Fani Mass Effecta nie ustają w próbach ocalenia marki po zamknięciu BioWare’u. Tym razem wykupili billboard na Times Square

Fani Mass Effecta nie ustają w próbach ocalenia marki po zamknięciu BioWare’u. Tym razem wykupili billboard na Times Square
To się dopiero nazywa zaangażowanie.

Informacja o zamknięciu legendarnego studia BioWare spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Spodziewaliśmy się, że EA pod nowym kierownictwem rozpocznie cięcia budżetowe, ale chyba mało kto przewidywał, że zaczną się one od tak drastycznego kroku. Razem ze studiem do piachu poszedł również nowy Mass Effect, którego zwiastun niedawno wyciekł do sieci i tylko wzmógł smutek fanów. 

Wielu nie może pogodzić się z tym, że uwielbiana przez nich marka może zostać całkowicie porzucona, dlatego już od kilku dni po sieci krążą różnego rodzaju petycje i kampanie. Jedna z nich zebrała już niemal 250 tys. podpisów, co tylko pokazuje olbrzymią siłę fandomu Mass Effecta. Internetowe petycje to jedno, ale miłośnicy komandor(a) Shepard(a) postanowili pójść o krok dalej – wykupić miejsce na Times Square.

Za akcję odpowiada inicjatywa WeAreMassEffect prowadzona przez Ariela Peñe Aguilara. Przez cały wczorajszy dzień przechodnie na nowojorskim Times Square mogli zobaczyć billboard z napisem „Keelah si'yah, #SaveMassEffect”. Pierwsza fraza pochodzi z fikcyjnego języka Khelish, którym w świecie Mass Effecta posługuje się rasa Quarian i oznacza „Do ojczystej planety, którą mam nadzieję kiedyś zobaczyć”. Cóż, oby te słowa okazały się prorocze, a kultowej marce udało się znaleźć nowy dom. 

Redakcja IGN-u miała okazję porozmawiać z Aguilarem i zapytać go o szczegóły tych działań. Fan Mass Effecta zapowiedział, że billboard był tylko początkiem czegoś większego.

W pierwszej chwili myślałem, że to trochę szalony pomysł, ale skonsultowałem go z Mer, moją partnerką projektową, i niezwykłą twórczynią Kalą Elizabeth, bez której nic z tego nie byłoby możliwe. Wszyscy uznaliśmy, że warto to zrobić i zaczęliśmy organizować całą akcję. Mamy jeszcze więcej planów! Billboard był tylko pierwszym krokiem.

Choć ta ekipa nie jest bezpośrednio odpowiedzialna za krążącą po sieci petycję, to wyraża pełne poparcie dla inicjatywy i wielokrotnie zachęcała graczy do jej podpisania. Los Mass Effecta wciąż pozostaje niepewny, jednak niektórzy upatrują potencjalnego ratunku w jednym z kanadyjskich polityków, który próbuje przekonać rząd, by ten pomógł devom odkupić studio. Czy petycja oraz działania parlamentarzysty przyniosą jakiekolwiek efekty? Niestety, pozostaje nam tylko czekać. 

9 odpowiedzi do “Fani Mass Effecta nie ustają w próbach ocalenia marki po zamknięciu BioWare’u. Tym razem wykupili billboard na Times Square”

  1. Malowanie serduszek na chodniku za pomocą kredy. Jestem pewien że pracownicy Biowaru zwolnieni w 2012 roku są bardzo wdzięczni. 😀

    • Jak inwestorzy w końcu będą pytać EA „a co z masą effectem”, to… Może się opłaca

    • To nie jest walka o pracowników, bo coś takiego byłoby z góry skazane na porażkę. Jak by to zresztą miało wyglądać w praktyce? Próbujemy zmusić EA do ponownego zatrudnienia ponad 200 osób? Absurd, EA jest właścicielem studia i może z nim zrobić co chce. Tu chodzi o samą markę ME i fanom zależy na tym, żeby nie leżała bezczynnie na półce i się nie kurzyła przez kolejne lata w oczekiwaniu nie wiadomo na co. Niech EA odda ją swojemu innemu studiu, sprzeda, wydzierżawi… Cokolwiek, byle tylko pojawiła się szansa na nowe ME.

      • Niejednokrotnie widziałem posty w „obronie twórców” i ich „wizji”. Również kiedy w grę wchodziło zwalnianie pracowników i zastępowanie ich AI. Ale kiedy przychodzi co do czego, „twórcy” nikogo nie interesują, najważniejsza jest eksploatacja popularnego IP.

    • cyniczny napisał(a):

      Malowanie serduszek na chodniku za pomocą kredy. Jestem pewien że pracownicy Biowaru zwolnieni w 2012 roku są bardzo wdzięczni. 😀

      Najlepiej nie robić nic, to z reguły daje najlepsze efekty.

  2. Czytam już któreś newsy i mi ci cali „fani” ME to tak sztucznie wyglądają (w angielskojęzycznym necie mówi się o fanach Bioware, nie ME).
    Jakby to nie byli gracze, tylko jacyś podstawieni ludzie poparci czyimś kapitałem. Bilbordy na Times Square w NY są super drogie.
    Jakby ktoś chciał zrobić sztucznie hałas i podnieść ceny akcji.
    Ja to tak odbieram.

  3. Nowy Mass Effect tak, obecne, a raczej byłe już BioWare nie.

Dołącz do dyskusji