Producent Kingdom Come: Deliverance jest zmęczony motywem wybrańca w erpegach. „To wciąż gry dla nastolatków”

Producent Kingdom Come: Deliverance jest zmęczony motywem wybrańca w erpegach. „To wciąż gry dla nastolatków”
Martin Klima chyba ma już dość tego najpopularniejszego schematu.

Twórcy Kingdom Come: Deliverance ostatnio stają się coraz głośniejsi w internetowych dyskusjach. Cóż, w zasadzie, to jeden twórca, czyli Daniel Vavra – współzałożyciel studia Warhorse i reżyser obu stworzonych przez nie gier. Po sierpniowej prezentacji rozgrywki GTA 6 nie szczędził gorzkich słów pod adresem Rockstara, a niedawno zastanawiał się również, po co zatrudniono konsultantów kulturowych w Marvel’s Wolverine. 

Bohater dzisiejszego tematu to jednak nie Daniel Vavra, a jego bliski przyjaciel – Martin Klima, czyli drugi współzałożyciel studia pełniący w nim rolę producenta wykonawczego. Czeski twórca gier rozmawiał niedawno z redakcją PC Gamera, a jednym z tematów była m.in. nadchodząca premiera GTA 6. W wywiadzie poruszono również wątek fabularnych rozwiązań w erpegach, co do których Klima odczuwa pewną powtarzalność.

Czeski twórca wprost przyznaje, że czuje się zmęczony ciągłym wcielaniem się w różnego rodzaju wybrańców, co jest o tyle problematyczne, że to przecież najczęściej pojawiający się w erpegach motyw.

Gram w naprawdę dużo erpegów, bardzo lubię ten gatunek. Byłem i wciąż jestem bardzo zmęczony tymi wszystkimi tytułami, w których gramy jako wybraniec z wielkim zadaniem uratowania wszechświata. Takie produkcje to bardzo proste power fantasy. Nie uważam, żeby to z założenia było coś niedobrego. Nie ma nic złego w dobrym power fantasy, tylko jest to strasznie powtarzalne.

Co ciekawe, właśnie taki pogląd wpłynął na powstanie Kingdom Come: Deliverance. Klima przyznał, że właśnie zmęczenie kolejnymi historiami o wybrańcach i stawce większej niż życie skłoniły czeskich twórców do „uziemienia” przygód Henryka ze Skalicy. Developer zaznacza przy tym, że klasyczne podejście do erpegów wciąż ma sporą grupę docelową – nastolatków.

Gry, które były i są robione, to wciąż tytuły dla nastolatków. Gdy masz te 16, 17 lat, to uwielbiasz w nie grać, bo właśnie tego potrzebujesz. Współczesna publika jest jednak dużo starsza… Cóż, wszyscy pomyślą, że psioczę na Clair Obscur: Expedition 33, ale tak nie jest.

W giereczkowej branży znajdzie się coś dla każdego. Dobrze jednak wiedzieć, że pojawia się coraz więcej osób, które patrzą nieszablonowo na swoje produkcje. Zdecydowanie pozwala to mieć większe oczekiwania względem tworzonej przez Warhorse Studios gry ze świata „Władcy pierścieni”. 

3 odpowiedzi do “Producent Kingdom Come: Deliverance jest zmęczony motywem wybrańca w erpegach. „To wciąż gry dla nastolatków””

  1. Phi, niech poczeka na temat pojawiającego się monomitu w sztuce, czyli też w grach komputerowych od czasów antycznych, o których pisał Campbell, to się dopiero zdziwi xD.
    Inna sprawa że jak już ktoś to napisał na golu, takie podejście że bohaterzy nie istnieją a życie jest do dupy, wygląda podobnie jak podejście do życia kuców korwina, którzy twierdzą że wolny rynek jest rozwiązaniem wszelkich bolączek, zwłaszcza takich gdzie ludziom jest za dobrze, i jeden musi się bogacić ponad miarę, żeby reszta z tego korzystała… Blah.
    Zapytałbym tego czeskiego, podstarzałego kuca pytaniem w rodzaju „CZEGO ON KURWA OCZEKUJE”, sztuka ma to do tego że podnosi na duchu, ale pewnie jego problem wynika z dobrobytu, i tego że tyle już historii w życiu obejrzał i zagrał, że nic go nie bawi.
    W podobny sposób zamieniamy się w Regisowe wielosetletnie wampiry – policzcie sobie ile skondensowanych historii teoretycznych doświadczyliście na ekranach, a następnie nałóżcie to na przeciętne tempo życia naszych przodków gdzie telewizor mógł być technologią, a jeszcze dawniej, za technologię posłużyć może książka i umiejętność czytania xD.
    Słowem, pojebało się od hajsu.

  2. Wolałbym zagrać w świetnie zrealizowaną, epicką, wolną od bugów i niedoróbek historię Wybrańca Co Ratuje Świat, niż kolejnego gniota co nie działa na premierę i wymaga więcej lat patchowania niż zajęła sama produkcja.

  3. Ale Kingdom Come ma bardzo sztampowego bohatera. Ot chłop, który okazuje się bękartem o domieszce błękitnej krwi. Chyba, że spojrzymy na tą wypowiedź jako na krytykę tego jednego schematu bohatera i ratowania świata. Wtedy uogólnianie, że każda gra o wybrańcu jest prostym power fantasy dla nastolatków, pokazuje płaskie spojrzenie na gry tego człowieka lub brak ogrania.

Dołącz do dyskusji