Steam Frame z otwartymi zapisami w sklepie Valve. Cena to dramat, zgodnie z przewidywaniami
Uwaga, ludu Duloc: dziesięć miesięcy po zapowiedzi sprzętu, Valve otworzyło zapisy na Steam Frame’a. Mamy dwa warianty: wersja 256 GB kosztuje 4539 zł, natomiast wariant z 1TB pamięci to już 5549 zł. W obu pudełkach znajdziemy gogle, kontrolery, bezprzewodowy dongiel oraz kopię Half-Life Alyx. Nie ma natomiast zasilacza, ten musicie dokupić sobie osobno za 139 zł. Ufff... tak czy siak, dużo.

Podobnie jak było w przypadku drugiej fali sprzedaży Steam Controllera i pierwszej fali Steam Machine, nie da się tak po prostu kliknąć „kup” i liczyć na to, że scalperzy nie rozerwą gogli na sztuki zanim zdążymy wyciągnąć portfel. Do 17 września, do godziny 19:00, możemy zapisywać się na loterię: wybieramy jeden model, potem firma losuje kolejność, a następnie dostajemy maila informującego o tym, że zostaliśmy szczęśliwym posiadaczem Steam Frame’a, po uiszczeniu opłaty, oczywiście. Pierwsze zaproszenia mają wyjść już 18 września. Mechanizm ten wymierzony jest we wzmiankowanych scalperów – ludzi, którzy masowo wykupują sprzęt aż do braków magazynowych, a następnie odsprzedają go drożej.
Steam Frame to gogle pod SteamOS z procesorem Snapdragona Series 8 Gen 3, na których da się natywnie grać w zoptymalizowane tytuły VR oraz w sporą część zwykłej, tej „płaskiej” biblioteki Steama. Do tego dołączony dongiel Wi-Fi pozwala strumieniować z peceta w zasadzie wszystko, co mamy na koncie. Oczywiście, jest też slot na kartę microSD, także zakup tańszego modelu nie skazuje nas na dożywocie ze ćwiercią terabajta.
Osobno pojawia się również moduł Arcturus Vision – dopinany do portu nakładkowy aparat z sensorami, pozwalający na kolorowy podgląd otoczenia (widok świata bez zdejmowania gogli, bo domyślnie jest czarno-biały).
Kiedy Steam Frame ogłaszano w listopadzie 2025, wszyscy liczyli na to, że będzie poniżej tych 4000 tysięcy złotych. Rzeczywistość zweryfikowała, bo i nadal mamy kryzys na rynku pamięci, co wywindowało też cenę Steam Machine. Dla porównania, Quest 3 kosztuje gdzieś połowę tego, ale nie ma argumentu, że jest Steamem założonym na głowę.

Zapis nic nie kosztuje, więc jeżeli ktoś rozważa taki zakup to lepiej, żeby dołączył do kolejki już teraz – zawsze można się rozmyślić, a lepiej być na początku kolejki, niż na jej końcu. Ale to już kwestia indywidualna.
Kryzys pamięci naprawdę uderzył w te gogle ale i Valve nie udaje że prowadzi działalność charytatywną. Za wszystkie udogodnienia trzeba płacić oddzielnie. Poza ładowarką, w zestawie ze Steam Frame nie ma ani opasek pomagających w wykonywaniu gestów palcami bez obaw że upuścisz kontroler, ani dodatkowego paska na czubek głowy poprawiającego stabilność gogli, nie ma również „uszczelek” na nos przeciwdziałających dostawaniu się światła z otoczenia. O dodatkowych wymiennych „poduszeczkach” nawet nie wspominam.
Wiadoma sprawa, nikt nie oczekuje, że będą rozdawać za półdarmo, ale cena i tak daje po nerkach.
Miałem raczej na myśli że Valve wykorzystuje sytuację i zdziera z graczy aż huczy. 😀