Steamowi, że wolą cyfrowe gry niż pudełkowe. W tym ja. Mam stertę pudełek, które się kurzą. Mając wersje cyfrowe nie muszę żonglować płytami, nie muszę się przejmować, że od ciągłego odpalania płyta się rysuje i kiedyś nie odpali. Nie muszę słuchać wirującej płyty. Jedno co robię przeciwko Steamowi to kupuję gry w kluczykowniach. Nie wydam trzystu złotych na grę, skoro mogę kupić ją znacznie taniej. A jeśli nie będzie taniej, to nie kupię. Nie walczę o pudełka, bo mnie one nie obchodzą. Co do graczy – jeśli czytam, że Epik dał jakąś grę za darmo, a gracze kupują ją na Steama, to nie mam pytań. Nie płacę za coś, co mogę mieć za darmo. Jakość Epika też mnie nie obchodzi, ma mi się gra odpalić. A społecznościowe pierdołki mnie nie interesują. Dlatego wiele osób nie będzie walczyć o coś, co im jest zbędne lub nie przeszkadza. A że to jest gotowanie żaby, to już inna kwestia. Jest o co walczyć w świecie poza growym, nie muszę walczyć o pudełka na konsolach, której nigdy nie miałem i mieć nie będę. Świat idzie naprzód, czy to się nam podoba czy nie.

  8. Dopóki te sprawy nie zakończą się prawomocnym wyrokiem sądowym z korzyścią dla graczy, to nie mamy nic. Te sprawy mogą się toczyć przez wiele lat, któraś z wymienionych już się toczy wiele lat i może nic z tego nie wyjść. Ja też mogę rzucić wyzwanie Pudzianowskiemu, tyle że on wytrze mną matę i nawet się nie zmęczy. Oczywiście lepiej próbować walczyć ze złymi praktykami niż nic nie robić. Jednak powodów do optymizmu to wiele nie ma.

Skomentuj