Silnik id Software jednak bezpieczny. Firma przyznaje: „Nie przenosimy się na Unreal Engine i będziemy dalej potęgą technologiczną”

Silnik id Software jednak bezpieczny. Firma przyznaje: „Nie przenosimy się na Unreal Engine i będziemy dalej potęgą technologiczną”
Obiecujemy, że wszystko będzie dobrze. Kiedyś.

Tuż po powoli oddalającym się w przeszłość resecie Xboksa przeprowadzonym przez jego nową szefową, obserwowaliśmy trudne do wyjaśnienia ruchy. Oto id Software, dostarczyciele zazwyczaj dobrych gier, zostali zredukowani o 70% dotychczasowej załogi. Natychmiast ruszyła lawina zapewnień, że wszystko jest w porządku, a aktualny rozmiar firmy jest taki sam, jak podczas tworzenia rebootu Dooma z 2016. Tylko czy to przypadkiem nie jest tak, że redukcja jest przeciwieństwem wzrostu?

Obok dyskusji o stanie samego id Software, od kilku tygodni śledzimy niepewną przyszłość id Tech, czyli rozwijanego przez ostatnie 30 lat silnika napędzającego kolejne gry tej firmy. Z jednej strony Microsoft zapewniał, że nie zamierza go porzucać, ale niemal w tym samym momencie wyszło na jaw, że zwolniono większość osób zajmujących się nim. Po tej informacji zapadła cisza, co dobitnie pokazywało brak pomysłu na poprowadzenie narracji dalej. Wyłamał się jedynie Chris Hays, dostarczający bardzo ciekawych, lecz także smutnych wieści odnośnie do tego, jak wygląda sytuacja w id Software. I chociaż losy id Software najprawdopodobniej ciągle stoją pod znakiem zapytania, tylko nie mówi się o tym głośno, to teraz przynajmniej dowiedzieliśmy się oficjalnie czegoś na temat przyszłości id Tech. Producent wykonawczy w id Software, Marty Stratton, w wywiadzie z Windows Central wypowiedział się tak:

Wszyscy jesteśmy zaangażowani w id Tech. Nie przechodzimy na Unreal Engine. Odbyliśmy spotkanie z pięcioma lub sześcioma dyrektorami technicznymi; trochę żałuję, że nie mogło to się odbyć przy udziale publiczności, bo wtedy widać byłoby emocje związane z tym wszystkim. Nie wydaje mi się, żeby było się czymś martwić. Nadal będziemy potęgą technologiczną i zamierzamy posuwać się powoli do przodu.

Marty Stratton, producent wykonawczy w id Software

Developer nie wspomniał o tym, że w mniejszej o 3/4 ekipie raczej będą robić to w znacznie spokojniejszym tempie. Znalazło się też miejsce na wspominki:

Ostatnio jest ciężko, bo przyjaciele i wieloletni współpracownicy odeszli. Ja jestem tu od 26 lat. Pamiętam, jak kończyliśmy Dooma 3 w 19 osób. Wszystko się zmienia, przechodzimy przez różne etapy (…). Naprawdę wierzę w zdolność naszej ekipy do tworzenia niesamowitych rzeczy w przyszłości.

Marty Stratton, producent wykonawczy w id Software

Tylko że Doom 3 był już ponad 20 lat temu, więc porównywanie tamtej sytuacji i ówczesnych realiów branżowych do obecnych jest trochę bez sensu. W ogóle trudno oprzeć się wrażeniu, że ta komunikacja jest głównie po to, by ugłaskać fanów i uspokoić nastroje po resecie Xboksa. Brak pracowników rozwijających silnik od lat i drastyczne zmniejszenie rozmiarów studia tuż przed premierą dodatku do Dooma: The Dark Ages raczej nie sprzyja dalszej pracy ani utrzymywaniu morale na wysokim poziomie.

Jedynym, co w tym momencie realnie trzyma id Tech przy życiu jest powstający w MachineGames Wolfenstein 3 oraz – być może – potencjalny sequel Indiana Jones and the Great Circle, czyli gry także korzystającej z tego silnika. By realnie ocenić to, czy technologia faktycznie przetrwa aktualne zawirowania, będziemy musieli poczekać co najmniej jeszcze kilka lat.

Skomentuj