Reżyser nowego „Resident Evil” przyznaje, że „był naiwny”. Myślał, że gracze wybaczą mu brak bezpośredniej adaptacji

Reżyser nowego „Resident Evil” przyznaje, że „był naiwny”. Myślał, że gracze wybaczą mu brak bezpośredniej adaptacji
Nieobecność Leona podzieliła fanów jeszcze przed premierą.

Nie da się ukryć, że zbliżająca się wielkimi krokami premiera filmu „Resident Evil” budzi ogromne emocje wśród fanów. Po raz kolejny nie dostaniemy jednak wiernej ekranizacji, lecz autorską wizję reżysera. Czy to dobrze, czy źle… ocenimy dopiero 15 września, gdy zadebiutuje ona w kinach. 

Tymczasem Zach Cregger nie przestaje udzielać wywiadów. Tym razem odniósł się do tego, jak fani zareagowali na brak takich postaci jak Leon S. Kennedy, Ada Wong czy Jill Valentine w jego filmie. W wywiadzie dla serwisu IGN przyznał, że „był naiwny”, licząc na bezkrytyczne przyjęcie jego autorskiego podejścia do tego uniwersum:

Chyba byłem naiwny. Myślałem, że fani tych gier – tak jak ja – będą zachwyceni, że ktoś w końcu tworzy z tego prawdziwy survival horror. Nie rozumiałem do końca tego sentymentu i oczekiwania na historię Leona. Rozumiem tę frustrację, bo sam nie oglądałem wcześniejszych filmów z tej serii – po prostu nie przypominały Resident Evil, które kocham. Mam tylko nadzieję, że fani dadzą tej produkcji szansę i poczują miłość do gier, którą w niej umieściłem.

Dla przypomnienia, fabuła nowego „Resident Evil” skupia się na Bryanie (w tej roli Austin Abrams), kurierze medycznym, który trafia w sam środek koszmaru w Raccoon City. Akcja toczy się równolegle do wydarzeń z Resident Evil 2.

Na tym jednak ciekawostki się nie kończą. Podczas sesji AMA na Reddicie Cregger zaznaczył, że jednym z kluczowych elementów było dla niego przełożenie na język filmu samej mechaniki zarządzania zasobami. Widzowie będą stale świadomi stanu amunicji bohatera tak, by przejmować się każdym spudłowanym strzałem. Na ekranie zobaczymy także cały wachlarz detali: przeszukiwanie szafek w poszukiwaniu nabojów do strzelby, rozbijanie kłódek, ujęcia z perspektywy pierwszej osoby nawiązujące do Resident Evil 7 i 8 czy bezpieczne pokoje z kultową maszyną do pisania. 

Choć decyzje artystyczne dzielą społeczność graczy, przedpremierowe analizy finansowe wskazują na potencjalny hit. Zgodnie z obecnymi prognozami, film ma zarobić w sam weekend otwarcia od 40 do 50 milionów dolarów w Ameryce Północnej. Budżet przeznaczony na produkcję wyniósł około 80 milionów dolarów.

Skomentuj