„Nie mam do końca pomysłu, jak miałby wyglądać sklep z grami bez gier”. Tak lokalni sprzedawcy chcą przetrwać po decyzji PlayStation [TYLKO U NAS]

„Nie mam do końca pomysłu, jak miałby wyglądać sklep z grami bez gier”. Tak lokalni sprzedawcy chcą przetrwać po decyzji PlayStation [TYLKO U NAS]
Skontaktowaliśmy się z reprezentantami i właścicielami kilkunastu polskich sklepów z grami z całej Polski, aby dowiedzieć się, czy byli gotowi na decyzję Sony o całkowitej cyfryzacji gier i jaki jest ich plan na utrzymanie swoich biznesów w obliczu niemałej sprzedażowej rewolucji.

Dzień dobry, sklep z grami.
– Dzień dobry, Karol Laska, redakcja CD-Action, ma pan chwilę na rozmowę?
– Raczej nie, cały dzień duży ruch, a o co chodzi?
– Pracujemy nad tekstem o tym, jak decyzja Sony o eliminacji wydań fizycznych może wpłynąć na lokalne sklepy z grami.
– To ja panu powiem w skrócie: chujowo.

W taki sposób przebiegła moja pierwsza rozmowa z kierownikiem jednego z miejscowych sklepów z grami. Zacząłem się po niej zastanawiać, czy aby na pewno pomysł wybadania nastrojów i planów rodzimych biznesmenów w obliczu decyzji PlayStation o tym, aby od 2028 zaprzestać produkcji wydań fizycznych, ma teraz sens. Bo Sony właśnie zdzieliło z plaskacza cały rynek wtórny i w tak świeżej sytuacji emocje mogą jeszcze brać górę nad próbą zapanowania nad nadchodzącym kryzysem. 

Po wykonaniu kilkunastu telefonów do punktów handlowych z różnych stron Polski moja optyka jednak diametralnie się zmieniła. Zauważyłem, że każdego przedsiębiorcę owa wieść uderzyła w inny sposób i gdy część wydaje się do tej przemiany branżowej przygotowana, inni dopiero zaczynają zabierać się za procedury awaryjne, a garstka – raczej w geście rezygnacji – twierdzi, że zacznie się tym wszystkim martwić dopiero za rok.

Jak więc maluje się przyszłość sklepów growych? Czy już teraz powinniśmy przewidywać ich upadek, czy też same będą w stanie poradzić sobie z utrzymaniem się w i tak już niszowym środowisku? No i przede wszystkim – jak zamierzają to zrobić? Oto relacja prawdziwych pasjonatów oraz zaradnych sprzedawców, którzy od lat stanowili alternatywę dla cyfry, dawali nam możliwość uzupełniania fizycznych kolekcji, pozwalali na reselling i pomagali w oszczędzaniu kupy siana, sami uczciwie zarabiając, próbując ów system handlowy ustrukturyzować oraz uprościć.

Ach, i jeszcze jedno. Jeden z rozmówców szczerze wyznał:

– Nie chciałbym powiedzieć niczego, za co Sony mnie pozwie, a wolałbym jeszcze na spokojnie posprzedawać gry przez te 1,5 roku.

Dlatego też dla zachowania prywatności opinii oraz bezpieczeństwa biznesowych planów owych firm wspomniane w tekście sklepy i ich reprezentanci pozostaną anonimowi (z wyjątkiem paru screenów z ich stron internetowych i apelu na końcu, podpisanego za zgodą autora).

Armageddon do przewidzenia

Niezależnie od tego, z kim miałem okazję zamienić parę słów, wszyscy bez wyjątku przyznali, że spodziewali się, iż powszechna cyfryzacja gier w końcu nadejdzie. Żaden ze sprzedawców nie obstawiał jednak jej ogłoszenia tak szybko – mnóstwo osób nie kryło zaskoczenia, część wręcz nie potrafiła wydusić z siebie sensownej reakcji. 

Szef jednego z krakowskich punktów mówi wprost i z nieskrywaną obawą:

– Odejdzie spora część klientów. Zniknie reselling. […] Nie mam do końca pomysłu, jak miałby wyglądać sklep z grami bez gier.

Na stronie internetowej jednego z krakowskich sklepów widzimy, że ofert dotyczących produktów PlayStation jest najwięcej spośród wszystkich innych kategorii.

Inny przedsiębiorca z tego samego miasta wykazuje natomiast większy spokój, twierdząc, że od dawna był gotowy na ów scenariusz:

– Sondowałem upadek branży pudełkowej jeszcze kilka wiosen temu. Przewidywałem, że wydarzy się w następnej generacji. Sony od zawsze ma problemy z ludźmi reklamującymi fizyczne wydania w elektromarketach, chce też pozbawić pośredników marży – nie dziwię się więc, że wykonuje taki ruch. Dlatego też zmniejszyłem skalę działania już 4 lata temu, będę sobie spokojnie skubał, jeszcze kilka lat bez problemu ten biznes pociągnę.

W poznańskim sklepie z kolei ani specjalnie nie przygotowywano się na ową rewolucję, ani nie przewidziano żadnych wyraźnych korekt w polityce sprzedaży:

Na tę chwilę nie ma to dla mnie większego znaczenia. Może prywatnie mnie to zaskoczyło, ale biznesowo dalej robię swoje. Stali klienci, stały obieg, również starsze gry – to nie zniknie.

Nintendo nikogo?

Tylko no właśnie – z jednej strony słyszę, że przecież będzie można bardziej skupić się na grach retro czy nawet usługach serwisowych, z drugiej dochodzą mnie głosy, że z samych staroci i „używek” się nie wyżyje i trzeba będzie szukać dodatkowych opcji. Warto bowiem podkreślić, co potwierdziło mi paru sprzedawców, a i da się ów fakt zauważyć na internetowych stronach sklepów, że wydania fizyczne na PlayStation 5 cieszą się największą popularnością wśród klientów takich placówek i sumarycznie przynoszą najwięcej pieniędzy. W ścisłej czołówce wciąż plasują się też pudełka z PlayStation 4. Płyt z ani jednej, ani drugiej konsoli nie będziemy mogli jednak wykorzystać na PlayStation 6 – będzie to system zamknięty, chyba że Sony opracuje wspaniałomyślny plan transferu licencji i danych disc-to-digital, tak jak to zamierza ponoć zrobić Xbox.

W każdym razie ów system uwzględni jedynie cyfrę, a kolekcjonerzy nowych gier będą musieli – chcąc nie chcąc – przerzucić się z płyt na kartridże. Nintendo na ten moment ani myśli o rezygnacji z fizycznych nośników, bo te nadal stanowią dużą część zysków. Dla przykładu: CD Projekt RED w 2025 roku podzielił się wykresem, z którego wynika, że sprzedaż portu Cyberpunka 2077 na Switcha 2 aż w 75% pochodzi właśnie z wydań fizycznych. I jasne, wybuchła spora afera chociażby wokół game key cardów, które stanowią zaledwie symboliczną reprezentację własności, bo w gruncie rzeczy żadnych danych do pobrania nie posiadają. Niemniej dalej możemy pudełka z nimi sprzedawać, wymieniać się z innymi i są one stałą częścią rynku wtórnego.

Sprzedaż Cyberpunka 2077: Ultimate Edition na Switchu 2 (źródło: CD Projekt RED).

Jak sytuacja wygląda w lokalnych sklepach z elektroniką? Słyszę, że znacznie rośnie popyt na produkcje na nowego „Pstryka”, a niektórzy rozmówcy mówią mi wprost, iż to druga największa gałąź sprzedaży po tytułach przeznaczonych na PS5. Trwa powszechna wiara, że Nintendo nie zrobi w przyszłości żadnego psikusa, dalej będzie stawiać na fizyczne nośniki, a szereg biznesów zamierza poszerzyć z nim współpracę dystrybucyjną i jeszcze bardziej skupić swoje działania na grach Wielkiego N.

Warszawski przedsiębiorca wspomina o Nintendo w pierwszej kolejności, mówiąc o planach na przyszłość:

Nintendo zyskuje w Polsce w ostatnich latach olbrzymią popularność, a my od samego początku kładziemy na tę markę szczególny nacisk. Oczywiście game key cardy są kontrowersyjne, ale zdaje się, że nie przeszły niezauważone i coraz więcej gier pojawia się w całości na kartridżu. Muszę powiedzieć, że mocno trzymamy za Nintendo kciuki, żeby wyszło i powiedziało: „Wszystkich entuzjastów wydań fizycznych zapraszamy do nas! Od zawsze gry w pudełkach były podstawą naszego biznesu. Tak było, tak jest i będzie tak długo, jak to tylko możliwe”.

Z innego źródła słyszę jednak, że to wcale nie musi być przepis na sukces:

– W Krakowie już próbował utrzymać się sklep z samymi grami Nintendo, ale nie wyszło i nie udało mu się przetrwać.

Działo się to jednak przed raptownym budowaniem pozycji Switcha 2 jako platformy.

GTA 6 nikogo?

Płyty płytami, a pudełka pudełkami. Kierownicy, których zapytałem o perspektywę dystrybucji plastiku z kodami w środku zamiast cedeków, powiedzieli wprost, że zamierzają to oczywiście zrobić, jeśli dostaną taką możliwość. Owszem, odpada wówczas opcja wymiany bądź odsprzedaży, ale – jak słyszę – nie każdy polski biznes w tej niszy bazował na resellingu. Zaznacza to zwłaszcza jeden ze szczecińskich przedsiębiorców, nie zostawiając suchej nitki na Sony:

Nie wiem, kto wpadł na taki szalony pomysł – kompletnie idiotyczna decyzja. Sam kupuję rocznie średnio 15 nowych gier, tylko pudełkowo. A słyszałem, że PlayStation robi to, aby ludzie nie odsprzedawali kupionych pudełek i nie kupowali „używek”. Tylko, że u mnie nówki po zakupie rzadko kiedy wracają. Ludzie chcą przede wszystkim posiadać i kolekcjonować. 

W moim felietonie, w którym na gorąco omawiam decyzję „Niebieskich”, formułuję teorię spiskową, jakoby Rockstar, Sony i wiele innych dużych firm wiedziało o planach całkowitej digitalizacji gier i istniało pomiędzy nimi choćby symboliczne porozumienie co do obranego przez branżę wydawniczo-dystrybucyjną kierunku. Podobne dywagacje słyszę od kilku sprzedawców, którzy w takie zbiegi okoliczności nie wierzą:

– Nie mamy podstaw, by mówić o jakichkolwiek zakulisowych ustaleniach, ale z perspektywy branży fizycznych wydań trudno odebrać tę zbieżność jako zupełnie przypadkową.

Niemniej jednak już teraz owe placówki testują na bieżąco, i to na wyjątkowym przypadku GTA 6, jak radzi sobie przedsprzedaż pudełka z samym kluczem. W krakowskim punkcie preorderów poszło już ponoć ponad 50, co ma stanowić niezły wynik, jednak zupełnie co innego twierdzą osoby wystawiające Grand Theft Auto 6 w Warszawie i Szczecinie. 

Publiczny system preorderów w sklepie Play&Go. Wyniki sprzedażowe GTA 6 nie należą do najwyższych.

Szczecin wspomina o co najwyżej kilkunastu zamówionych sztukach:

W naszym systemie preorderów GTA 6 z kodem w pudełku sprzedaje się o wiele gorzej niż Wolverine z płytą. Ludzie tego nie chcą, nie widzą w tym sensu.

W Warszawie tak niewiele osób kupuje grę Rockstara w pudełku, że konkurencja rywalizuje na… coraz niższe ceny:

Zainteresowanie pudełkowym wydaniem z kodem nie wygląda dziś tak, jak wielu mogło się spodziewać. My również zakładaliśmy znacznie, znacznie lepszą sprzedaż. Tymczasem już teraz widać, że sklepy konkurują ze sobą ceną i coraz częściej schodzą z marży, aby przyciągnąć klientów. W naszym odczuciu może to być jedna z ostatnich sytuacji, w których pudełkowe wydania z kodem są jeszcze szeroko dostępne i realnie przeceniane. Jeżeli rynek pójdzie dalej w stronę pełnej dystrybucji cyfrowej, podobne promocje mogą szybko stać się przeszłością. Krótko mówiąc: tanio już było.

Powyższe analizy stawiają więc pod znakiem zapytania opłacalność sprzedaży wersji pudełkowych bez płyty. Na konkrety rynkowe będziemy musieli jednak poczekać do 2028 roku.

Szereg pomysłów różnorakich

Retro, serwis, Nintendo i pudełka z kodami – okej, to wszystko sensowne źródła utrzymania. A dorzucić do tego trzeba jeszcze sprzedaż sprzętu, figurek, komiksów czy wszelakich popkulturowych drobiazgów, ale to biznesy czynią już od dłuższego czasu w ramach rozszerzania swojej działalności. W jakiś sposób należy jednak odbić sobie odpływ nowych gier na PlayStation 5 i 6 od 2028 roku. Gdzie więc znaleźć przestrzeń na coś nowego, nietypowego, być może nawet świadczącego o delikatnym „przebranżowieniu”?

Wydaje się, że najprościej mają te najmniejsze sklepiki, w zasadzie jednoosobowe działalności gospodarcze. Te bowiem, jeśli zdołały się utrzymać na rynku przez lata, to głównie dlatego, że znalazły grono zaufanych i stałych konsumentów, mieszkających na osiedlu obok i ceniących sobie wygodę oraz wsparcie biznesu wręcz sąsiedzkiego. Jeden z mniejszych sprzedawców przeprofilował zatem fizyczny sklep, zmieniając go w magazyn, w którym pod klatką można osobiście odebrać zamówiony internetowo produkt. Wszystko zresztą wyliczył i zaplanował:

Mam 20–30 klientów dziennie, też zajawkowiczów, i wspólnymi siłami to pociągniemy.

Niektórzy patrzą za to w kierunku szarej strefy. Jeden z handlarzy spojrzał po ogłoszeniu Sony na kluczykarnie pokroju G2A, Instant Gaming czy Kinguina, aby zobaczyć, jak pozycjonują się tam wszelkie oferty dotyczące chociażby PlayStation. Twierdzi:

– W internetowych key shopach są sprzedawane konta konsolowe – na 5000 sprzedanych kluczy przypada 1000 sprzedanych kont. Nie jest to technicznie nielegalne, zapoznaliśmy się jednak z regulaminami i choć wydaje się to możliwą opcją, tak będzie trzeba ją odpowiednio zorganizować. Widzę więc perspektywę na sprzedaż, a nawet wymianę kont w sklepie. Rynek nie lubi próżni, nie ma tak, że ten biznes na zawsze zniknie, może się po prostu trochę zmienić.

W key shopach widnieją konta PS5 z konkretnymi grami. Istnieje więc możliwość zwrócenia się fizycznych sklepów growych do szarej strefy kluczykarni.

Słyszę także o ambitnych planach wejścia w sektor quasigastronomii, szykowanych już od dłuższego czasu przez jedną z placówek jako opcję B w obliczu cyfryzacji gier. Mowa o zmianie profilu prowadzonego interesu na „sklepokawiarnię” w klimatach retro, poza zjedzeniem deseru i wypiciem cappuccino będzie można usiąść na kanapie, trochę pograć, a przy okazji zakupić jakiś tytuł na starszy sprzęt. Co prawda na wprowadzenie tak poważnych zmian potrzeba sporo czasu, a te kilkanaście pozostałych miesięcy wcale nie daje dużego komfortu w realizacji najważniejszych założeń. Zwłaszcza że wielu gier na PlayStation 5 sprzedawcy będą chcieli się pozbyć jak najszybciej, aby ich nadmiar nie zalegał na półkach od 2028 roku.

Inny przedsiębiorca z kolei uważa, że przetrwać na rynku się da, zwłaszcza jeśli działa się aktywnie w internecie i w mediach społecznościowych, również w kontekście tworzenia treści wideo. Sam był gotowy na zmiany, bo założył kanał na YouTubie, na którym nagrywa materiały ilustrujące jego pracę w sklepie i kontakt z klientami, a także streamuje gry. Owymi filmami przyciąga nowych klientów, buduje markę oraz zarabia z wyświetleń i reklam. Ale to oczywiście ścieżka, którą nie będą w stanie podążyć wszyscy konkurenci.

Niewiadoma

To natomiast pojedyncze przypadki. Wielu właścicieli sklepów z grami dalej nie wie, co robić, a ci, którzy plan mają, i tak muszą go dopiero wdrożyć w życie, zweryfikować na żywym organizmie i przekonać się, czy rzeczywiście będzie sprawdzał się od stycznia 2028, kiedy pudełka z płytami zaczną umierać. I choć kreatywne działania biznesowe mogą uratować część osób, inne zostaną zmuszone do zmniejszenia skali funkcjonowania, być może zwolnienia paru pracowników, w skrajnych przypadkach nawet zamknięcia swoich firm. 

Pamiętajmy więc, że Sony uderza nie tylko w konsumentów (bo to oczywiste), ale także w mniejszych przedsiębiorców, o których nie powinniśmy w tej chwili zapominać i do których wsparcia zachęcam, zwłaszcza jeśli lubicie pudełkowe wydania, a ograniczacie się do zakupów w Media Marktach czy innych RTV Euro AGD (bo markety sobie poradzą, uwierzcie mi). Prawdziwy apel oraz słowa podsumowania pozostawiam jednak Dawidowi Jaczewskiemu ze sklepu Perfect Blue, któremu serdecznie dziękuję za tak rozbudowaną odpowiedź – wierzę, że jego słowa godnie reprezentują postawę oraz filozofię większości kolegów i koleżanek z jego branży. A tymczasem jednym głosem: #StopKillingGames!

– Mamy przed sobą półtora roku i sami jesteśmy ciekawi, co przyniesie przyszłość. Bo praca w sklepie z grami to nie jest zwykła praca. Tutaj pracują pasjonaci, zajawkowicze, ludzie, którzy naprawdę żyją tym światem. I mimo wszystkich trudów nadal sprawia to ogromną przyjemność oraz satysfakcję z obcowania na co dzień z ukochanym hobby. Mam nadzieję, że uda nam się nie tylko przetrwać, ale też rozwinąć skrzydła, najlepiej w tym samym składzie, bo mamy naprawdę cudowną ekipę i nie wymieniłbym jej na żadną inną.

Życzymy też powodzenia całej konkurencji i wszystkim osobom związanym z rynkiem fizycznych wydań. Dzięki konkurencji świat idzie do przodu, a korzysta klient. Wbrew temu, co myślą niektórzy, ma to kolosalne przełożenie również na dystrybucję cyfrową: na ceny, na praktyki biznesowe, trzyma gigantów w ryzach. Przed nami trudne czasy, to pewne. Ale im więcej sklepów, dystrybutorów, wydawców i graczy będzie głośno mówić, że fizyczne wydania nadal mają sens, tym większa szansa, że ten rynek nie zniknie po cichu. Na koniec chciałbym serdecznie i z głębi serca podziękować naszym klientom. Jeśli nam się jednak nie uda, to dziękuję za wszystko z całego serca. Że mogłem dzięki wam robić to, co kocham przez tyle lat. Mam tylko jedno marzenie: aby mój syn, który skończył właśnie dwa lata, zobaczył jeszcze i pamiętał w przyszłości, co robił tata zajawkowicz.

„Nie mam do końca pomysłu, jak miałby wyglądać sklep z grami bez gier”. Tak lokalni sprzedawcy chcą przetrwać po decyzji PlayStation [TYLKO U NAS]

51 odpowiedzi do “„Nie mam do końca pomysłu, jak miałby wyglądać sklep z grami bez gier”. Tak lokalni sprzedawcy chcą przetrwać po decyzji PlayStation [TYLKO U NAS]”

  1. Nie przeczytałem artykułu, ale narzekanie na brak płyt GTA VI i podobne praktyki wydaje się być zbyt duże. Czy płyty byly kiedykolwiek ważniejsze od ładnego pudełka, jeśli chodzi o kolekcjonerstwo? Pudełko bez plyty z grą kodem oraz dodatkami (jak mapa miasta w przypadku GTA) dalej zachowuje wartość kolekcjonerską. Trzeba tylko stworzyć system, który pozwoli na pomowne użycie kodu bez narażania twórców gry na duże straty. Tak tylko rzucam ideą, nie weryfikowałem jej.

    • No to niektórzy sprzedawcy z artykułu też tak do tego podchodzą. No ale wiesz to jest trochę takie „twój kod zdechł, ale wciąż możesz potrzymać”, trochę copium, przez jakiś czas będą pudełka, ale szybko zaczną odchodzić. Zostanie tylko merch.
      No i nie o to w tym wszystkim jednocześnie chodzi żeby mieć „fizyczne”, cyfra jest naprawdę lepszym rozwiązaniem, tylko niech daje te same prawa co fizyk. Znamienne, że w przypadku dystrybucji gier nikt nie wpada na „cudowne” rozwiązania typu NFT… Może dlatego że nie działają 😀

    • To nie chodzi o kolekcjonerstwo. Tu chodzi o to że tracimy prawo wyboru, a Sony zmierza prosto ku pelnemu monopolowi. A monopol NIGDY nie jest dobry. Nie oszukujmy się tu chodzi tylko o nasze pieniądze


    • Trzeba tylko stworzyć system, który pozwoli na pomowne użycie kodu bez narażania twórców gry na duże straty.

      To zdanie wypowiedziane na głos jest dla mnie problem problemem i nie rozumiem dlaczego ktoś kto nie jest korporacja tego chce bronić.
      Niech Volkswagen da czytnik linii papilarnych na kierownicę oraz bierze 10 procent wartości auta za aktywację nowego właściciela przy każdej odsprzedaży.
      Kupiłem używanego monster hunter world ale płacę abonament żeby grać online. Niech Sony da swoją dolę z abonamentu twórcy. Nie rozumiem dlaczego ja mam się przejmować „zbyt” małym zyskiem Rockstara bo pewien procent użytkowników kupi używkę.

      • Kod, który można używać wielokrotnie spowodowałby, że ludzie wysyłaliby sobie grę między sobą. Kod, który jest ważny ponownie, gdy się go odautoryzuje na danej maszynie pozwolilby na odsprzedaż gier zbyt często też, nie zgodziłoby się na to firmy growe. Ale np. możliwość reedemu kodu do ponownego użycia za opłatą lub 3 lata po zakupie to już prędzej.
        A najlepszym rozwiazaniem byłaby może droższa seria kolekcjonerska z plytami oprócz pudelka z kodem?

    • Nie przeczytałem artykułu, ale się pod nim wypowiem, bo jestę taki mondry xD

  2. Bardzo fajny reportaż, bardzo dziękuję, przyjemnie się czytało. Po cichu na coś takiego liczyłem 🙂

    • Avatar photo
      Karol LaskaRedakcja 3 lipca 2026 o 17:28

      Dzięki!

    • Liczyłeś, że ktoś podejmie kolejną kontrowersyjną decyzję uprzykrzającą ludziom życie by media miały o czym pisać? Fajnie.

      • xD nie, liczyłem na reportaż na temat sklepów. Nawet dziś czekała na mnie nowa gierka w jednym z nich i trochę słabo że to się może kiedyś skończyć.

      • Na PC skończyło się dawno temu a teraz nagle afera. Chociaż mam PCtowe pudełkowe edycje Cyberpunk i Pragmata (owszem z kwitniem zamiast płyty) więc jakieś tam możliwości są.

        Anyway

        Przegląd od AI

        Gdy pojawia się kontrowersyjny temat generujący ogromne wyświetlenia, firmy dziennikarskie zazwyczaj wpadają w tryb natychmiastowej mobilizacji. Wchodzą w tzw. cykl newsowy, w którym szybkość publikacji konkuruje z weryfikacją faktów, co często prowadzi do polaryzacji w mediach.

        Typowa reakcja redakcji opiera się na kilku kluczowych etapach:

        Publikacja na żywo (Live-blogging): Serwisy informacyjne najpierw publikują szczątkowe informacje o incydencie, aby zdobyć pierwsze kliknięcia. Treść jest następnie stopniowo aktualizowana w miarę napływania nowych danych.

        Ekspozycja w mediach społecznościowych: Treści są agresywnie promowane na platformach typu X (dawniej Twitter), Facebook czy Instagram. Aby przyciągnąć użytkowników algorytmy redakcji stosują chwytliwe, a czasem wręcz prowokacyjne tytuły.

        Dziennikarstwo śledcze vs. Gonitwa za sensacją: W zależności od standardów danej redakcji:

        Rzetelne media uruchamiają procedury weryfikacyjne, próbują dotrzeć do wielu stron konfliktu (zasada no-surprises) i publikują wyważone komentarze.

        Media tabloidowe mogą skupić się na budowaniu emocji i nagłówkach bazujących na clickbaitach, by wywołać maksymalne oburzenie.

        Aktualizowanie po fakcie i sprostowania: Gdy emocje opadną lub pojawią się oficjalne oświadczenia, redakcje zamieszczają aktualizacje, a w przypadku pomyłek – sprostowania.

      • *kwitkiem

      • Jakoś od 10 lat w gaymingowych pecetach nie montuje się odtwarzaczy płyt ale konsolowcy nagle będą o nie walczyć. Powodzenia z kręceniem akcji z której i tak nic nie wyjdzie. Trochę za późno drodzy państwo. 😉

      • Avatar photo
        Barnaba "b-side" SiegelRedakcja 3 lipca 2026 o 20:49

        Userzy wklejający teksty z AI. Czy to jest ten słynny martwy internet?

      • @Barnaba „b-side” Siegel

        Przegląd od AI

        Tak, dziennikarze coraz powszechniej używają sztucznej inteligencji, traktując ją jako wsparcie w codziennej pracy. Narzędzia te pomagają w researchu, transkrypcji wywiadów, tworzeniu wersji językowych oraz redagowaniu tekstów na portale społecznościowe.

      • W sumie ciekawe, że martwisz się o Internet jak i inni protestujący przeciwko cyfryzacji piszą komentarze w formie… cyfrowej. Czy Internet nie sprawił, że mniej ludzi kupuje gazety a z tego się w końcu wzięliście? Czy protestujący nie powinni w formie protestu pisać komentarze długopisem na papierze?

    • Avatar photo
      Karol LaskaRedakcja 3 lipca 2026 o 19:04

      Kaelos, o co Ci tak w zasadzie chodzi?

      • też nie wiem xd przecież nagłaśnianie tej sprawy i takie artykuły mogą jeszcze przynieść zwrot akcji. Czwarta władza cholera, poprzednim razem sony próbowało zamknąć sklepy ps3 itd i jakoś się udało.

      • Z jakiegoś powodu pomyślałem o scenie gdy Joker mówi „You wouldn’t get it”.

  3. Świetny tekst, Karol! Temat taki, że pewnie „samo się pisało” 😉 A to, że inne polskie portale branżowe nie poszły tym tropem, tylko kolportują newsy i tłumaczą Twittera/X, niestety nie dziwi mnie wcale.

    • Avatar photo
      Karol LaskaRedakcja 3 lipca 2026 o 17:55

      Dzięki, duża w tym zasługa właścicieli i pracowników tych sklepów, że w ogóle mieli ochotę odpowiadać, zarysować kontekst, podzielić się obawami i planami.

  4. „Ludzie chcą przede wszystkim posiadać i kolekcjonować.” Ludzie przede wszystkim chcą grać w dobre gry, jak kogoś interesuje kolekcjonowanie to nie przerzuci się na znaczki

  5. Heh, Od pana z Perfect blue kupiłem kilka gier na switcha, co prawda internetowo…. Ale od kilku miesięcy mieszkam w Wrocławiu- Może redakcja poleci jakieś Wrocławskie sklepy z grami na switcha/switcha 2. Najlepiej również z używkami.

  6. A co do samego artykułu fajny choć smutny- widać pracę dziennikarską i nie są to suche newsy.

  7. Kaelos napisał(a):

    Z jakiegoś powodu pomyślałem o scenie gdy Joker mówi „You wouldn’t get it”.

    krindżowo

  8. Kaelos napisał(a):

    Na PC skończyło się dawno temu a teraz nagle afera. Chociaż mam PCtowe pudełkowe edycje Cyberpunk i Pragmata (owszem z kwitniem zamiast płyty) więc jakieś tam możliwości są.
    Anyway
    Przegląd od AI
    Gdy pojawia się kontrowersyjny temat generujący ogromne wyświetlenia, firmy dziennikarskie zazwyczaj wpadają w tryb natychmiastowej mobilizacji. Wchodzą w tzw. cykl newsowy, w którym szybkość publikacji konkuruje z weryfikacją faktów, co często prowadzi do polaryzacji w mediach.
    Typowa reakcja redakcji…

    Pochwal się swoim na pewno obiektywnym promptem😉

  9. Lalala napisał(a):

    Nie przeczytałem artykułu, ale narzekanie na brak płyt GTA VI i podobne praktyki wydaje się być zbyt duże.

    Sugeruję jednak przeczytać.

  10. CO to kuźwa jest optyka? Kolejny wyraz nagminnie stosowany przez ludzi z doopy.

    • Służę uprzejmie:
      „_optyka

      1. «dział fizyki zajmujący się nauką o świetle»
      2. «sposób widzenia czegoś»_”

      https://sjp.pwn.pl/slowniki/optyka.html

      „_optyka
      Hasło ma wiele znaczeń

      1. dział fizyki

      dział fizyki zajmujący się badaniem właściwości światła

      1. w aparacie fotograficznym

      techn. ogół elementów znajdujących się w aparacie fotograficznym lub innym urządzeniu, służących do przetwarzania i zapisywania obrazu

      1. punkt widzenia

      książk. sposób patrzenie i oceniania czegoś, uwzględniający czyjeś nastawienie, doświadczenie lub wiedzę _”
      https://wsjp.pl/haslo/podglad/45106/optyka

      Wyraz użyty całkowicie zgodnie z jego znaczeniem i zasadami języka.

  11. Chciałem gorąco podziękować Autorowi za ten tekst – właśnie takiej pracy oczekuję od dziennikarzy i tylko dzięki niej wciąż utrzymuję wiarę w media.
    Właścicielom sklepów z grami chciałbym zaś życzyć wszystkiego najlepszego i zapewnić, że to nie koniec walki, to dopiero jej początek. Nie rzucam słów na wiatr i pomimo bycia w pewnym sensie fanbojem PlayStation, nie ma najmniejszej opcji, żebym zainteresował się następną konsolą Sony, jeśli nośniki fizyczne znikną. Piłka jest po naszej stronie i jeśli stawimy odpór antykonsumenckim praktykom, to korpo nie będzie mieć innego wyjścia, jak ustąpić.
    To jest też moment, by nasi koledzy i koleżanki stawiający na cyfrę zrozumieli, że działamy również w ich interesie. Pamiętajcie: tylko alternatywne źródła dystrybucji powstrzymują Sony przed podniesieniem cen, czy ograniczeniem promocji. Możecie być pewni, że działania wydawcy prędzej, niż później uderzą również i w was, dlatego to również wasza walka.
    Wspierajmy sklepy z grami, wspierajmy rynek wydań fizycznych, nie pozwólmy korposom dyktować nam warunków. To my mamy decydujący głos, nie oni.

    • PamPam napisał(a):

      Piłka jest po naszej stronie i je…

      Niestety nie jest, piłka jest po stronie whales, którzy wydają ogromne sumy w sklepach wewnątrz gier. Typowy low spender, którego wydatek ogranicza się zwykle do zakupu samej gry ma tutaj niewiele do gadania.

      Z perspektywy gracza PC, jak wspominałem w innym newsie, ta dyskusja i tak jest już mocno spóźniona, bo na PC wydań pudełkowych już dawno po prostu nie ma. Płyty są też po prostu niepraktyczne, gry robią się za duże, po co komu płyta, jak jest na niej niespatchowany lub niekompletny klient.

      Sensownym rozwiązaniem byłyby lepsze regulacje odnośnie sprzedawania i posiadania gier na platformach cyfrowych. Rzeki kijem się nie zawróci, nie będzie żadnego wspierania wydań fizycznych na masową skalę. Przeciętny gracz nie zrezygnuje z wygody, jaką oferują wydania cyfrowe, a narzekający to mało znacząca mniejszość. Taki gracz i tak kupi GTA6, a i też pewnie wiele tych bojkotów następnej konsoli może się ciekawie zestarzeć, kiedy jednak okaże się, że nowa konsola sprzeda się bardzo dobrze, o ile nie przesadzą z ceną.

  12. Po pierwsze jestem ciekaw ile z tych pudełek zawiera tylko kod do gry lub tylko jej część, której resztę trzeba ściągać z internetu. I po drugie jestem ciekaw po co ta anonimowość. Nie ma ona kompletnie żadnego sensu. Naprawdę ludzie boją się powiedzieć swoje zdanie na jakiś temat? Co się komuś stanie, gdy stwierdzi, że decyzja Sony źle wpłynie na sens działania jego sklepu z grami? Taka całkowita anonimowość jest dla mnie co najmniej dziwna i niestety nie daje mi pewności, że tak jest naprawdę. Ale może ktoś mnie uświadomi czemu ma to służyć.

    • Już uświadamiam:
      -X idzie do Sony, chcę od was 200 licencji na grę A, 100 na B…
      -Sony sprawdza, ty jesteś X, nie podobała ci się nasza polityka, nic ci nie damy, no, ewentualnie 300 licencji na Z (którego nikt nie chce), ale musisz sprzedać wszystkie, abyśmy dalej z tobą rozmawiali.

      • Akurat uwierzę, że jeśli powiem, że rezygnacja z wersji pudełkowych spowoduje, że interes przestanie się opłacać sklepom, które żyją ze sprzedaży wersji pudełkowych, to Sony strzeli focha. Mówimy o sklepach sprzedających pudełka. To oczywiste, że decyzja Sony uderzy w takie sklepy. Dla mnie to nadal bezsens.

  13. Dzięki za ten tekst… rozumiem dlaczego nie możecie podawać o jakie sklepy chodzi, ale nigdy nie rozumiałem dlaczego fizyczne sklepy się nie reklamują na tej stronie albo w czasopiśmie… chyba że coś przegapiłem, no i nie chodzi mi o te duże które reklam aż tak bardzo nie potrzebują, ale te małe – lokalne właśnie.

  14. Ale szczerze co mnie obchodzi firma kogoś obcego? Jak ktoś prowadził spożywczak i wybudowali mu biedronkę pod nosem i musiał zamknąć interes to się facet/kobieta musieli przebranżowić i życie toczy się dalej i żadna redakcja nie robiła wywiadów i nie kręciła afery xD A tu nagle wydzwanianie po sklepach z grami o matko co się z wami stanie jak sony zrezygnuje z pudełek. Jak ktoś jest przedsiębiorczy to da sobie radę. Społeczność branży gier stała się pełna snowflaków, co by się nie działo mniej lub bardziej kontrowersyjnego to zawsze płacz, skowyt i wycie. Czasy się zmieniają, i tak powiem, że długo dostępne były gry fizyczne na konsolach w porównaniu do pc, ale tak jak pisał już ktoś wyżej, gdy gry pudełkowe na pc wychodziły z użytku to nikt nie jęczał nie płakał, a tu nagle płacz. To trzeba było wtedy działać gdy pojęcie gra cyfrowa dopiero zaczynało istnieć, a nie gdy teraz gra cyfrowa jest większością sprzedawanych gier

    • „Ale szczerze co mnie obchodzi firma kogoś obcego?” – w sklepie masz grę za 160 zeta fizyczną teraz, a ta sama gra w sony storze jest np za 320. Jak sklepy znikną to jest spora szansa, że gry będą droższe.

      „To trzeba było wtedy działać gdy pojęcie gra cyfrowa dopiero zaczynało istnieć” – no ok i co trzeba było wtedy robić? Bo ja tam byłem wtedy i też się o tym mówiło ale wygrała wygoda. Tylko, że ta wygoda zaczyna być zdecydowania zbyt droga.

      • I tę samą grę mam za 160zł z ps store na promocji. Naprawdę gry nie są produktem pierwszej potrzeby i nie trzeba ich kupować na premierę, można poczekać na przecenę. Ostatnią grę w wydaniu pudełkowym kupiłem bodajże w 2018 roku i nie przypominam sobie, abym po tej dacie kupił chociaż jedną grę cyfrową za ponad 300zł, ba nawet za 200zł ciężko mi coś sobie przypomnieć

  15. esska napisał(a):

    Ale szczerze co mnie obchodzi firma kogoś obcego?

    No chyba jednak bardzo cię obchodzi, bo od kilku dni ciumkasz kukułkę korposom pod każdym artykułem.
    Masz natomiast rację co do jednego: jak Valve po cichu zarzynało „pudełka”, to pecetowcy jako społeczność nie reagowali. W imię rzekomej „wygody” pozwolili, by pozbawiono ich prawa własności do gier, za które sami zapłacili. To o tyle komiczne, że raptem kilka lat później gotowi byli bombardować negatywnymi recenzjami cały katalog wydawcy tylko za to, że ten zdecydował się wydać kolejną produkcję w sklepie Epic Games. 🙂
    W każdym razie, możesz uczyć się na cudzych błędach, albo je powielać i duża część konsolowców z jakiegoś powodu nie pali się do bycia wywłaszczonymi. Szok i niedowierzanie, prawda?

    • Duża część konsolowców? Nie powiedziałbym, prędzej niewielka głośna grupka krzykaczy, jak zawsze zresztą.

  16. Maciejkamil 4 lipca 2026 o 13:33

    Bardzo dobry reportaż pokazujący problem braku płyt z czesto pomijanej perspektywy.

    • Czekaj, zaraz ci wyjedzie ktoś z tekstem, że zdunów też już nie ma, to i sklepy powinny iść z duchem czasu i się przekwalifikować, czy jakieś podobne pierdoły.

  17. A w tej całej awanturze ludzie pomijają jeden bardzo ważne aspekt. Twórcy gry mają prowizję od każdej sprzedanej licencji. Jeśli ktoś kupuje używkę na płycie, pozbawia twórców dochodu. Mi zdarza się nawet kupować licencję gier w które nie zamierzam grać, kiedy bardzo doceniam to co zrobili, ale nie jest to dla mnie.

  18. Kaelos napisał(a):

    W sumie ciekawe, że martwisz się o Internet jak i inni protestujący przeciwko cyfryzacji piszą komentarze w formie… cyfrowej. Czy Internet nie sprawił, że mniej ludzi kupuje gazety a z tego się w końcu wzięliście? Czy protestujący nie powinni w formie protestu pisać komentarze długopisem na papierze?

    Argument ad absurdum

    • Absurd goni absurd.

      Moja reakcja była do komentującego co podziękował za artykuł i, że takie sprawy warto nagłaśniać. Z jakiegoś powodu mnie to zażenowało tymbardziej gdy redakcja sama na Facebooku przypomniała moment gdy już dłuższy czas temu zrezygnowali z fizycznych płyt dołączanych do gazety a o to chyba też zebrali krytykę. Niektórzy stwierdzili, że już nawet sama nazwa cd-action straciła sens.

      Widzę, że tym postem na fb rozdrapali ranę i znowu posypały się komentarze krytyki w ich kierunku xd. Jeszcze przed popularyzacją internetu kontakt z redakcją pamiętam był w formie listowej, teraz klepiemy tu sobie internetowe komentarze narzekając na cyfryzację. Chyba jest w tym trochę ironii nie? Może i trochę generalizuję ale takie afery dla dziennikarzy to szansa na kliknięcia i tyle.

      Tldr chłop podziękował za nagłaśnianie sprawy rezygnacji z płyt, gdy oni sami wcześniej zrezygnowali z płyt.

  19. esska napisał(a):

    I tę samą grę mam za 160zł z ps store na promocji. Naprawdę gry nie są produktem pierwszej potrzeby i nie trzeba ich kupować na premierę, można poczekać na przecenę. Ostatnią grę w wydaniu pudełkowym kupiłem bodajże w 2018 roku i nie przypominam sobie, abym po tej dacie kupił chociaż jedną grę cyfrową za ponad 300zł, ba nawet za 200zł ciężko mi coś sobie przypomnieć

    Nie wiem co ty masz za promocję, ale ja mam kompletnie odwrotne doświadczenia. Co zaglądam na oficjalne strony to jest drożej niż w sklepach fizycznych.

    Nie powiedziałeś co należalo robić wtedy jak się cyfra pojawiała.

  20. Świat jaki znałem powoli przestaje istnieć.

  21. Ja tak tylko przypomnę, że swego czasu jeden z redaktorów serwisu twierdził, że Gamepass to przyszłość i w sumie niczego oprócz Xboxa + Gamepass do szczęścia nie potrzeba 🙂

Skomentuj