Pamiętacie, jak w dniu premiery wszyscy śmiali się z PS5 Pro? Teraz to najbardziej opłacalny sprzęt do grania [FELIETON]
Po ogłoszeniu oficjalnej ceny PlayStation 5 Pro internet praktycznie jednogłośnie wyśmiał Sony, a gracze stwierdzili, że nikt nie zapłaci 3499 złotych (tyle konsola ta kosztowała w dniu premiery) za nieco lepsze PS5, które na dodatek sprzedawane jest bez napędu Blu-ray w zestawie. Od tego czasu minęło jednak kilkanaście miesięcy, a sytuacja na rynku sprzętu gamingowego zmieniła się dramatycznie. Złożenie sensownego peceta za kwotę poniżej 4000 złotych stało się zadaniem niemal niewykonalnym, a ceny praktycznie wszystkich komponentów poszły w górę.
Konsola, z której wszyscy się śmiali
Właśnie przez rosnące ceny podzespołów PS5 Pro – jeszcze niedawno traktowane jako symbol korporacyjnej chciwości – dzisiaj wydaje się zaskakująco rozsądnym wyborem. Tanim? Nie, bo tanio już było. Idealnym? Nie, gdyż brak napędu w zestawie wciąż pozostaje posunięciem, które wkurza większość graczy. Rozsądnym? Tak, jeśli spojrzymy na ten sprzęt nie przez pryzmat memów z okresu premiery, tylko rynku, na którym 32 GB RAM-u, przyzwoity SSD i karta graficzna do grania w nowych tytułach powolutku stają się luksusem zarezerwowanym dla bogatszych osób.
Obecnie za PS5 Pro w Polsce trzeba zapłacić ok. 3799 złotych, co oznacza, że po niedużej podwyżce względem startowej ceny sprzęt ten nadal pozostaje tańszy niż większość komputerów, które realnie można polecić do współczesnych gier AAA. Wystarczy zajrzeć do x-komu, Moreli, Komputronika czy na Allegro, by się przekonać, co dzieje się z gotowcami. Pecety z RTX-em 4060, RTX-em 5060 albo RTX-em 5060 Ti, 16 GB RAM-u i 1 TB SSD kosztują jakieś 5–7 tys. złotych, a modele z mocniejszą kartą graficzną stanowią już wydatek przekraczający górną granicę tego przedziału. O komputerach naprawdę zdolnych do grania w 4K, między innymi za sprawą 16 GB pamięci VRAM, nie ma nawet co mówić, bo tu potrzebna kwota zaczyna przypominać budżet na zakup używanego auta, a nie sprzętu do rozrywki. W przypadku samodzielnego składania także nie jest dużo lepiej i zejście poniżej 5 tys. złotych wymaga naprawdę sporej gimnastyki, żeby zachować sensowną wydajność.
Pecet za 4000 złotych? Dzisiaj brzmi to jak żart
Na tym tle PS5 Pro zaczyna jawić się całkiem sensownym wyjściem z trudnej sytuacji, czego Sony nie potrafiło dobrze „sprzedać” w dniu premiery. Kupując PS5 Pro, dostajemy dziś bardzo prostą i konkretną opcję: otwieramy pudełko, podpinamy konsolę do telewizora 4K i gramy w najnowsze produkcje w jakości, która w większości przypadków jest bardzo dobra i zdecydowanie wystarczająca dla gros graczy. Nie musimy sprawdzać, czy zasilaczowi wystarczy mocy, nie musimy się zastanawiać, czy płyta główna obsłuży szybszy RAM, i nie martwimy się, że cena dysku SSD zmienia się dosłownie z dnia na dzień. Konsola ma w standardzie 2 TB bardzo szybkiego SSD, a to aktualnie argument znacznie mocniejszy niż w 2024 roku. W pececie taki komfort miejsca, szczególnie przy obecnych cenach pamięci, potrafi kosztować naprawdę sporo i na pewno nie zyskacie go za mniej niż 4000 złotych.

PSSR w końcu zaczyna robić robotę
Najważniejsze jest jednak to, że PS5 Pro nie broni się tylko konsolową wygodą, ale też jakością obrazu. Urządzenie to pozwala bowiem oglądać wszystkie najważniejsze współczesne tytuły na ekranie 4K, zwykle z wykorzystaniem upscalingu PSSR, który po ostatnich aktualizacjach jest niemal tak dobry jak DLSS na pecetach. To ważne, gdyż w okresie premiery PSSR bywał nierówny. Potrafił dać ostrzejszy obraz, ale dorzucał też artefakty, migotanie i dziwne problemy, które natychmiast wychwytywali ludzie przyglądający się liściom na drzewach w powiększeniu 400%. Dzisiaj ta technologia sprawuje się znacznie lepiej. Nadal nie wydaje się taką „magią” jak DLSS i wiele zależy od jej implementacji w konkretnej grze, ale coraz częściej spełnia swoją funkcję właśnie tak, jak powinna, czyli pozwalając poprawić jakość obrazu bez utraty płynności.
Aktualnie PS5 Pro w wielu grach oferuje tryb, którego gracze konsolowi chcieli od początku generacji, czyli coś pomiędzy „ładnie” a „płynnie”, bez konieczności wybierania między 30 fps z dobrą grafiką a 60 fps z rozmytym „mydłem”. PS5 Pro zapewnia obecnie 4K i 60 klatek na sekundę w większości dużych produkcji, ustawienia graficzne zwykle odpowiadające pecetowym wysokim, a czasem zahaczające o ultra, lepszy ray tracing niż na bazowym PS5 i stabilniejszy obraz niż w starych trybach performance. Oczywiście nie każda gra działa tak samo – cudów nie ma. Jeśli jakiś tytuł został źle zoptymalizowany, jak Star Wars Jedi: Survivor czy S.T.A.L.K.E.R. 2, bądź ograniczony procesorem, jak MSFS 2024, albo ma problem już w samym kodzie – PS5 Pro nie zmieni go nagle w idealne doznanie. Niemniej dla przeciętnego gracza, który chce po prostu usiąść i grać w lepszej jakości niż na PS5, jest to świetna opcja.
Oszczędności są też gdzie indziej
Nie możemy też zapomnieć o nieustannie rosnących cenach prądu. PS5 Pro pod obciążeniem zazwyczaj kręci się w okolicach 230 W, a w najbardziej wymagających scenariuszach, jak F1 25 w deszczu, potrafi dobić do 240 W. Jak na oferowaną jakość grafiki i wygodę grania na dużym ekranie jest to wynik bardzo przyzwoity. Dobrze złożony pecet o podobnych ambicjach może oczywiście być naprawdę energooszczędny, ale zazwyczaj pobierze więcej energii pod obciążeniem, bo 400–500 W to już norma w gamingowych komputerach. Do tego wygeneruje więcej ciepła i będzie wymagał zakupu lepszego chłodzenia. PS5 Pro jest przy tym relatywnie ciche. Nie twierdzę, że bezgłośne, bo żaden sprzęt z taką wydajnością nie działa na zasadzie MacBooka Air, ale daleko mu do czasów, gdy PS4 Pro startowało do lotu przy każdej większej grze.
Brak napędu boli, ale pudełka nadal mają sens
Największą wadą PlayStation 5 Pro pozostaje brak napędu w zestawie i tu nadal trudno bronić Sony. Konsola za prawie 4000 złotych powinna mieć napęd, o czym tu dyskutować. Tyle że po dokupieniu opcjonalnego napędu za ok. 399 złotych całość zaczyna już wyglądać naprawdę ciekawie. Nie tylko dlatego, że można wtedy kolekcjonować pudełka, często tańsze od wydań cyfrowych, ale także z tego powodu, iż otwiera się przed nami cały rynek używanych gier z OLX-a, Allegro, Vinted i lokalnych grup. Wielu moich znajomych „konsolowców” hołduje zasadzie „kup na premierę, przejdź w rozsądnym czasie i sprzedaj z niewielką stratą”. Przy cyfrowych wersjach jest się skazanym na wątpliwej jakości promocje w PS Storze. W przypadku pudełek funkcjonuje prawdziwy obieg wtórny, a ten w Polsce nadal potrafi robić ogromną różnicę.
Warto też pamiętać, że w zestawie z PS5 Pro dostajemy pad DualSense. To niby oczywistość, ale przy porównaniach z pecetem często się o tym zapomina. Komputer za 5000 czy 6000 złotych zwykle nie oznacza końca zakupów. Do tego dochodzi system, kontroler, być może też antena Wi-Fi, czasem nowa klawiatura i mysz, czasem większy dysk, bo 1 TB przy dzisiejszych grach znika w niepokojącym tempie. PS5 Pro po wyjęciu z pudełka jest gotowe do grania i nawet jeśli ktoś, skądinąd słusznie, powie, że PC oferuje więcej wolności, to jednak coraz częściej trzeba za nią słono zapłacić.

Nie znaczy to oczywiście, że konsolowy świat jest pozbawiony ukrytych kosztów. Największym minusem PlayStation pozostaje płatny multiplayer, bo jeśli ktoś gra regularnie w sieci, musi doliczyć abonament PS Plus, a za roczny (PS Plus Essential) trzeba zapłacić 295 zł. Na pececie samo granie online jest po prostu darmowe. Sony częściowo łagodzi ten wydatek comiesięcznymi tytułami dodawanymi do usługi, a przy droższych wariantach także katalogiem pozycji dostępnych w ramach subskrypcji. Nie zawsze są to rzeczy, które akurat trafią w gust konkretnego gracza, ale bywa, że jedna czy dwie mocniejsze produkcje w danym miesiącu potrafią zrekompensować koszt abonamentu, szczególnie gdy lubi się sprawdzać różne gry, zamiast kupować wyłącznie najgłośniejsze premiery.
Steam Machine raczej nic nie zmieni
Do myślenia daje także porównanie z nadchodzącym Steam Machine Valve. To urządzenie, na które wielu graczy czeka z ogromną ciekawością, gdyż wizja pecetowej biblioteki Steama w konsolowym, malutkim pudełku jawi się nader interesująco. Tyle że „na papierze” mowa raczej o urządzeniu bliższym bazowemu PS5 niż PS5 Pro, z układem graficznym średniej klasy i ambicją grania w 4K głównie dzięki upscalingowi, i to nie zawsze w 60 fps. Choć nadal nie znamy ceny, jeśli obecne plotki się potwierdzą i za sprzęt Gabe’a Newella przyjdzie nam zapłacić 4 tys. złotych albo więcej, PS5 Pro znowu „wygra”.
Sony mogło mieć rację, tylko nikt nie chciał słuchać
Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że Sony mogło mieć rację, tylko wybrało fatalny moment i zły sposób komunikacji. W dniu premiery PS5 Pro wyglądało jak produkt dla najbardziej zagorzałych entuzjastów, ludzi, którzy zapłacą każdą cenę za kilka ostrzejszych tekstur, dziwny upscaling AI i mniej kompromisów w trybie wydajności. Dzisiaj, w czasach rosnących cen RAM-u, coraz droższych SSD i kiepsko wycenionych kart graficznych, ten sam sprzęt zaczyna wyglądać jak rozsądny zakup dla kogoś, kto chce po prostu grać w nowe gry w bardzo dobrej jakości.
Zaopatrzenie się w PS5 Pro ma dziś naprawdę dużo sensu, moim zdaniem nawet więcej niż w dniu debiutu tej konsoli – głównie dlatego, że wszystko wokół zrobiło się absurdalnie drogie. Pecet nadal jest najlepszą platformą dla tych, którzy chcą mieć sprzęt do gier i pracy, a także do modów, setek ustawień i jednej biblioteki na lata. Jeśli jednak zadacie pytanie brzmiące mniej więcej tak: „Na czym najtaniej i najwygodniej grać dziś w nowe gry AAA, chcąc mieć obraz na telewizorze 4K i w 60 fps?”, odpowiedź nie wydaje się już tak oczywista jak kilkanaście miesięcy temu – wyśmiewane PS5 Pro oferuje bowiem obecnie najlepszy stosunek ceny do jakości.
Teraz to sie nic nie kupuje, jak nikt nie przyklada pistoletu do glowy.
Uzywa sie tego co sie ma, najwyzej nadrabia zaleglosci czy siega po retro.
PS5 pro nigdy nie byl, ane dalej nie jest oplacalny.
Poza tym zaraz bedzie nowa generacja i PS5 pro bedzie przezytkiem, zmarnowany pieniadz.
Wstrzymac sie z zakupami, nie ladowac sie na mine.
PS5 Pro jest opłacalny. Zastanawiam się nad wymianą PS5 Slim na Prosiaka, napęd już mam.
Jeśli chcesz grać w 4K i mieć te 60 fps częściej, to zmiana ma sens. Jeżeli nie boli Cię 1080p, to możesz się wstrzymać 😉
Myślę, że dopiero gta6 sprawi, że ps5pro nagle zapragną mieć wszyscy. Słupki sprzedaży wystrzelą w kosmos.
moze nie wszyscy ale mnie wllasnie podeszlo z abonamentem 36×100, fajnie za prosiaka PLUS umowa w T-mobile (i tak bym przedluzal) wiec wyjdzie…. pewnie 2000 plus usluga. Dokupuje naped i za 3,6-4k mam fajna konsolke w choooojowych czasach (odejmij VAT 😉 i swietny internet dlla firmy – mobilnych
Reklama-action continues
Mhm, pewnie, reklama wszędzie
a jaaaaaaaaaaahaaaaaaaaa, przeciez to nie jest najbardziej znana od 20 lat konsola na swecie….
wez mu zayyyyeb bo mnie reki szkoda
Według mnie cena PS5 Pro to nadal nieśmieszny żart i kompletnie nie widzę sensu w kupowaniu tego modelu. PS5 jest w zupełności wystarczające do płynnego grania, a i nowe gry wyglądają na nim na tyle dobrze, że nie trzeba zmieniać konsoli na lepszy model. Przy PS4 przeskoczyłem na Pro, bo mój standardowy model wył niemiłosiernie, a cena PS4 Pro nie była też przesadnie duża. Jeśli padnie mi PS5, to pewnie zdecyduję się na Slimkę – dopóki mogę na niej grać w 60 fps-ach, to dla mnie luz.
Graj dalej w 30fps jeśli wolisz fata zmienić na slim . Żal
Jeżeli Slim ma gorsze parametry, to przy potencjalnej zmianie w takiej sytuacji pewnie wybrałbym PS5 Pro. Gorsza grafika w grach mi nie przeszkadza, ale już brak 60 fps-ów zdecydowanie tak. Chyba, że gram na jakimś handheldzie, to wtedy sytuacja jest trochę inna.
Ja po prostu nie daję rady z 1080p i to upscalowanym często z 720p. Dodatkowo tryby 60 fps w 4K są dostępne tylko na Pro, a to dla mnie ważne 😉
A to rozdziałka nie ma dla mnie większego znaczenia w większości gier. Zazwyczaj domyślnie zmieniam odpalam i tak tryb wydajności. A jeśli chcę sprawdzić, jak wyglądają gry w 4K i z ray tracingiem, to sprawdzam na PC, żeby powiedzieć „wow” i wracam do konsoli. 😀
Dla większości użytkowników bazowa PS5 dalej jest bardziej opłacalna, dopłata do Pro + napęd optyczny to jednak dalej ok. 1500 zł, a gry są przecież dokładnie te same. W tytule artykułu wystarczyło na końcu dopisać „w 4K”, wtedy pełna zgoda – nic bardziej opłacalnego nie ma.
Lata lecą, a na nadal się śmieję z PS5 Pro
W sumie dlaczego? Kosztuje to mniej więcej połowę tego ile kartą graficzną w moim PC. Że przegrywa z tym PC możliwościami? Co z tego, jeśli da się na tym bez przykrości grać w wiele gier?
Bo ja nie porównuję tego z PC tylko z bazowym PS5, od którego Pro wcale nie jest dużo mocniejsze, nie posiada napędu, a jest 50% droższe (dziś sprawdziłem na ceneo: ps5 slim z napędem od 2400zł, ps5 pro bez napędu od 3800zł. Zwłaszcza gdy, tak jak za czasów PS4 Pro, zdarzały się nawet przypadki gier AAA, które na bazowej konsoli pracowały lepiej niż na tej ulepszonej.
Aaaale, w pełni rozumiem perspektywę vs PC, bo jednak wciąż mimo 50% podwyżki obracamy się okolicach 4000zł, a za takie pieniądze na dzień dzisiejszy to fajnego PC się nie kupi.
Jasna sprawa. Tak, patrzyłem z pecetowej perspektywy, więc nawet nie uwzględniałem niższych modeli. Natomiast zdecydowanie masz rację, że skoro szukamy sprzętu na zasadzie maxiumum możliwości, za minimum ceny, należy przyjąć że PS5 Slim z napędem, będzie bardziej realizował ten postulat.
Czy najbardziej opłacalne do grania? Zależy jakiego grania. Jeśli chodzi o popularne komercyjne gry, to pewnie tak, ale jeśli ktoś ma szersze potrzeby, konsola tego nie zaspokoi. Wtedy nawet byle PC może się okazać czymś niezastąpionym, ponieważ daje dostęp do ogromnego zasobu gier niezależnych, których nie uświadczy się na konsoli. Co jednak jeśli ktoś chce od czasu do czasu doświadczyć gry AAA? Może skorzystać z usługi Ge force NOW i nawet na śmieciowym sprzęcie grać w wymagające sprzętowo tytuły.
Twoją teza ma uzasadnienie i sprawdza się w pewnych sytuacjach, jadnak nie jest uniwersalna. Jesli ktoś ma nawet podle PC potrzebne mu do pracy, wcale nie musi się okazać, że inwestycja w konsolę, jest dla niego optymalnym rozwiązaniem.
wiekszosc z nas posiada jakikolwiek PC, PROsiaka nie kazdy ma, sam wlasnie kupilem. Na konsole wychodza tytulu EX i takie ktore na PC pojawia sie pozniej, nie ma co gdybac. WARTO miec to i to jak ma sie czas i kase. Tyle
Wiesz, co jest nieśmiesznym żartem? Ceny pecetowych podzespołów, ze szczególnym uwzględnieniem GPU – i to nie od dziś, a od zawsze. Dosłownie od zawsze. Najlepsze jest jednak to, że choćbyś dysponował topowym sprzętem z najwyższej półki, to i tak nikt nigdy nie zagwarantuje ci zupełnie komfortowej rozgrywki. Chyba jedynie niczym niepoparte przekonanie o wyższości PC nad konsolami sprawia, że ta platforma nadal funkcjonuje i ma się dobrze, bo nie przemawiają za nią żadne sensowne argumenty. Jasne, W NIEKTÓRYCH grach da się uzyskać nieco ładniejszą oprawę i więcej klatek animacji, ale jakim kosztem?
Przechodząc do PS5 Pro, to o ile debiutując na rynku oferowała marginalną rzeczywistą przewagę nad standardowym PS5, o tyle dziś można mówić o wciąż pogłębiającej się wraz z upływem czasu przepaści. Pomijając mocniejsze podzespoły, samo PSSR 2 robi tak wielką różnicę, że nie sposób jej zignorować, a przecież to jeszcze nie jest ostatnie słowo producenta w tej kwestii. Jasne, mówimy tu o sprzęcie za prawie 4 tysiące złotych, ale ile kosztowałby pecet oferujący analogiczne możliwości? Porównania z innymi konsolami nie mają zaś żadnego sensu, bo – jak się rzekło – różnica w jakości obrazu jest zwyczajnie zbyt duża.
Co to argumentu, że „PS5 jest w zupełności wystarczające do płynnego grania”, to generalnie rzecz ujmując 10 letnie pecety w większości przypadków też takie będą – wystarczy, że zjedziesz z opcjami grafiki do minimum. Tylko po co się tak krzywdzić? Uwielbiam też te próby przekonywania wszystkich, że „gorsza grafika nie jest problemem”. No właśnie, że jest, choć nie zabronię ci oszukiwania samego siebie w tej kwestii. Dążenie do piękna jest jedną z podstawowych potrzeb każdego człowieka, więc za nic w świecie nie przekonasz mnie, że rozmazane tekstury dostarczają ci podobnych bodźców, co te w natywnym 4K. Możesz oczywiście zadowalać się byle czym, ale, no właśnie, to będzie jedynie „zadowalanie się”, a nie czerpanie pełni wrażeń.
Nie no, bez żartów. Topowy PC zjada PS5 pro nawet nie na przystawkę, ale jako starter.
Oczywiście robi to za wielokrotność wartości PS, więc stosunek cena/możliwości to nie jest kategoria w której PC ma coś do powiedzenia. To oczywiście kwestia indywidualna, ale ka, ktoś może wydać 15k na PC, to konsola nie ma dla niego sensu. Dochodzi też np grupa (mój przypadek), która i tak musi kupić mocny PC do pracy, a jedyne co wymaga dopłaty do gamingowego superstandardu to mocniejsza karta graficzna. Na inną opowieść jest kwestia tego, jakie gry są dostępne na konsole, a jakich tam nie uświadczymy…
Chyba że chce pograc na gta6 wtedy moze sobie ba tym pececiku filmiki poogladac co najwyzej😂😂😂
Chciałem napisać że mam Asusa G834 na którym będę grać jeszcze ze 4 lata i po co w ogóle kupować konsolę jak można używanego lapka z 2024, na którym wszystko śmiga, ale sprawdziłem że moja zabawka na Allegro nadal kosztuje 15 tysięcy złotych i trochę mina mi zrzędła… rzeczywiście konsola za 3500zł brzmi bardzo atrakcyjnie, to co się dzieje z podzespołami to jakaś kur… kpina.
A napisałem, że jest inaczej? Możemy natomiast podyskutować o tym, jak to „zjadanie PS5 Pro” przekłada się na realne zastosowanie w grach. Czy w momencie, gdy na konsoli osiągamy płynność 60 klatek w 4K dyskusja o topowych pecetach ma jakikolwiek sens? Nie istnieje sufit wydatków na hardware, ale sam fakt, że możesz wydać kilkanaście tysięcy na RTX 5090 naprawdę nie oznacza, iż powinieneś to robić. To jak wykładanie pieniędzy na czip tuning silnika, żeby później i tak musieć trzymać się określonych przepisami norm prędkości. Niby można, tylko po co? Dla zaspokojenia ego?
Jestem zdania, że obecna generacja konsol na swój sposób wywróciła stolik oferując wydajność nieproporcjonalnie wysoką w stosunku do ceny urządzeń. Nie było powtórki z PS4 debiutującej na rynku jako sprzęt obiektywnie przestarzały. W momencie, gdy obiecywany od niepamiętnych czasów standard 60 klatek stał się faktem, przewaga pecetów zmalała w sposób skokowy, a obecne ceny jedynie ten trend pogłębiają.
W większości zgadzam się z autorem, a przynajmniej uważam, że ps5 pro jest wyborem godnym uwagi.
Ale w artykule pominięto fakt, że nowa generacja nadchodzi. A to dosyć mocno odpycha od zakupu jeśli za rok czy za dwa dostępne będzie PS6
Pominięto celowo, bo w obliczu tego kryzysu nie wiemy czy PS6 dostaniemy za rok, dwa czy może nawet trzy. Jeśli Sony cokolwiek powie o PS6, wtedy zakup PS5 Pro pewnie będzie miał mniej sensu 😉
Brak napedu zupelnie grzebie te konsole dla mnie. Zreszta mam zwykle PS5 i musialbym na glowe upasc zeby dokupywac Pro, skoro wiekszosc gier smiga i wyglada bardzo podobnie. Porownywalem kilka ostatnich tytulow (Saros, Pragmata itp.) i chyba tylko Crimson desert wygladal zauwazalnie lepiej (na zwyklym PS5 w trybie wydajnosci wyglada jak syf, ale da sie grac).
Boje sie tylko troche o to Gta6, tu roznice moga byc wieksze, chociaz spodziewam sie magii optymalizacji od Rockstara, bo w koncu miliony maja te konsole i nie moga sobie pozwolic zeby na niej nie dalo sie grac.
jaki brak napedu? PROsiaki kupisz z napedem, lub DOkupisz takowy
😀
Sorry, ale autor chyba nie wie co to znaczy „opłacalny”. Dopłacać ponad tysiąc żeby mieć wersję pro i to jeszcze bez napędu to jest właśnie nieopłacalne dla normalnego gracza. Najbardziej opłacalna jest bazowa ps5 (używana) z napędem i kupowanie używanych gier, a potem ich odsprzedawanie.
Dopiero w komentarzach można się doczytać, że autor po prostu miał dość niepełnej rozdziałki na bazowym PS5 i po prostu chciał 4k 60fps częściej dzięki PSSR.
„Pecety z RTX-em 4060, RTX-em 5060 albo RTX-em 5060 Ti, 16 GB RAM-u i 1 TB SSD kosztują jakieś 5–7 tys. złotych, a modele z mocniejszą kartą graficzną stanowią już wydatek przekraczający górną granicę tego przedziału. ”
Sprawdzam!
AMD Ryzen 5 5600 OEM 487 zł
Gigabyte B550 Gaming X V2 385 zł
Kingston Fury Renegade 599 zł
PNY GeForce RTX 5070 Triple Fan 12 GB 2649 zł
ADATA Legend 900 599 zł
be quiet! System Power 11 189 zł
Endorfy Spartan 5 79 zł
Razem 4988 pln,
oczywiście nie ma budy (od ok. 300 pln sensowne), monitora, myszki i klawiatury.
RTX 5070 12GB to pomimo mniejszej pamięci lepszy wybór niż 5060 16GB a nawet 5060 Ti 16GB
ale to dalej mówimy o kwocie do 6 tpln a nie przekraczanie 7 tpln
stary CPU, DDR4 (800zl za… 2×8… btw) plus bez monitora, budy, klawy i myszy.
Za 3k pewnie taki uzywany kupisz, wiec nie swiruj 😉
ale o co ten bol dupy, ze gta5 dzialalo pieknie na srednich kartach z 1-4gb pamieci jak wystartowalo? (ja pierwszy raz gralem w to na biurowym 750ti – i smigalo BARDZO ok!!!!!) to co boldupisz?
bos glupi the bill 🙂