Gears of War: E-Day zapowiada się nieźle, ale twórcy czekają na złe wieści. „Na wszelki wypadek nie świętujemy tak szybko”

Gears of War: E-Day zapowiada się nieźle, ale twórcy czekają na złe wieści. „Na wszelki wypadek nie świętujemy tak szybko”
The Coalition czeka los podobny do id Software?

Kiedy 7 lat temu wyszła ostatnia część Gears of War, seria porzuciła pierwotny tytuł i chociaż zachowała swoje DNA, to w ramach znanej formuły gameplayu sporo rzeczy zmieniono. Na tyle dużo, że chyba ktoś w Microsofcie uznał, że to za dużo i czas wrócić do podstaw – stąd Reloaded i wydawany za kilka dni Gears of War: E-Day, będący prequelem „jedynki”.

Tego zdają się oczekiwać fani i w tym kierunku prawdopodobnie idzie Microsoft – kwestią drugorzędną jest to, czy u podstaw leży chęć monetyzacji nostalgii czy brak pomysłu na rozwój marki. E-Day prawdopodobnie trafi do sympatyków „gearsów” i niewielu więcej, więc niejako powtórzy się sytuacja z Doomem: The Dark Ages. Gra zaczynała powoli, potem się znacznie rozkręciła, a po wydaniu ciepło przyjętego dodatku… wyrzucono większość pracowników. Całą sprawę przykryła korpo-gadka w ramach zapewnień, że wszystko będzie dobrze, ale ciężko w to uwierzyć, wiedząc, że zespół został zredukowany do minimum. Teraz developerzy z The Coalition, odpowiedzialnego za Gears of War: E-Day boją się, że czeka ich podobny los.

Zwolnienia w Xboksie nie ustają i chociaż według jej szefowej sama marka nie jest na sprzedaż, to widać, że Microsoft idzie w kierunku największych oszczędności. Potwierdził to też Satya Nadella, otwarcie ciesząc się z podejmowanych przez Ashę Sharmę czynności. Strach wśród pracowników The Coalition nie jest nieuzasadniony – kilka dni temu Juan Vaca, reżyser E-Daya, został zwolniony chwilę po tym, jak świętował oficjalne zakończenie prac nad grą. Murzyn zrobił swoje i teraz może odejść? Trochę tak to wygląda. Wraz z wyrzuceniem reżysera spadły morale w The Coalition:

Ciężko sobie wyobrazić te wszystkie lata spędzone nad grą tylko po to, żeby ostatni etap przed premierą został bez twojej kontroli. To tak, jakbyś planował od roku uroczysty posiłek dla swojej rodziny, a kiedy już wszyscy będą na miejscu, to zostaniesz zamknięty w budynku obok albo stanie się coś innego, co sprawi, że nie będziesz mógł dołączyć.

Źródła Eurogamera przyznają, że i poza sprawą z reżyserem sytuacja w firmie jest napięta:

Nastrój jest taki, że na wszelki wypadek nie zamierzamy świętować sukcesu gry przez około 3 miesiące po premierze Gears of War: E-Day.

To samo źródło wspomina o dużym crunchu w ostatnich miesiącach przed terminem premiery gry, co też jest tożsame z sytuacją ostatniego projektu id Software. Dotychczas wielu developerów mimo wszystko czuło się bezpiecznie, jednak teraz zmienili zdanie:

Szczerze mówiąc, to oczekiwaliśmy zwolnień dopiero po wydaniu gry, ale to już chyba nieaktualne. Teraz po prostu czekamy na kolejną falę redukcji lub reorganizację i dostanie się pod kuratelę Activision lub kogoś innego jeszcze w tym roku.

To ostatnie, jak przekonuje Bethesda na przykładzie odpowiadającego przed nią Obsidianu, to chyba nie taka zła opcja. Chociaż obserwując decyzje Xboksa z boku, trudno nie odnieść wrażenia, że developerzy albo utracą resztki niezależności, albo okażą się nieformalnymi pracownikami kontraktowymi, którzy od początku nie powinni mieć nadziei na zagrzanie sobie miejsca. Z kolei E-Day, zmierzające tylko na pecety i Xboksy, obecnością w Game Passie obniży własną sprzedaż, co przypieczętuje konieczność restrukturyzacji. W jakim świetle stawia to Xboksa? Nie wiem, czy na tym etapie ktokolwiek w Microsofcie jeszcze zwraca na to uwagę.

Jedna odpowiedź do “Gears of War: E-Day zapowiada się nieźle, ale twórcy czekają na złe wieści. „Na wszelki wypadek nie świętujemy tak szybko””

  1. Widzę że na Steamie już stoi 20 recenzji, napisanych przez naiwniaków którzy postanowili zapłacić więcej żeby zagrać wcześniej. 😀
    Ja to się ludziom dziwię. Wiecie że gry w dzisiejszych czasach wychodzą niedorobione a i tak pchacie się przed kolejkę machając forsą bo wy musicie zagrać teraz w wybrakowany produkt. Nic dziwnego że gry robią się coraz gorsze. Jaka publiczność taka rozrywka.

Dołącz do dyskusji