Sprawdziłem Halo: Campaign Evolved na PC, PS5 i Steam Machine. Wygląda świetnie, ale ma parę problemów [RECENZJA TECHNICZNA]

Sprawdziłem Halo: Campaign Evolved na PC, PS5 i Steam Machine. Wygląda świetnie, ale ma parę problemów [RECENZJA TECHNICZNA]
Halo Campaign Evolved to pierwsza odsłona serii powstała na Unreal Enginie 5 – i widać to niemal na każdym kroku. Sprawdziłem, jak gra prezentuje się i działa na mocnym pececie, Steam Machine oraz PS5 Pro, i moje wnioski mogą was mocno zaskoczyć.

Halo Campaign Evolved to pierwsza gra w historii serii bazująca na nielubianym przez graczy Unreal Enginie 5 – zastąpił on autorski silnik Blam, na którym Bungie i 343 Industries tworzyły poprzednie odsłony tego cyklu. Za oświetlenie odpowiada Lumen z aktywnym sprzętowym ray tracingiem, a geometrię obsługuje Nanite – mamy więc pełny zestaw najlepszych technologii Epica. Od strony wizualnej jest naprawdę ładnie, ale niestety – jak to bywa w przypadku Unreal Engine’u 5 – optymalizacja nie stoi na najwyższym poziomie (choć źle też nie jest, w zasadzie można powiedzieć, że jest średnio).

Od paru lat widzimy, że dobrze wykonane globalne oświetlenie potrafi mieć transformatywny wpływ na wygląd gier. Potwierdza to również Halo Campaign Evolved. Światło słońca, lamp i innych źródeł ładnie rozchodzi się tu po pomieszczeniach, a sceny w otwartym świecie zyskują dzięki temu sporo naturalności, której próżno szukać w starszych pozycjach z serii. Każde drzewo, źdźbło trawy czy krzaczek są przyjemnie oświetlone i sprawiają wrażenie realnie osadzonych w świecie gry. Nie jest to zaskoczenie, gdyż Lumen korzysta tu ze sprzętowego ray tracingu, co oznacza, że gra liczy odbicia i rozchodzenie się światła w czasie rzeczywistym, zamiast polegać na wypalonych mapach oświetlenia znanych z poprzednich odsłon serii. W ślad za tym idą też bardzo ładne, miękkie i realistyczne cienie, dodające całości głębi.

Halo Campaign Evolved na PS5

Tekstury, cienie i teren, czyli reszta oprawy

Poza oświetleniem na plus zasługują też tekstury, które prezentują solidny, choć nie wybitny, poziom. Najbardziej spodobał mi się jednak wygląd terenu, a w szczególności trawy i podłoża z bardzo wyraźną teselacją, dodającą lokacjom sporo charakteru i sprawiającą, że otoczenie nie wypada płasko nawet z bliska (zasługa Nanite). Do tego dochodzą żywe, wyraziste kolory, które ładnie komponują się z resztą oprawy i sprawiają, że mimo generalnie tylko solidnej jakości grafiki Halo Campaign Evolved ogląda się z przyjemnością i ma się wrażenie obcowania z tytułem z 2026 roku.

Wersja PC nie jest zła, ale potrzeba mocniejszego kompa

Wersję pecetową testowałem na komputerze z RTX-em 5070 Ti, Ryzenem 7 9800X3D i 32 GB RAM-u. Na początku trzeba się liczyć z kompilacją shaderów trwającą około minuty (ten czas będzie się różnić w zależności od mocy CPU), ale warto uzbroić się w cierpliwość – później, w trakcie właściwej rozgrywki, nie natrafiłem już na żadne ścinki związane z doładowywaniem się shaderów.

W rozdzielczości 4K z DLSS w trybie wydajności w najbardziej wymagających scenach otwartego świata uzyskałem średnio ok. 72 klatek na sekundę, a w zamkniętych pomieszczeniach spokojnie można liczyć na wartości rzędu 90–100 fps. Granie w natywnym 4K nie ma większego sensu, gdyż w otwartym świecie oznacza to spadek do 40 fps, a różnica w wyglądzie obrazu względem DLSS w trybie jakości jest w zasadzie znikoma. W tym drugim przypadku gra w 4K utrzymuje równe 60 fps w najbardziej wymagających scenach otwartego świata i ponad 70 fps w zamkniętych lokacjach, więc to moim zdaniem optymalny wybór dla mocniejszych pecetów.

Halo Campaign Evolved na PC (Ustawienia Ultra, DLSS ON)

Największą bolączkę wersji PC stanowią artefakty pojawiające się wokół broni. Występują one niezależnie od wybranych ustawień graficznych czy typu użytego upscalingu (a nawet w natywnym 4K) – i to właśnie ten problem uważam za najistotniejszą wadę wydania pecetowego. Poza tym całość działa stabilnie, bez większych kłopotów – gra ani razu mi się nie „wysypała”, nie napotkałem też żadnych poważniejszych bugów od początku do końca kampanii.

Steam Machine, czyli przygoda w 1080p

Na Steam Machine granie w 4K przy najniższych ustawieniach z FSR 4 w trybie Ultra Performance skutkuje jedynie 40 fps i – szczerze mówiąc – nie warto się na to decydować, bo Halo Campaign Evolved w takiej konfiguracji wygląda po prostu przeciętnie i mocno „chrupie”.

Żeby wycisnąć stabilne 60 fps, trzeba zejść do 1080p i FSR 4 w trybie wydajności, również w najniższych ustawieniach, co daje wynik co najwyżej średni, gdyż niska rozdzielczość renderowania jest tu wyraźnie widoczna. Mowa o wewnętrznej rozdzielczości na poziomie 540p i nawet świetny FSR 4 nie pomoże dużo w takiej sytuacji. Jest po prostu „miękko”, choć stabilnie i płynnie.

Jeśli zależy wam bardziej na jakości obrazu niż liczbie klatek, polecam raczej granie w 4K przy niskich detalach z blokadą 30 fps i FSR 4 w trybie wydajności lub zejście z rozdzielczością do 1440p i zabawę w 40 klatkach na sekundę z FSR 4 w trybie balans. To konfiguracja, przy której Steam Machine wypada najlepiej. Pozytywnie oceniam natomiast brak kompilacji shaderów na starcie, co jest pewnym plusem na tle wydania pecetowego…

PS5 Pro, czyli najlepsza platforma do grania w Halo

Zabrzmi to nieco zabawnie, biorąc pod uwagę, że Halo było przez lata exclusive’em na sprzęt Microsoftu, ale moim zdaniem to właśnie PS5 Pro okazuje się dziś najlepszą platformą do grania w Halo Campaign Evolved. Konsola Sony generuje najmniej artefaktów, zarówno wokół broni, jak i podczas szybkich ruchów kamery, a upscaler PSSR sprawuje się tu na tyle dobrze, że trudno odróżnić go od DLSS na pececie.

Ustawienia odpowiadają mniej więcej pecetowym wysokim, a rozdzielczość renderowania w najbardziej wymagających scenach oscyluje w okolicach 1200p i raczej nie schodzi niżej. Tak wysoka jakość obrazu ma jednak swoją cenę w postaci spadków płynności podczas najbardziej intensywnych starć, kiedy liczba klatek potrafi chwilowo zejść do ok. 50 fps, ale jeśli macie monitor lub telewizor z VRR, nie odczujecie tego tak mocno.

Generalnie połączenie wysokiej jakości obrazu i płynności, bez irytujących artefaktów towarzyszących wersji pecetowej, sprawia, że to właśnie na PS5 Pro grało mi się w Halo Campaign Evolved najprzyjemniej.

Ciekawe jest to, jak niewielka okazuje się różnica wizualna pomiędzy ustawieniami graficznymi niskimi i ultra. Zmienia się tu głównie jakość oświetlenia i cieni, natomiast reszta świata gry, czyli tekstury, geometria terenu oraz ogólna kompozycja scen, wygląda bardzo podobnie niezależnie od wybranego presetu. To dobra wiadomość dla osób ze słabszym sprzętem, bo nawet przy niższych ustawieniach nie stracą one aż tak dużo z ogólnego wrażenia wizualnego. Kluczowa w tym wszystkim jest rozdzielczość – im wyższa, tym lepiej.

Optymalizacja mogłaby być lepsza, ale i tak polecam

Halo Campaign Evolved prezentuje się dobrze, choć nie jest to poziom, który powala na kolana. Liczyłem na nieco więcej, biorąc pod uwagę, jak nowoczesny zestaw technologii stoi za tą produkcją (może jakiś path tracing?). Optymalizacja wydaje się przyzwoita, ale do ideału trochę brakuje, szczególnie na pececie, gdzie artefakty wokół broni psują wrażenia niezależnie od ustawień. Trudno mi wypowiedzieć się jakoś bardziej konkretnie na temat wydajności czy jakości grafiki – jest po prostu dobrze, ładnie i schludnie. Nic się nie wybija na pierwszy plan, nic nie jest zepsute.

Jeśli natomiast wasz komputer nie spełnia wymagań rekomendowanych, musicie liczyć się z tym, że Halo Campaign Evolved może działać kiepsko, gdyż tytuł ten potrafi dać sprzętowi w kość, szczególnie gdy na ekranie występuje więcej wrogów. Jeśli jednak dysponujecie odpowiednim urządzeniem do grania, śmiało wskakujcie do świata Master Chiefa, gdyż czeka was naprawdę ładny remake, który od czasu do czasu pozwala zawiesić oko na przyjemnym krajobrazie.

Skomentuj