Szef Epica uważa, że oznaczenia gier tworzonych z wykorzystaniem AI na Steamie piętnują twórców. Sam wypuszcza silnik korzystający ze sztucznej inteligencji

Szef Epica uważa, że oznaczenia gier tworzonych z wykorzystaniem AI na Steamie piętnują twórców. Sam wypuszcza silnik korzystający ze sztucznej inteligencji
Dziwnie podejrzana motywacja.

Tim Sweeney, szef Epica, znowu ma coś do powiedzenia o Steamie – i znów nie jest to komplement. W rozmowie z PC Gamerem, udzielonej tuż po jego wystąpieniu na State of Unreal, Sweeney nazwał obowiązujący na platformie Valve wymóg oznaczania gier tworzonych z użyciem AI „naprawdę nieodpowiedzialnym”. Zdaniem Sweeneya taka etykieta nie informuje, ale służy jako piętno.

Prezes Epica sięgnął po mocne porównanie: metkę „AI” zestawił ze szkarłatną literą z powieści Nathaniela Hawthorne’a, czyli znakiem publicznego napiętnowania. W jego rozumieniu twórca, który chce wypromować grę, musi wystawić ją na Steamie – bo to tam gracze dodają tytuły do listy życzeń – a wtedy, jak twierdzi, do produktu przylega znak bestii, wokół którego momentalnie organizuje się nienawistny tłum, próbujący zabić grę jeszcze przed premierą. Stąd wniosek, że Valve postępuje nieodpowiedzialnie, bo radykalnie zmniejsza developerom szansę na sukces.

W tle mamy prostą tezę Sweeneya: AI to nie zagrożenie, tylko narzędzie do odwalania nudnej, powtarzalnej roboty – przeglądania kodu w poszukiwaniu modelu czy poprawiania modeli 3D. Prezes Epica lubi obrazować to przykładem doniczki: nie ma sensu wydawać miliona dolarów na idealną doniczkę, skoro prawdziwa wartość leży w budowaniu sceny, narracji i rozgrywki, a generatywne modele mają po prostu uwolnić twórców od dłubaniny.

Warto jednak przy tym przypomnieć, czego zasada Steama faktycznie dotyczy, bo w dyskusji bywa rozdmuchiwana. Valve wymaga ujawniania użycia generatywnej AI od 2024 roku, a w styczniu doprecyzowało reguły: oznaczenia wymagają treści wygenerowane przez AI – zarówno te w samej grze, jak i tworzone w trakcie rozgrywki – ale narzędzia wspomagane sztuczną inteligencją, jak choćby asystenci kodowania, już nie. Sweeney więc w tym momencie krzyczy na Księżyc.

Tu robi się ciekawie, bo trudno czytać słowa szefa Epica w oderwaniu od polityki jego firmy: idą przecież właśnie na całość z AI w Unreal Enginie, a modele językowe (Claude i Gemini) będą grały dużą rolę w tworzeniu gier na ich silniku. Słowem: facet, który sprzedaje silnik napędzany AI, tłumaczy nam, że ostrzeganie przed AI jest szkodliwe. Nie jest to zresztą pierwszy raz, pieklił się o to już w listopadzie zeszłego roku.

Rzeczywiście, ma trochę racji: gry oznaczane etykietką AI faktycznie trochę obrywają jeszcze przed premierą. Ale jednocześnie gracze mają prawo do świadomego zakupu. Jeżeli oznaczamy glutaminian sodu, sól i cukier na jedzeniu, to chcemy też wiedzieć, czy developer dosypał do naszej gry modeli AI. Ale Amerykanin może tego nie rozumieć.

Jedna odpowiedź do “Szef Epica uważa, że oznaczenia gier tworzonych z wykorzystaniem AI na Steamie piętnują twórców. Sam wypuszcza silnik korzystający ze sztucznej inteligencji”

  1. Dobre zdanie na koniec 🙂 Amerykanie dużo rzeczy nie rozumieją. Ja chcę wiedzieć, czy użyto AI w grze. I nie musi to oznaczać, że ją od razu zbojkotuję. Zależy jak i co użyli.

Skomentuj