Może i musisz zapłacić więcej, ale przynajmniej dostaniesz kod zamiast płyty. Wybór PlayStation przestaje mieć dla mnie sens

Może i musisz zapłacić więcej, ale przynajmniej dostaniesz kod zamiast płyty. Wybór PlayStation przestaje mieć dla mnie sens
Gdy Xbox próbuje przetrwać kosztem developerów, PlayStation chce się wzbogacić kosztem graczy.

Dlatego też o „Zielonych” jeszcze nic nie piszę – Asha Sharma lada dzień spuści na światowy gamedev atomówkę puentującą lata sprzecznych wewnętrznie decyzji Microsoftu i wtedy będzie można, w grobowych nastrojach, przyjrzeć się bliżej pobojowisku. „Niebiescy” znajdują się w kompletnie innym miejscu – jeszcze nie „restrukturyzują”, sprytniej optymalizują, ale mimo wszystko bardziej nas wkurzają. Bo ich zmiany bezpośrednio dotykają naszych portfeli, kolekcji na półkach i planów na następną generację konsol. Niesamowita bitwa, przyznam szczerze. Ani to „Gwiezdne wojny”, ani „Gra o tron”, przypomina to raczej „Wyścig szczurów”.

Fałsz gwiazd Rocka

Minął niecały tydzień od ogłoszenia preorderów GTA 6. Przyniosło ono ze sobą przede wszystkim dwa subtelne triki taktyczne Rockstara. Po pierwsze próbował nas przekonać, że wcale, ale to wcale nie ustanawia nowego standardu cenowego 100 dolarów za grę. Bo jeśli wersja Ultimate chowa ze sobą misje fabularne, to w gruncie rzeczy jest domyślnym wyborem zakupowym dla ludzi chcących przejść kampanię w całości. Po drugie firma sprzedaje pudełka z kodem zamiast płyty, tym samym eliminując duży udział rynku wtórnego i wymagając wyłożenia sporych pieniędzy od większej liczby śmiałków z FOMO. Kto, jak nie Rockstar, miał nas jednocześnie solidnie wkurzyć i nie wywołać przy okazji konsumenckiego protestu?

Owszem, sieć zawrzała, i wszyscy zastanawiali się, czy „Gwiazdy Rocka” zaledwie badają grunt, czy też już teraz po cichu rewolucjonizują formę dystrybucji i wycen gier. Odpowiedź otrzymaliśmy nad wyraz prędko i to bezpośrednio od PlayStation, a więc – pamiętajmy! – aż do czasu pecetowej premiery GTA 6 najpewniej największego rynku zbytu owej gry. Sony kończy z produkcją wydań fizycznych z płytami – nowa polityka wejdzie w życie od stycznia 2028 roku, a tytuł Rockstara będzie cholernie intensywną rozgrzewką.

Nasuwa się tu więc pytanie spod znaku jajka i kury, czyli: kto z tej dwójki wypalił z owym głupim pomysłem pierwszy? Cóż, nie wierzmy w magiczne opowieści o jednym bohaterze zmieniającym świat, jeśli główne role odgrywają w nich korporacje, a ich ofiarami mamy być my – gracze. To raczej jasne, że firmy musiały się ze sobą i za plecami graczy dogadać, a nawet jeśli CEO nie podali sobie oficjalnie rąk w gabinetach i nie podpisywali wzajemnie umów, to niemal na pewno istniało w kuluarach symboliczne porozumienie oraz zgodność co do kierunku, w którym powinny zmierzać ci najwięksi. Tym kierunkiem jest oczywiście ostateczna i totalna cyfryzacja swoich produktów.

Firmie źle, graczowi najgorzej

Nie muszę zapewne pisać, co to dla nas wszystkich oznacza i dlaczego nas tak to boli. Argumenty kolekcjonerskie i ekonomiczne to jedno, ale też kompletnie odrębna powinna być kwestia całkowitego odebrania wolności wyboru, a raczej jej iluzoryczne pozostawienie za sprawą kodów naklejonych na plastiku zamiast „cedeków”. To o tyle zabawne, pomimo goryczy całej sytuacji, że jeszcze niedawno, na CD-Action Expo, miałem okazję rozmawiać z Przemkiem Zalewskim z Cenegi o przyszłości rynku pudełkowego. I choć zaznaczył, że pomimo swej niszowości i zaledwie procentowych udziałów w całej tej sprzedażowej machinie, fizyczne wydania nie znikną nigdy, to raczej nie spodziewał się, że przetrwają, ale w tak okrojonej i groteskowej formie.

Nie boję się też nazwać owej decyzji PlayStation wyjątkowo antykonsumencką i to pomimo, że miała zostać podyktowana „konsumenckimi trendami”. Wiem bowiem, jak wygląda PS Store i pomimo licznych wyprzedaży jest to dla polskiego użytkownika bardzo niekorzystna cenowo platforma. Niemal zawsze wyceniająca pozycję o tę parę dyszek więcej względem cen pecetowych i często ignorująca globalną pozycję złotówki względem euro czy dolara.

Ba, przecież dosłownie przed chwilą rodzime media alarmowały o istnej anomalii w postaci 299 zł, jakie musimy zapłacić za Star Wars Galactic Racer, właśnie na PS5. Cena urosła w pewnym momencie względem bazowej, wynoszącej 259 zł, i tak o wiele wyższej od tych widocznych czy to na Steamie, czy to na Xboksie, zamykających się w niecałych 160 zł. Jeśli Sony z jakiegoś bliżej niezrozumiałego powodu pozwala na takie przebitki względem innych platform, to jaką mamy gwarancję, że na podobne, wymierzone w nasze portfele, decyzje nie zdecydują się pozostali developerzy i wydawcy celujący ze swoimi tytułami w ekosystem PlayStation. I jasne, mówimy tutaj o jednostkowym, ponadto lokalnym przypadku, ale to idealny przykład ryzyka, jakie wiąże się z całkowitym zamknięciem się PlayStation na digital i uzależnieniem graczy od korporacyjnego widzimisię.

Pułapka trendów konsumenckich

Pozwólcie, że będę miał – w rozumieniu czysto empatycznym – zupełnie gdzieś słupki w excelu, rynkowe przemiany i globalny kryzys komponentów. Bo wiele problemów, które dotykają duże growe firmy, odbija się również negatywnie na nas, to system naczyń połączonych. W trudnych czasach powinno się z klientem wypracować jakikolwiek kompromis, a nie uderzać go z paru stron naraz, jednocześnie licząc na zrozumienie i dalsze wsparcie.

Aktualny kontekst daje mi co najwyżej do zrozumienia, że jako wieloletni użytkownik PlayStation 4 i 5, nie mam już co zerkać w stronę „szóstki”, a i na „piątkę” kupię już mało co. Skoro mam ograniczyć się do kolekcji wirtualnej, to postawię na tę większą, pecetową, bo jest ona potencjalnie tańsza w uzupełnianiu, a i mogę ją odpalić na Steam Decku i być może nawet – za parę lat – na Steam Machine, którego jeszcze tydzień temu w ogóle nie rozważałem jako poważnej opcji alternatywnej dla PS6 czy kolejnego Xboksa. 

I nie do końca wiem, czy jakiekolwiek negatywne skutki odpuszczenia zaledwie „niszowego” segmentu płytowego Sony w ogóle przewiduje. Mam jednak nadzieję, że rozumie, iż parę procent w tę czy we w tę, to wystarczająco, aby mówić o dużej zmianie na plus jedynie w krótkowzrocznej perspektywie biznesowej, a na minus z perspektywy niemal każdego gracza. No ale któż by pamiętał o wymarłym już haśle „For The Players”?

Sprawdź też tekst Krigora o decyzji PlayStation: To koniec płyt na konsolach. Sony porzuca krążki, a branżę czeka trzęsienie ziemi, którego zwiastunem jest premiera GTA 6 [FELIETON]

58 odpowiedzi do “Może i musisz zapłacić więcej, ale przynajmniej dostaniesz kod zamiast płyty. Wybór PlayStation przestaje mieć dla mnie sens”

  1. Dobrze im radze niech to sobie bardzo dobrze przemyślą bo będą z tego same kłopoty.

    • pig_on_the_wing 2 lipca 2026 o 09:21

      z ostatnich raportów sony wynika, że 85% to zakupy cyfrowe.

      • Jest kupa gier która nigdy nie wyszła na płycie, są też takie, które wyszły na niej po czasie, więc gracze chcąc zagrać w coś na co czekali, nie mieli początkowo wyboru. Ba! O ile nie myli mnie pamięć, to Alan Wake 2 czy Baldurs Gate 3 według doniesień nie miały się w ogóle dorobić wydania na płytach.
        Te dane o 85% może i są prawdziwe ale nie pokazują precyzyjnie całego obrazu gotowego rynku.

      • Artur Mazurek 2 lipca 2026 o 12:17

        pig_on_the_wing napisał(a):

        z ostatnich raportów sony wynika, że 85% to zakupy cyfrowe.

        A czy te „raporty” uwzględniają rynek wtórny? No właśnie. Istnieje potężna grupa graczy zainteresowanych używanymi grami i choć ci nie przynoszą z tego tytułu żadnego zysku wydawcom, to wciąż pozostają w grupie potencjalnych klientów. Nadal kupują konsole, kontrolery, słuchawki itd. pozostając w ekosystemie. I to w nich teraz Sony uderzy najmocniej. Jeśli Japończycy naprawdę myślą, że dzięki tej bezprecedensowej demonstracji chciwości będą zarabiać więcej, to już teraz możemy się założyć o dokładnie odwrotny efekt. Pamiętajmy tez o kontekście: za chwilę „Niebiescy” będą nam próbowali sprzedać PS6. Może nie jestem specem od marketingu, ale gdy pozbawiasz się jednego z filarów czyniących twój sprzęt atrakcyjniejszym od sprzętu konkurencji, to ustawiasz się mniej więcej na równie „dogodnej” pozycji, co swego czasu Microsoft z Xboxem One. Gracze mogą mieć krótką pamięć, ale łatwo ich do siebie zrazić. Mam PS5 i PS5 Pro, ale kolejnego urządzenia od Sony nie tknę dwumetrowym kijem, choćby dla samej zasady.

      • Ruka Sarashina 2 lipca 2026 o 12:54

        Sony zakłamuje rzeczywistość i do swoich zasranych raportów wrzuca także sprzedaż DLC oraz wirtualnej waluty. Ciekawe dlaczego nie publikują raportów opartych na samych grach? Jak pokazały wycieki danych z serwerów Bungie, sprzedaż gier rozkłada się mniej więcej 60 do 40 na rzecz cyfry, ale niektóre gry potrafią sprzedawać się tak samo w pudełku, jak i digitalu. Ta firma po prostu w całej swojej chciwości chce doprowadzić do maksymalizacji zysków kosztem wszystkiego innego. PS5 to ostatnia moja konsola od nich, a nawet na nią patrzę teraz z pewną niechęcią :/

    • Prawda jest taka, że gry robią się za duże na płyty. Zresztą co komu po płycie, jak day one patche to norma. Kto by chciał grać offline na zbugowanym kliencie?

      Z perspektywy graczy PC ta dyskusja i tak jest już spóźniona, bo wydań fizycznych już dawno nie ma.

      • Od dłuższego czasu żadna gra na premierę nie była produktem bez wad, to właśnie gracze którzy kupują zabugowane gry na premierę lub preordery sami nakręcają wydawców do takich praktyk.

    • Jestem za… W przyszlym tygodniu sprzedaje swoje ps5… Nie chce dorzucać do tego syfu….

      • Kondar napisał(a):

        Od dłuższego czasu żadna gra na premierę nie była produktem bez wad, to właśnie gracze którzy kupują zabugowane gry na premierę lub preordery sami nakręcają wydawców do takich praktyk.

        Wbrew pozorom to wcale nie jest główny powód. Gry są po prostu coraz bardziej skomplikowane i coraz większe, czas powstawania gier określanych jako AAA też się mocno wydłużył.

        Poza tym, gracze, którzy tylko kupują gry i po prostu w nie grają to tzw. low spenders. Duże znaczenie mają ci, którzy potem wydają sporo pieniędzy w sklepie gry, na różne transakcje i dlc itd. Większość narzeka na ceny w grach, ale to nie oni są tutaj głównym targetem.

  2. to jest tak okropna decyzja. ciekawie się patrzy na moją kolekcję płytowych gier na PS4/PS5 z myślą, że nie odpalę jej na PS6. grę pudełkową zawsze można sprzedać, pożyczyć lub taniej kupić, za to przy grze cyfrowej jestem zmuszony płacić wyższą cenę bez żadnych plusów. ostatnio kupiłem control resonant w wersji pudełkowej za 200 zł, spojrzałem na playstation store a tam za 260 zł. no cóż, gry staną się jeszcze droższe 🙃

    • Głos rozsadku 1 lipca 2026 o 17:28

      Nie do końca masz też promocje na PS store gdzie możesz kupić grę po okazyjnej cenie tylko musisz poczekać, nie chcąc kupowac nowych gier pudełkowych też musisz poczekać aż ktoś przejdzie i wystawi na sprzedaż lub sprzeda w skupie abyś mógł kupić i nie masz pewności czy płyta nie jest uszkodzona a co do sklepów zwłaszcza sieciowej na promocję trzeba czekać długo strasznie dłużej niż w PS store także każda sytuacja ma plusy i minusy, co do cen podam prosty przykład wolę kupić jak ostatnio np był BioShock collection za 30zl w promocji w skupie jak znajdziesz to cena powyżej 200zl a później odsprzedając możesz dostać max 80zl więc kiepska inwestycja, gier na płycie nie masz na własność bo one poprostu się tam nie zmieszczą musisz pobierać pliki, patchu aktualizacje i bez połączenie z netem w obu przypadkach nie zagrasz, cod vanguard na PS4 wycofał pliki to pobrania kampanii i można tylko na menu popatrzeć jak masz wersję pudełkowa ewentualnie na pudełko

      • przez 12 lat kupowania gier używanych tylko raz miałem sytuację, że płyta była uszkodzona (a była to gra za 20 złotych). promocje na playstation store są przeciętne i nie lubię czekać wielu miesięcy na ofertę, która mnie zaciekawi. chcę kupić Call of Duty Modern Warfare II na ps5? na allegro używana wersja od ręki kosztuje 100 zł, a PS Store oferuje je akutalnie w znakomitej cenie 350 zł, czasami za 140zł na promocji. skazanie na kupowanie gier tylko w monopolistycznym sklepie cyfrowym przybliża nas do dystopii. jeśli ma tak to wyglądać, to wolę już przenieść się na PC, tam gry są przynajmniej tańsze i nie muszę płacić abonamentu, żeby grać online.

    • Zaskoczony jestem tymi kwotami, bo na XBOX jest dokładnie odwrotnie xDD Wirtualnie oficjalnie za 207, a pudełko ciężko znaleźć za mniej niż 260, a szkoda, bo tym razem miałem ochotę na pudełko zważywszy na jakość studia.

  3. Głos rozsadku 1 lipca 2026 o 17:21

    Tak naprawdę jest trochę sprzeczności z rzeczywistością np w wersji ultimate ma być tylko 2 zadania dodatkowe reszta to stylistyczne bajery ko nie chce bawić się w personalizację postaci nie kupuje ultimate, to tak jak z innymi grami przedpremierowe wydania mają jakieś bajery i nikt w przypadku innych gier nie ma z tym problemu i ceny są podobne. Teraz kupując płytę nikt nie ma gry na własność ponieważ i tak z internetu trzeba pobrać GB danych aktualizacji itp., tak miałem z coś vanguard gra na płycie a wycofali z wersji PS4 pliki to pobrania i moglem sobie tylko na menu popatrzeć, więc czy płyta czy kod to już naprawdę bez różnicy, gry będące na własność na płycie skończyły się na epoce PS3, i to nie ważne czy PS4/PS5 Xbox one/XboxSX nie masz dostępu do internetu nie zagrasz nie zależnie od tego czy gra jest na płycie z biblioteki cyfrowej, dodam też że gdy raz wpiszesz kod masz do gry zawsze dostęp, płyta się uszkodzi dostęp do gry przepada płyta to taki fizyczny kod dostępu który może się uszkodzić i blokuje wtedy możliwość odpalenia gry

  4. >Pamiętacie, jak w dniu premiery wszyscy śmiali się z PS5 Pro? Teraz to najbardziej opłacalny sprzęt do grania

    >Może i musisz zapłacić więcej, ale przynajmniej dostaniesz kod zamiast płyty. Wybór PlayStation przestaje mieć dla mnie sens

    • Co ma tekst Mikosa dotyczący technologii do tekstu Karola punktującego szkodliwe dla konsumenta praktyki :o?

    • Avatar photo
      Karol LaskaRedakcja 1 lipca 2026 o 17:38

      Rozumiem, że to tekst tych samych autorów, a felietony i różne opinie nie mogą mieć miejsca na portalu growym?

  5. Zdaje się, że już od dłuższego już czasu sprzedaż fizyczna wobec cyfrowej to stosunek 1:4, więc decyzja wydaje się po prostu racjonalna – odsetek konsumentów dbających o „posiadanie” gry jest coraz bardziej znikomy, a koszta związane z produkcją ton plastiku raczej nie spadają.

    • To fakt. Internet zdominował wygodą już od dłuższego czasu i z płyt to korzystają raczej tylko hobbyści. Większość ludzi słucha muzyki, ogląda filmy internetowo. Jednak nowe albumy, filmy ciągle wychodzą na dvd, blu-ray czy winylach więc wybór ciągle jest. Z jakiegoś powodu w świecie gier jest to zabijane.

      Nie żebym był jakimś obrońcą galerii handlowych ale nasz Polski Empik np lubię, często kupowałem tam gry jak jeszcze były na PC i domyślam się, że na ich braku też taki sklep może ucierpieć na korzyść zagranicznych korpo. Na pewno przez tą zmianę kupuję tam dużo rzadziej.

      Z drugiej strony ciekawe czemu tego typu sklepy nie poszły z duchem czasu i nie sprzedają samych kluczy do gier tylko naroiło się tych podejrzanych internetowych sklepików typu jakieś Eneba, Loaded, G2A itp.

      • Pussy Destroyer 1 lipca 2026 o 22:03

        ” nowe albumy, filmy ciągle wychodzą na dvd, blu-ray czy winylach”

        No właśnie. Nawet są wznowienia na blurayach starszych filmów. Ja myślę, że jednak będzie możliwość dokupienia napędu. Po co mi PS6 mając ponad 1000 gier na płytach? Jak nie będzie napędu to zostaję z PS5.

    • Pussy Destroyer 1 lipca 2026 o 21:43

      „sprzedaż fizyczna wobec cyfrowej to stosunek 1:4”

      Manipulacja, bo na pewno uwzględniają gry, które nie mają wydania fizycznego. Jak była sprawa przejęcia Activision przez MS to wyciekły dokumenty od Sony, gdzie sprzedaż pudełek dla gier np. Insomniaca była mniej więcej taka sama jak cyfrowych. Trzeba by to sprawdzić tylko dla gier, które mają prawdziwe wydanie fizyczne.

    • Płyty zapewniały jeszcze rynek wtórny, a ten zwiększał presje cenową na wydawcach w tym Sony. Teraz bez rynku wtórnego będą nowe wspaniałe ceny i promocje ps store z 450 na 350 🙂

      • Pytanie na ile ta presja była rzeczywista, ale tak, intuicyjnie wydaje mi się to być dobrym argumentem

    • Tylko do tego trendu zostaliśmy niejako zmuszeni. Bardzo często wybór jest następujący: albo cyfra, albo nic (gram na PC). Więc co to za wybór? Gotowanie żaby.

      • Należy zauważyć, że dystrybucja cyfrowa dużo pomogła studiom indie, bo ich nie byłoby stać na umowy z dystrybutorami i sklepami, produkcję pudełek i tłoczenie płyt.

  6. Ciekawe jak to sobie wytłumaczą psychofani PS, którzy jak mantrę tłukli argument o fizycznych kopiach i nazywali kupujących licencje na Steam frajerami? Bo, że rozwiążą ten dylemat wykazując wyższość platformy Sony i słuszność takiego działania, tego jestem pewien.

  7. A co to było dopiero co testowane? Czasowe licencje na gry np. 30 dni? I jakiś bullshit że to niby przeciwko złym kluczykowniom? 😀

  8. Bardzo dobra decyzja Sony i pewnie wkrótce Microsofti.

  9. Mogą się jeszcze wycofać, jeżeli konsumenci na to odpowiednio zareagują 😉

    • Znaczy zbojkotują GTA 6? 🙂 Bo chyba nikt nie sądzi, że to czyściutki przypadek: R* oglasza brak fizycznego wydania gry, a Sony zaraz potem wyskakuje z tym 🙂

      Nie ma szans.

  10. Kiedy juz wydawalo sie, ze Steam Machine jest na straconej pozycji Sony podrzucilo Valve kolo ratunkowe 😉

    • Steam Machine to dokładnie to samo zło. A Valve to inżynier niewoli cyfrowej. Bojkotuje gry ze Steama od kilku lat, na PC staram się kupować na Gog.

      • nie zawsze da radę, ale tak to dobry kierunek

      • Prawda, ze Steam dzieli wiele minusow z PS Store, ale nie jest jedynym sklepem na PC, a na Steam Machine mozemy instalowac sobie tyle sklepow ile chcemy. I w zwiazku z powyzszym nie moga regulowac cen i ograniczac dostepnosci produktow.

        Natomiast zgodze sie, ze GOG to obecnie najlepsza opcja do kupowania gier 🙂

  11. Może i dobrze – ja od zawsze byłem graczem PC-towym. Taką decyzją Sony nie tylko pomaga Valve i jego drogiej Seam Machine. W ten sposób pośrednio wspiera popularność Linuksa. A to w dłuższej perspektywie może się przyczynić do przełamania monopolu Windowsa co może być dla graczy korzystne – konkurencja zawsze działa na plus. A ja, cóż – i tak gry kupię na GOG bo chcę być ich właścicielem, a nie dzierżawcą 😉

  12. takeri napisał(a):

    przez 12 lat kupowania gier używanych tylko raz miałem sytuację, że płyta była uszkodzona (a była to gra za 20 złotych). promocje na playstation store są przeciętne i nie lubię czekać wielu miesięcy na ofertę, która mnie zaciekawi. chcę kupić Call of Duty Modern Warfare II na ps5? na allegro używana wersja od ręki kosztuje 100 zł, a PS Store oferuje je akutalnie w znakomitej cenie 350 zł, czasami za 140zł na promocji. skazanie na kupowanie gier tylko w monopolistycznym sklepie cyfrowym przybliża…

    Czyli przez 12 lat nie dawałeś zarobić wydawcom? Hmm może dlatego teraz będą doić, bo takich ludzi było im za dużo. Korpo to korpo nic mnie nie zdziwi.

    • Bronisz w tej chwili monopolizacji i wzrostu cen. Jeżeli nie będzie gier fizycznych/rynku wtórnego to ceny pójdą jeszcze wyżej.

      • Ta teza, że bez rynku wtórnego ceny gier pójdą w górę jest wyssana z palca.

  13. Ja tylko mam nadzieję, że recenzenci na premierę GTA 6 będą uczciwi i wystawią oceny na podstawie zwykłej wersji gry a nie rozszerzonej. To są jaja, żeby tak poważne studio jak rockstar wycinało część zawartości gry i żebrało sprzedając to jako coś „ekstra”

  14. kris napisał(a):

    Prawda, ze Steam dzieli wiele minusow z PS Store, ale nie jest jedynym sklepem na PC, a na Steam Machine mozemy instalowac sobie tyle sklepow ile chcemy. I w zwiazku z powyzszym nie moga regulowac cen i ograniczac dostepnosci produktow.
    Natomiast zgodze sie, ze GOG to obecnie najlepsza opcja do kupowania gier 🙂

    Tylko ze mogą i regulują, mają o to sprawy w sądzie.

  15. Jeżeli na nowych konsolach Sony i Microsoftu nie będzie płyt to już oficjalnie #PC Master Race, nie będą miały pewnie żadnych albo prawie żadnych exclusivów, ani przewagi technologicznej, sensu ich nabycia nie będzie żadnego.

    • Stosunek ceny do wydajności, łatwość obsługi, granie na tv z kanapy kontrolerami. Gdyby kupowane licencje na gry, pozwalały odpalać je na dowolnej platformie, posiadałbym i konsolę i PC

      • Akurat granie na kanapie kontroleme to żaden problem nawet mając PC – można grać i na TV 😛

      • Scous napisał(a):

        Akurat granie na kanapie kontroleme to żaden problem nawet mając PC – można grać i na TV 😛

        Pytanie gdzie nasz TV, a gdzie kompurer i czy musisz podłączać za każdym razem. Partyzantka sie nudzi z czasem, a porządne ogarnięcie tematu wymaga już inwestycji, No i w czasie jak grasz, zajmujesz i komputer i TV, co może być kłopotliwe dla innych domowników.

  16. Janek napisał(a):

    Ta teza, że bez rynku wtórnego ceny gier pójdą w górę jest wyssana z palca.

    To się nazywa przewidywanie i nie wszyscy to potrafią. Brak alternatywnego źródła tworzy monopole. Monopole raczej nigdy nie obniżają cen. Itd itd. To nie jest aż takie trudne.

    • To się nazywa chłopski rozum. Ceny nowych gier nie pójdą w górę, bo nie muszą. Bez rynku wtórnego i tak średni przychód z gry się zwiększy. Średnia cena „pudełkowa” może nawet spaść, bo Sony i tak odbije sobie na czymś innym. Czyli może być tak, że gracze będą średnio płacić mniej za nową grę, ale wydawać więcej na granie.

      Wg badania podobnej sytuacji na rynku japońskim – https://pubsonline.informs.org/doi/10.1287/mksc.2018.1142 – eliminacja rynku używek przy optymalnym dostosowaniu cen sprawiała, że zyski rosły bardziej, a ceny nowych gier były niższe.

      • Rok do roku ceny gier idą w górę i developerzy szukają każdej metody i pretekstu żeby je zwiększyć, a ty podajesz jakieś badanie z jednego rynku i twierdzisz, że nie pójdą w górę bo „nie muszą”. Ale wydarzy się coś, że będą musiały i nie będzie altarnatywy w postaci rynku wtórnego który będzie tym hamulcowym. Z mojej perspektywy usunięcie rynku wtórnego już samo w sobie jest podwyższaniem cen gier i jest negatywne bo jakieś 30% gier właśnie tam kupuje.

      • Jak to „ceny nie muszą iść w górę” xD to dlaczego ciągle idą?
        To najzabawniejsza rzecz jaką przeczytałem od dawna.

        Japonia fajny case, ale zupełnie nieadekwatny do rynku światowego. Oni dla siebie robią tak żeby każdy mógł skorzystać, ale niekoniecznie ty (point in case – specjalna japońska wersja switch 2 w cenie bardzo niskiej)

  17. eeeee napisał(a):

    Jak to „ceny nie muszą iść w górę” xD to dlaczego ciągle idą?
    To najzabawniejsza rzecz jaką przeczytałem od dawna.
    Japonia fajny case, ale zupełnie nieadekwatny do rynku światowego. Oni dla siebie robią tak żeby każdy mógł skorzystać, ale niekoniecznie ty (point in case – specjalna japońska wersja switch 2 w cenie bardzo niskiej)

    Dosłownie następny news „Sony rozważa podwyżkę abonamentu ps plus” xD

  18. sanchez napisał(a):

    a ty podajesz jakieś badanie z jednego rynku i twierdzisz, że nie pójdą w górę bo „nie muszą”.

    Owszem, badanie, metoda naukowa, mówi ci to coś? Ale ty i tak przekonany mocą swojego chłopskiego rozumu je z góry odrzucasz. Jaki jest sens dyskutować?

    Tak, ceny nowych gier, „pudełkowych”, nie muszą wzrosnąć z powodu likwidacji rynku wtórnego, mogą nawet przynajmniej relatywnie spaść, bo Sony odbije sobie na wszystkim innym. Konsument zapłaci za nową grę niewięcej lub nawet mniej, ale wyda więcej w sumie. Bo nie będzie mógł kupić taniej używaka. I Sony w sumie ze wszystkich graczy zgarnie więcej mimo mniej rosnących cen.

    Dokładnie o tym mówi to badanie.

    • Ale człowieku z czym tu dyskutować. Budujesz argument oparty na tym że coś nie „musi” się wydarzyć. W tym nie ma żadnej informacji. Wyobraź sobie prognozę pogody w której słyszysz. „Może padać, ale nie musi” :). Czy to cokolwiek oznacza? Więc weź mi tu nie wyjeżdzaj z chłopskim rozumem jak sam nie potrafisz przedstawić jakiejś argumentacji na którą ja mogę coś odpowiedzieć. Do tego dajesz anegdotyczne badania przeciwko czemu masz działania Sony na przestrzeni wielu lat.

      My tutaj rozmawiamy o tym co się prawdopodobnie wydarzy i co Sony planuje zrobić, a nie to czego Sony nie „musi”. Sony wielu rzeczy nie musi robić, ale to nie oznacza że ich nie zrobi, albo że nie chce ich zrobić.

      To jest ta sama retoryka kiedy pojawiały sie pierwsze kopie cyfrowe. Wtedy też tacy jak Ty twierdzili, że to oznacza obniżenie cen gier bo odejdą koszta dystrybucji. W praktyce jest tak teraz, że w sklepie masz gre/fizyka za 200, a w dystrybucji cyfrowej za 300. Czy tak „musi” być? No nie musi, ale tak właśnie jest.

  19. Czasy kaset VHS minęły, tak samo czasy fizycznych kopii – nauczcie się żyć z tym.

  20. Maciejkamil 4 lipca 2026 o 14:41

    Pamiętajcie: alternatywą dla dużego korpo nie jest inne duże korpo. Alternatywą dla dużego korpo są gry indie, rynek wtórny i małe sklepy z grami.

  21. No dobra a co że wsteczna kompatybilnością? Już nie zagramy w nic z ps4 i Ps5? Czy poleca Nam zatrzymać na takie granie Ps5? A jak nie będziesz miał Ps5 to proszę ładnie kupić grę jeszcze raz drożej cyfrowo na Ps6?

  22. A jak to hipokryci gadali, że na PC takie piractwo. A jak teraz Sony ogłosiło ukrócenie piractwa na PS (bo tym dokladnie jest nielegalna, bez zgody producenta, odsprzedaż płyt to nagle wielki płacz. Co do wyższych cen od wersji pc to przecież od samego początku Sony was ru…ło buahahahhahhaha

    • Poczytaj ustawę o prawie autorskim i prawach pokrewnych, bo „odleciałeś” kolego….. Szczególnie art. 51

Skomentuj