Gwiazda „Obsesji” zabiłaby za rolę w Resident Evil. „Umarłabym w środku”
W maju do kin trafiła niepozorna „Obsesja”, która szturmem wzięła światowe kina i zupełnie niespodziewanie stała się jedną z głośniejszych premier ostatnich miesięcy. Dobrze ocenił ją Jakub „rajmund” Gańko, pisząc w swojej recenzji, że jest to niezły wybór na wieczorne spotkanie z bliską osobą. Widzom szczególnie przypadła do gustu rola Nikki, ukochanej głównego bohatera, w którą wcieliła się Inde Navarrette. Jak się okazuje, aktorka ma dużo wspólnego z grami i być może usłyszymy ją za jakiś czas w którejś z nadchodzących produkcji.

Nie jest tajemnicą, że Navarrette jest graczką i poświęciła dużo czasu temu medium. Jak opowiadała w wywiadzie dla czasopisma GQ, jej pierwszą grą była produkcja ze Shrekiem na PlayStation 2, w którą grała wraz ze swoim bratem. Razem z nim zagrywała się również choćby w Fallouta, ale także Call of Duty. Z tym ostatnim wiąże się też fakt, że aktorka była również przez okres pandemii koronawirusa streamerką. Choć nigdzie nie znajdziemy jej oficjalnego kanału, to nadal możemy gdzieniegdzie znaleźć klipy z jej streamów.
W niedawnym wywiadzie dla Variety Navarrette natomiast zdradziła, że dostała już parę propozycji odegrania roli w grach i z chęcią przyjęła przynajmniej jedną z nich. Na ten moment nie może powiedzieć, o którą konkretnie chodzi, choć zdradziła, gdzie najchętniej by zagrała.
Zaczynam przygodę z tym [aktorstwem w grach – dop. red.] i chciałam zacząć od czegoś mniejszego, by zbadać grunt, a później pójść z tym dalej […]. Szczególnie uwielbiam świat Resident Evil i umarłabym w środku [za rolę w nim – dop. red.]
Być może gdyby „Obsesja” wyszła parę lat wcześniej, to może ktoś zaproponowałby jej rolę w filmowej adaptacji Resident Evil w reżyserii Zacha Creggera, która trafi do kin niebawem, bo 18 września. Tymczasem Navarrette będzie stawiać swoje pierwsze kroki w aktorstwie związanym z grami i kto wie, może faktycznie kiedyś przestraszy nas w którejś z kolejnych odsłon serii Capcomu.
Widziałbym ją w roli Claire Redfield.