94% studiów korzysta z AI. Nowy raport jasno pokazuje, że sztuczna inteligencja nie zniknie z produkcji gier
Dyskusja na temat tego, czy studia powinny korzystać z sztucznej inteligencji przy produkcji gier, trwa w najlepsze i najpewniej nie zakończy się zbyt szybko. Na jednym biegunie mamy część graczy niechętnych tego typu rozwiązaniom i głośno protestujących, co widzieliśmy choćby w przypadku polskiego The Alters. Na drugim zaś są firmy – w tym na przykład Gearbox czy Capcom – które widzą w narzędziach bazujących na AI szansę na polepszenie produktywności. Jak pokazują to najnowsze badania, tendencja w branży jest jednoznaczna – sztuczna inteligencja nigdzie się nie wybiera.

Agencja konsultacyjna Vivrato stworzyła raport, na potrzeby którego przeprowadziła wywiady z 101 liderami lub osobami decyzyjnymi w studiach i odkryła, że w 94% przypadków przyznawali oni, iż w ich firmach korzysta się z AI na przynajmniej jednym z dziewięciu obszarów tworzenia gier. Narzędzia bazujące na sztucznej inteligencji najczęściej wykorzystywane są do programowania i optymalizacji produkcji, najrzadziej zaś – przy elementach gier-usług i analizie danych. Widać zatem, że AI brane jest pod uwagę na różnych etapach produkcji i niekoniecznie we wszystkich naraz.

Co więcej, gdy ankietowani byli pytani o to, w jakim stopniu w skali od 1 do 10 AI jest zaszyte w proces tworzenia tytułów, większość z nich (52%) stwierdziła, że albo wcale, albo w nieznaczny sposób. Tylko w przypadku 16% z nich mowa o bardzo dużym stopniu wykorzystania tego typu rozwiązań. Różnica jest też widoczna pomiędzy amerykańskimi a europejskimi twórcami, gdzie to ci drudzy częściej decydują się na wdrożenie rzeczonych narzędzi.

Możemy zastanawiać się nad tym, jak AI jest wykorzystywane (i jak powinno być) przy produkcji gier, niemniej – jak wynika z tego badania – w przypadku większości studiów nie ma mowy o zupełnym porzuceniu go. Warto jednak zwrócić uwagę, że w tym przypadku w wynikach nie uwzględniono tego, o jakiego rodzaju studiach była mowa. Jest to o tyle istotne, że w przypadku innego badania dotyczącego Steama okazało się, że w zależności od takich czynników jak wielkość czy renoma ekipy tworzącej grę łatka sztucznej inteligencji (tj. oznaczenie na steamowej karcie tytułu) ma wpływ na sprzedaż zwłaszcza w przypadku tych większych i bardziej doświadczonych.
„Optymalizacja” dzięki AI: nasz launcher włącza się teraz o 0.03sec szybciej niż Steam. 😀
Jak na razie AI dopiero zawitało do świata game devu. Nadchodzące gry, w szczególności te z premierą w okolicach 2028 roku, pokażą czy AI rzeczywiście „uratuje” branżę.
Póki to jakieś drobniejsze assety na które normalnie i tak się nie zwraca uwagi, to od biedy może być.
Tylko nikt nie ma raczej wątpliwości że w dluższym terminie wierchuszce korporacyjnej marzy się by całą grę im wygenerowało AI. Masz albo kupujesz studio z rozpoznawalną nazwą, zwalniasz wszystkich, następnie bierzesz jakąś znaną markę i dajesz AI by wygenerowało grę, którą się sygnuje nazwą renomowanego studia, licząc że zarobi tyle ile same nazwy pozwolą, za ułamek kosztów.
Narazie tego typu praktyki to zdaje się domena dziennikarstwa internetowego, gdzie ktoś kupuje jakiś serwis np o grach, zwalnia wszystkich i AI „dziennikarze” im pisze artykuły. Przy okazji reklamując kasyna internetowe
No i teraz możecie albo to zaakceptować, albo zmienić hobby.
A po co? Mam jeszcze tyle gier do poznania, nie wspominając nawet o tych, które chciałbym sobie przejść ponownie sprzed ery AI, że na upartego mógłbym resztę życia spędzić grając, a gry tworzonej przy użyciu AI na moim komputerze nie zobaczyć. Mam masę przygodówek do ogrania, spore zaległości w erpegach, chciałbym też kiedyś wciągnąć się mocniej w strategie i nadrobić masę takich, które mnie ominęły, do tego się nazbierały rozmaite boomer shootery, parę skradanek by się znalazło, platformówki metroidvanie i cholera wie co jeszcze. A i miło byłoby się w końcu przełamać i przynajmniej te najciekawsze z bardziej horrorzastych horrorów pozaliczać. Życia mi na to nie starczy, bo praca, bo jakieś życie rodzinno-towarzyskie, bo inne zainteresowania.
I druga rzecz, tak naprawdę nie mam nic do wykorzystania AI w grach, jeśli się ogranicza do walnięcia tych wszystkich tekstów marketingowych, opisów w sklepie, a w samej grze do rozmaitego prototypowania i generowania czegoś na szybko, żeby szybciej i wygodniej sprawdzać pomysły, które się potem zrobi porządnie we właściwej grze.
Pewnie zapytali ludzi od gówno-mobilkowego slopu i tyle
Poza tym, nikt nie słyszał o tym VIVRATO, które sporządziło to „badanie” także ja bym tutaj jakoś dużo nie przypisywał uwagi do ich „odkryć”